ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Iland
Piękna Pułapka
(2013, album studyjny)

1. Piękna Pułapka (6:05)
2. Jesień Tonie We Łzach (4:47)
3. Szkolny Dziedziniec (6:15)
4. Piękna Pułapka - radio edit (4:53)

skład zespołu:
Ziemowit Sosiński - muzyka, gitara akustyczna, gitara elektryczna, gitara basowa, instrumenty klawiszowe
Miłosz Sosiński - słowa, śpiew

współpraca:
Artur Seruga - realizacja nagrania
Marcin Kowalczyk - produkcja, aranżacja, programowanie, instrumenty klawiszowe

Wyświetlony 2636 razy
Inne albumy wykonawcy: « Poranek na Ziemi

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba czwartek, 14 marzec 2013 19:36 napisane przez Paweł Tryba

    Miłosz i Ziemowit Sosińscy serwują trzecią już odsłonę swojego projektu Iland. Co prawda za każdym razem są to EPki, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Ostródzki duet nagrywa dla własnej przyjemności. Nie sili się na karierę, nie spina. Jak mogą – to wchodzą do studia. Zdrowe, życiowe podejście. Ale też każące postrzegać Sosińskich jako artystów prawdziwych. Furda marketing, nie napraszają się. Jak się publice spodoba – bardzo dobrze, a jak nie – to pewnie i tak za rok wyjdzie kolejny mini album Iland.

    Mnie akurat dwie poprzednie płytki tej formacji bardzo przypadły do gustu. Nawet bardziej, niż dokonania artystów, na których bracia Sosińscy bez żenady się powołują. Bowness? Erra? Tak, to im w duszach gra. Te ich kompozycje, już nie do końca piosenki a jeszcze nie ambient, mają jednoznaczny rodowód. Ale też – tu trzeba oddać hołd kreatywności Iland – na każdym swoim wydawnictwie potrafią podać te fascynacje w nieco innej formie. Debiutanckie „Najdłuższe lato” było dziełkiem dopieszczonym, ze sporymi producenckimi ambicjami i całkiem rozbudowanym składem – Sosińscy zatrudnili aż czwórkę sidemanów. Skromniej i bardziej introwertycznie zrobiło się na „Poranku na ziemi”. Produkcja bardziej surowa, rezygnacja z sekcji rytmicznej, klasa zbliżona do debiutu. Co szykują nam ostródzcy melancholicy na najkrótszej swojej EPce (materiał zasadniczy trwa nieco ponad siedemnaście minut, skróconej radiowej wersji utworu tytułowego nie liczę). Psiakość, znowu jest inaczej! Ta sama leniwa zaduma, ten sam delikatny głos Miłosza Sosińskiego (może trochę nizszy niż wcześniej – i nie wiem czy na pewno jest to zmiana na lepsze), ale znów ostródzianie ugryźli te melancholię z innej strony. Iland lekcje z ambientowo-progresywnych klimatów odrobili nader starannie. Tym razem przepadła gdzieś beztroska, jaką nadawało ich muzyce dominujące brzmienie akustyków. „Piękna pułapka” brzmi poważniej, bardziej mrocznie. A to dzięki odważnemu flirtowi z klimatyczną elektroniką. Dyskretne bristolskie bity, dźwiękowe plamy kojarzące się z muzyka filmową, trochę klawiszy – gitary zostały bardziej wtopione w muzyczną tkankę, tym razem nie są instrumentem prowadzącym – tak prezentuje się rozbudowany jak na Ilandowe standardy utwór tytułowy. Perkusja pracująca powoli, statecznie jak na płytach Nosound, kreuje klimat „Jesień tonie we łzach” – z nieco wyraźniejszym rockowym pierwiastkiem, ale też wzbogacony syntetycznymi smyczkami. Brawo za leniwe solo na gitarze elektrycznej! „Szkolny dziedziniec” brzmi w tym niewesołym zestawie najjaśniej, w przeciwieństwie do pozostałych tekstów Miłosza Sosińskiego tu pojawia się jakiś promyk nadziei. Ale ten tytuł… A fe, panowie, ja rozumiem inspirację, ale teraz to już balansowane na granicy zrzynki. Jeśli chcieliście puścić oko do słuchaczy zakochanych w No-Manowym „Schoolyard Ghosts” to mogliście to zrobić ciut subtelniej… Dajmy sobie spokój z opisywaniem przyciętej do potrzeb radia wersji „Pięknej pułapki” – takie czasy, że trzeba to robić żeby się przebić w dziennych pasmach (o tempora, o mores!!!), ale u nas na szczęście Jester zagra wersję pełną. Czy czegoś mi tu brakuje? I tak i nie. Gdyby był to mój pierwszy kontakt z Iland, uznałbym ich propozycję za kompletną. A tak żal trochę braku trąbki Daniela Rupińskiego, która przydawała uroku poprzednim nagraniom.

    Kolejne albumiki Iland zawsze kojarzą mi się z porami roku. W przypadku „Najdłuższego lata” może zasugerowałem się tytułem, może okładką, ale przed oczami stanął mi późny sierpień. „Poranek na Ziemi” – to dla mnie przedwiośnie z powoli budzącym się z hibernacji życiem. „Piękna pułapka” to zdecydowanie listopad. Płytka ma swoje „zady i walety”, generalnie jednak jest materiałem udanym, potwierdzającym, że Iland mają pomysł na siebie i klasę – nawet, jeśli wypływają one z wiernopoddańczego hołdu dla dokonań ich mentorów. Za EPkę tradycyjnie oceny nie wystawiam.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version