ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

HipiersoniK
Czarna skrzynka
(2013, album studyjny)

1. Podatek od grawitacji (4:38)
2. Zwolniony (3:39)
3. Momental (5:21)
4. Elektryczna mrówka (2:59)
5. Muzyka na5 (4:15)
6. Jedenaście (3:34)
7. Stalker Borys (3:40)
8. Międzyszkolny (5:12)
9. Czarna skrzynka (3:50)


Hip: teksty, głos, elektronika
Pierre: muzyka i aranżacja, perkusja, instr. klawiszowe, elektronika
Sosna: saksofony, klarnet, głos, melodyka, elektronika

Wyświetlony 2983 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba środa, 24 lipiec 2013 15:03 napisane przez Paweł Tryba

    Oj, jak fajnie! Wreszcie jakaś płyta, gdzie trzeba się pogimnastykować żeby opisać co dany zespół gra (bo ja tu jestem od objaśniania, nie mogę tak jak pan Artysta Jędrzej Kodymowski, który stwierdził kiedyś lapidarnie, że jego Apteka gra muzykę). A HipiersoniK za diabła nie da się wsadzić do żadnej przegródki. Sami są sobie sterem, żeglarzem, statkiem kosmicznym. Śląskie trio proponuje wyprawę w nieznane do taktu muzyki może nie absolutnie unikalnej, ale na pewno własnej.

    Połączenie jazzu z hip hopem? Było! Hancock mógł, Urbaniak mógł, Glasper mógł – to mogą i panowie z HipiersoniK. Bo rytmiczne recytacje Marcina „Hipa” Babko w połączeniu z bębnieniem „Pierre'a i pokaźną dawką elektroniki stwarzają hip hopową bazę, ale jest to hip hop a rebours, mocno wykręcony przez inne fascynacje tercetu i traktowany bez ortodoksji. Pierre często siada też za klawiszami i gra wtedy na nutę zdecydowanie jazzową. Do tego dochodzą instrumenty dęte „Sosny” , zdecydowanie wzmacniające jazzowy posmak. Ale, ale – to nie wszystko. Wszelkie elektroniczne smaczki wtopione w muzyczną tkankę kierują twórczość HipiersoniK w stronę space'u – nie space rocka, bo ich muzyka z rockiem nie ma nic wspólnego, ale tworzenie głębokich dźwiękowych przestrzeni zdradza fascynację klasykami z Hawkwind. To podobne myślenie, jakie prezentował dekady temu Dave Brock. HipiersoniK w ciągu minionego roku dzielił zresztą parokrotnie scenę z brytyjskimi weteranami, także i w Polsce, na zeszłorocznym Ino-Rocku. Szczytem perwersji są liczne partie oparte na elektronice rodem z pradawnych ośmiobitowych gier – które, o zgrozo, zdają egzamin, fajnie komponują się zresztą materiału. Chwilami brzmi to po prostu jak soundtrack do platformówki z Super Mario, innym razem zatrąca o electric boogie rodem ze sceny Detroit sprzed ćwierćwiecza. No przewrotność do kwadratu – wyrafinowana, wielostylowa całość została osiągnięta częściowo dzięki środkom tak prostym, że aż graniczącym z dadaizmem. Do pionierskich czasów elektroniki i informatyki nawiązuje też wydanie albumu w plastikowej kopercie, jako żywo przypominającej 5,25-calowa dyskietkę. Zresztą każda płyta wydawana przez należącą do Babko oficynę Falami jest małym edytorskim dziełem sztuki – dla własnego zespołu nie zrobił wyjątku.

    Muzyka HipiersoniK sama w sobie jest niezłym odlotem, ale intensywność tripa zwiększają teksty. Babko przyznaje się do fascynacji Philipem K. Dickiem i faktycznie, nawet ja, średnio obeznany z jego twórczością, wyłapuję w wyrzucanym przez wokalistę strumieniu świadomości nawiązania do „Trzech stygmatów Palmera Eldritcha”, „Łowcy androidów” czy opowiadania „Przypomnimy to panu hurtowo”, które dało kanwę dwóm hollywoodzkim filmom (oryginał z Arnoldem i remake z Colinem). Tyle ja, członek redakcji „Nowej fantastyki” pewnie skakałby z radości przy co drugim wersie! Przy tym Dick nie jest traktowany przez Hipa ze śmiertelną powagą, raczej z dużą dozą humoru i ironii. Gadki pana Babko są bardzo intertekstualne, sporo znajdzie w nich dla siebie meloman czy w ogóle człowiek zainteresowany kulturą popularną. Nie będę cytował, żeby nie psuć Wam przyjemności odkrywania, ale w lirykach usłyszałem także aluzje do jednego z albumów Hawkwind, „Nowej Aleksandrii” Siekiery i poprzedniego zespołu Hipa i Pierre'a – Muariolanzy. Lubię takie rebusy! A jak już przebrniemy przez materiał autorski, czeka nas jeszcze utwór ukryty – HipiersoniKowe odczytanie „21st Century Schizoid Man” King Crimson. Powstało jako ukłon w stronę progresywnej publiczności przed występem zespołu na Ino. Zaskakująco dobrze wpisuje się jednak w kontekst albumu – Dick, z całym rozedrganiem swojej prozy, pytaniami o to, co ukryte, był prorokiem naszej coraz bardziej przypominającej Matrix przyszłości. I był schizofrenikiem – może to napędzana dragami choroba była dla niego literackim paliwem?

    HipiersoniK serwują nam dzieło kompletne – muzyka, słowo i oprawa graficzna splatają się w ich twórczości w gęstą sieć aluzji, analogii i niedopowiedzeń. Przy tym ich literackie wycieczki są zdecydowanie bardziej przystępne od szarad innego polskiego zespołu, który przekuł czytelnicze fascynacje na muzykę - bydgoskiego 3Moonboys. Jedno zastrzeżenie – to płyta do słuchania w całości. Wielokrotnego, ale za każdym razem od początku do końca. Dopiero wtedy doświadcza się w pełni kosmicznego wariactwa Ślązaków. 4,5/5 – dałbym piątkę, ale poczekam co zaprezentują następnym razem.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version