ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Jimi Barbiani Band
Back On The Tracks
(2010, album studyjny)

1. I feel so lonely
2. I got the devil
3. Good time man
4. Weeping sky
5. Party angel
6. Streets of love
7. Superstition
8. Sure got cold after the rain fell
9. You don't know
10. The day of the witch
11. Good morning
- Jimi Barbiani  ( lead, slide, acoustic and acoustic slide guitars )
- J.C. Cinel  ( vocals, acoustic guitar and harmonica )
- Elvis Fior  ( drums )
- Daniele Vicario  ( bass )
Wyświetlony 2608 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba poniedziałek, 28 luty 2011 14:53 napisane przez Rafał Ziemba

    Kim jest Jimi Barbiani?
    Dobre pytanie. Ja wiem tylko tyle, że jest włoskim gitarzystą, założył zespół i właśnie niedawno wydał płytę, po wysłuchaniu której wiem jeszcze tyle, że lubi klasyczny rock, hard rock i blues. Wyobrażacie sobie jednak hard rock śpiewany po włosku? Ja też nie bardzo. Właśnie język był moją największą obawą związaną z albumem Back On The Tracks. Całe szczęście, okazało się, że panowie zrezygnowali ze swojego śpiewnego języka, na rzecz mocniejszego angielskiego.

    Omawianie zawartości tego krążka warto jednak zacząć od okładki. Choć na zdjęciu nie wygląda ona jakoś niesamowicie ciekawo, to wrażenie jest dużo lepsze, gdy już ma się ją w rękach. Otóż jest to digipack, pokryty czerwonym pluszem z wytłoczonym frontowym i tylnym obrazkiem. Muszę przyznać, że bardzo oryginalny to pomysł. W środku mamy dodatkową wkładkę, z której jednak w dalszym ciągu nie dowiecie się kim jest gitarzysta, który założył tę grupę ani w ogóle niczego poza nazwiskami muzyków i tym, że Jimi ma co najmniej cztery gitary.

    Sama muzyka nie przynosi zaskoczenia, ale też nie rozczarowuje. Back On The Tracks to bardzo solidna dawka amerykańskiego w stylu hard rocka z małą domieszką bluesa.
    Pierwsze dwa numery to niemal czystej wody Aerosmith. Królują średnie tempa, wokal i gitara na pierwszym planie. Jimi popisuje się fajnymi riffami i solówkami. Nie ma tu w sumie niczego czym można by się chwalić, ale i wstydzić nie ma się czego. Szkoda natomiast, że już trzeci na płycie Good Time Man niebezpiecznie skręca w stronę pop rocka. Albo raczej pop blues rocka. Coś takiego czasami (ostatnio coraz częściej) przytrafia się Dżemowi. Jeśli znacie płyty od Autsajdera w gorę to pewnie wiecie o czym mówię.

    Później oczywiście mamy balladkę, nawet całkiem fajną i od tego momentu album zaczyna tworzyć pewien schemat. Raz mamy hard rock a'la Aerosmith czy Ac/Dc (czasami nawet jak Led Zeppelin), to znów balladkę a nawet cover Stevie Wondera. Rockową sztampę na chwilę przerywa numer Streets Of Love z bardzo fajną partią gitary i harmonijki. Świetny blues, którego większej ilości zabrakło na Back On The Tracks.

    Na jedenaście zgromadzonych tu utworów, najlepsze wrażenie robią I got the devil, wspomniane wyżej Streets Of Love, bardzo Zeppelinowy The Day Of The Witch oraz zamykający krążek Good Morning, który niezłym instrumentalnym numerem, w którym Jimi ma wreszcie okazję w pełni się wyszaleć.

    Byłby to bardzo dobry album, gdyby był o jakieś trzy utwory krótszy. Bo choć słucha się go przyjemnie, to brakuje na nim zapadających w pamięć melodii i kompozycje zlewają się ze sobą. Niemniej jednak, polecam Back On The Tracks każdemu, kto często jeździ samochodem. Do słuchania w aucie jest to album wręcz idealny. I nie ma tu żadnego sarkazmu z mojej strony. Kupcie go sobie, przegrajcie na cd-r (żeby nie zniszczyć oryginału na rodzimych, łatanych smołą drogach) i cieszcie się nim do woli.

    Ocena końcowa waha się między 3,5 a 4. Wybierzcie ją sobie w zależności od humoru i tego, czy macie zamiar słuchać Jimi Barbiani Band w domu czy w drodze.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version