ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Santana
Caravanserai
(1972, album studyjny cd)

1. Eternal Caravan of Reincarnation 4:28
2. Waves Within 3:54
3. Look Up (to See What's Coming Down) 3:00
4. Just in Time to See the Sun 2:18
5. Song of the Wind 6:04
6. All the Love of the Universe 7:40
7. Future Primitive 4:12
8. Stone Flower 6:15
9. La Fuente del Ritmo 4:34
10. Every Step of the Way 9:05

Czas całkowity: 51:21
- Carlos Santana (guitar, vocals, percussion)
- Michael Shrieve (drums, percussion)
- Jose Chepito Areas (percussion, conga, timbales, bongos)
- Gregg Rolie (organ, piano, vocals)
- Doug Rauch (bass, guitar)
- James Mingo Lewis (percussion, conga, bongos, vocals)
- Armando Peraza (percussion)
- Neal Schon (guitar)
- Wendy Haas (piano)
Wyświetlony 6464 razy
Inne albumy wykonawcy: « Santana Lotus »

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik środa, 11 czerwiec 2008 12:42 napisane przez jacek chudzik

    Historia zespołu Santana sięga 1967 roku, kiedy to młody gitarzysta - Carlos Santana – przybył do San Francisco, marząc o założeniu swojej kapeli. Zespół noszący jego nazwisko nagrał debiutancką płytę w 1969. W tym samym roku występując też na legendarnym festiwalu Woodstock. Dwie kolejne płyty grupy – 'Abraxas' i 'III' - szturmem zdobyły listę Billboardu. Ale na olśniewającą karierę Santany można spojrzeć i od drugiej strony – styl łączący muzykę latynoską z rockiem, wypracowany na pierwszym albumie, na drugim doprowadzony do perfekcji, na trzecim, zdawać by się mogło, tracił już na sile. Koniec końców, nim Carlos Santana wszedł na początku 1972 roku do studia musiał odpowiedzieć sobie na jedno proste pytanie – co dalej?

    Gdy do rąk słuchaczy trafiła płyta 'Caravanserai' stało się jasne, że nie jest to po prostu kolejna, czwarta odsłona sympatycznego rocka o latynoskich inklinacjach... Otwierające album 'Eternal Caravan...' niespiesznie odsłania przed słuchaczami swoje piękno. Z dźwięków cykad wyłania się delikatny saksofon. Pojawia się nastrojowy rytm utworu, rozkołysany basem, instrumentami perkusyjnymi i subtelną gitarą. Całość okazuje się być właściwym wstępem do albumu, którego medytacyjny nastrój niepostrzeżenie przelewa się na kolejne utwory płyty. 'Waves Within' wydaje się być naturalną kontynuacją pierwszej kompozycji. Gitara Santany zabrzmi tu nieco inaczej niż na dotychczasowych płytach – spokojniej ale i silniej. Dopiero następne kompozycje albumu porównywać będzie można z wcześniejszymi nagraniami grupy. Funkowy rytm 'Look Up...', wspomagany organami i całą masą instrumentów perkusyjnych, a także gitarą w naturalny sposób stanie się preludium dla pierwszej piosenki na płycie – 'Just in Time to See the Sun'.

    Na połowę albumu przypada kompozycja 'Song of the Wind'. Dopiero tu usłyszymy charakterystyczne - pełne i perliste – brzmienie gitary Carlosa Santany, zapowiadające kilka mocniejszych akcentów drugiej części płyty. 'All the Love of the Universe' wyłania się z szumu różnych dźwięków, by przejść w spokojną i przyjemną piosenkę, zakończoną żywiołową solówką. W muzyce Santany instrumenty perkusyjne, wygrywające energetyczne, żywiołowe rytmy są wszechobecne, a kolejny utwór – 'Future Primitive' – poświęcony jest nim niemal w całości. Z kolej wspaniale zaaranżowany brazylijski klasyk -'Stone Flower' - będzie jednym z jaśniejszych punktów albumu.

    W końcówce płyty usłyszymy rozpędzone 'La Fuente del Ritm', brzmiące echami poprzednich nagrań grupy i zaskakujące 'Every Step of the Way'. Jeśli do tej pory mogliśmy się zastanawiać, gdzie szukał inspiracji Santana pracując nad 'Caravanserai' teraz staje się to już jasne. Z tchnących spokojem, przelewających się przez siebie, starannie zaaranżowanych utworów, o widocznych jazzowych korzeniach, wyłania się...Miles!

    'Caravanserai' jest próbą Santany zbliżenia się do nurtu jazz rocka, do tego jest próbą niezwykle udaną. Muzycy nauczyciela wybrali bezbłędnie, a duch 'In a silent way' okazał się być ożywczym dla ich kompozycji. 'Caravanserai' jest albumem zaskakującym i nie tylko dlatego, że jest przełomowy dla grupy i jej leadera (znikają utwory o charakterze przebojowym, w zamian rośnie poziom artystyczny nagrań, zaś w klimacie płyty dotychczasowy erotyzm zastąpiony zostaje zmysłowością). Jest zaskakujący, ponieważ do końca, do ostatnich dźwięków płyty, nie możemy być pewni tego, co za chwilę usłyszymy. Zmiany rytmów, melodii i muzycznych nastrojów, w połączeniu z mnogością ciepłych barw i odrobiną...magii sprawiają, że jest to wspaniały i urzekający album.

    ...a do tego...rewelacyjna pościelówa ;)

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version