ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Gravenhurst
The Western Lands
(2007, album studyjny)

1. Saints
2. She Dances
3. Hollow Men
4. Song Among The Pine
5. Trust
6. Western Lands
7. Farewell Farewell
8. Hourglass
9. Grand Union Canal
10. Collector
Nick Talbot (vocals/guitar)
Dave Collingwood (drums)
Robin Allender (bass/backing vocals/synth)
Alex Wilkins (guitar)
Wyświetlony 5214 razy
Inne albumy wykonawcy: « Flashlight Seasons

1 komentarz

  • Link do komentarza Adam Nowakowski sobota, 08 marzec 2008 21:04 napisane przez Adam Nowakowski

    Gravenhurst to Nick Talbot. A Nick Talbot to geniusz, a zarazem skromny artysta wyrastający nam powoli na nową ikonę. Człowiek wrażliwy, szalenie inteligenty, piszący świetne, przemyślane teksty i piękną muzykę. Zespołowi przyglądam się już od jakiegoś czasu. Z albumu na album muzyka Anglika przybiera rumieńców i stawia poprzeczkę coraz to wyżej. Trudno jest przeskoczyć doskonałą Fires In Distant Buildings. A jednak.

    Rok 2007 przynosi nową studyjną płytę Wyspiarzy. The Western Lands jest piękniejsza, skłania jeszcze bardziej do przemyśleń niż swoja poprzedniczka. Pierwszą różnica, którą da się wysłyszeć to mniejsza ilość post-rockowej elektroniki. Mamy tu jeszcze więcej gitary i pięknego, tajemniczego szept - wokalu Talbota, który to w największej mierze odpowiedzialny jest za klimat albumu. Schowane klawisze, głównie w postaci syntezatorowych organów i elektronicznego pianina powiększają przygnębiający, a zarazem mistyczny klimat. Gitara Talbota nie wiem czemu, ale przypomina mi późne dokonania Talk Talk.

    Na szczgólną uwagę zasłuchuje She Dances. W instrumentalnej pierwszej połowie tego dość krótkiego kawałka, choć pozbiawionej wokalu, wyczuwamy jakiś psycho klimat. W pewnym momencie słyszymy przygnębiający głos Talbota,


    Then she dances
    Skirt swaying in the half-light
    She dances
    White blossom in the black sky

    który przyprawia o gęsią skórkę. Bez znaczenia, czy słuchamy kawałka po raz pierwszy, czy tysięczny.

    W utworach Hollow Men i Trust, Gravenhust pokazuje, że można grać melancholijnie, a zarazem przebojowo.
    Song Among The Pine i kawałek tytułowy to najlepsze momenty albumu. W tym pierwszym gitara Talbota przypomina wczesne dokonania Neila Younga. Powtarzająca się w refrenie fraza

    Cold ash smother the fire
    Cold ash smother the fire


    uspokaja nas. Wspomniane wyżej Trust pogłębia ten błogi nastrój. Jednak w tytułowym The Western Lands powraca mistyka z początku albumu. Na pewno trudno było uzyskać taki klimat bez udziału głosu Talbota. Jednak sie udało. Piękne gitarowe flażolety, razem z wspaniałą melodią tego instrumentu w późniejszej fazie utworu, przenoszą nas gdzieś daleko w północną Szkocję. Deszczowa, mglista pogoda, poranna rosa na zielonej, wysokiej trawie i owce gdzieś w oddali.
    Farewell, Farewell jest post-rockową przeróbką znanego angielskiego utworu folkowego.
    Ostatnie trzy pozycje wyciszają , pozostawiając przy tym znak zapytania. Co dalej?

    Nie ma na tym albumie słabych momentów. Wszystkie utwory, dzięki swojemu pięknemu, a zarazem mistycznemu i choremu klimatowi są genialne. Jeżeli Gravenhurst będzie rozwijał się w takim tempie, może być swoistym The Beatles dla bardziej wrażliwych słuchaczy.

    Cudowny album! 5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version