ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Skys, The
Colours of the Desert
(2011, album studyjny)

1. Colors of the Desert (7:33)
2. Is this the Way? (3:57)
3. I... He... (4:29)
4. Walking Alone (9:33)
5. When the Western Wind Blows (6:15)
6. Calling Out Your Name (8:21)
7. The Pyramid (7:28)
8. Lethal Kiss (6:39)
9. What If (3:03)

Total Time 57:18
Jonas Čiurlionis / guitars, vocals
- Aleksandr Liutvinskij / guitars
- Bozena Buinicka / keyboards, vocals
- Justinas Tamasevičius / bass

Guest musicians:
- Martin 'Frosty' Beedle / drums
- David Kilminster (Roger Waters band) / guitar
- John Young (Bonnie Tyler, Scorpions, Fish) / keyboards
- Snake Davis (Eurythmics, Ray Charles, Paul McCartney) / saxophone
- Tony Spada (Holding Pattern) / guitar
- Anne-Marie Helder (Mostly Autumn, Panic Room) / vocals
Wyświetlony 3727 razy
Inne albumy wykonawcy: « Civilized

2 komentarzy

  • Link do komentarza Aleksander Król sobota, 16 czerwiec 2012 21:13 napisane przez Aleksander Król

    Niewiele wiemy o muzyce Litewskiej. Niewiele wiemy o tym czego TAM słuchają, niewiele wiemy jak Tam grają. Aż dziwne, bo po pierwsze blisko, po drugie wiele nas ze sobą łączy... Myślę że przyszła pora to zmienić - a wszystko za sprawą tajemniczej (dla nas) grupy The Skys. Płyta 'wpadła mi' w ręce trochę przypadkowo, chodziło o zaproszenie The Skys na krakowskie ProgGnozy, no ale jak kogoś zapraszać jak się go nie zna...? Dwa maile i płyta przyjechała do domu. A więc tradycja - kot do michy, ja na fotel, szklanka dłoń i poszło... Neo-prog nie jest muzyką która wyzwala we mnie jakieś szczególnie ciepłe uczucia (poza chlubnymi wyjątkami oczywiście...), więc traktowałem to przesłuchanie bardziej jako obowiązek niż przyjemność. Ale od początku miłe zaskoczenie - jest fajnie, dużo się dzieje, również rzeczy niezwykle oryginalnych, a muzycy naprawdę umieją grać. Zmiany rytmu, nastroju i klimatu od samego początku, do tego świetne solówki klawiszowe i gitarowe i bardzo dobry wokal, zarówno damski jak i męski. Płyta 'Colours of the Desert' to znakomite wydawnictwo, 9 utworów, 58 minut muzyki. Muzyki kipiącej od pomysłów, bardzo oryginalnej i bardzo sprawnie zagranej. Słychać dalekie echa Pink Floyd i Eloy, jak również 'połamane rytmy' wczesnych Spock Beard, ale nie nachalnie, w każdym momencie czuć że to Skys. Grupa wypracowała własne, rozpoznawalne brzmienie , co jest niezwykle ważne i cenne dla każdego artysty... Tak więc bardzo miła niespodzianka - tym bardziej ze zbliżają się koncerty The Skys w naszym kraju. Polecam tą płytę praktycznie wszystkim, a zwłaszcza fanom środkowego Eloy, choć jest to na tyle dobra muzyka, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Oczywiście moim, jak zwykle cholernie subiektywnym zdaniem...

  • Link do komentarza Krzysztof Baran sobota, 16 czerwiec 2012 21:13 napisane przez Krzysztof Baran

    Nie będę ukrywał, że litewska scena rockowa jest mi kompletnie nieznana. Lubię wyszukiwać różne ciekawostki w rozmaitych krajach mniej kojarzących się z muzyką rockową, ale w okolicach Wilna nigdy nie węszyłem. Dziś wiem, że popełniałem wielki błąd bo nad Niemnem dzieje się bardzo dużo ciekawych rzeczy. Daleko nie szukając doroczny festiwal Baltic ProgFest odbywający się właśnie w stolicy tego kraju zgromadził na scenie wielu ciekawych wykonawców. Samo to wydarzenie gdzieś tam mi obiło się o uszy, ale nazwa The Skys była mi dotąd kompletnie nieznana. Do dnia, gdy splot zdarzeń sprawił, że skontaktowałem się z Bożeną Buinicką, wokalistką i pianistką tej formacji. Miła korespondencja w dodatku po polsku (wszak nazwisko też brzmi bardzo swojsko!) i płyta, jaką przyniósł Pan Listonosz sprawiły, że zacząłem kopać dalej.

    Zespół The Skys rozpoczął swoją karierę jeszcze w latach 90. Właściwe pierwsze poważne ruchy formacji datowane są na rok 1995. Przez ten kawał czasu grupa nagrała kilka albumów studyjnych oraz wystąpiła w wielu miejscach świata, grając bardzo często na dużych festiwalach. ProgFarm w Holandii, Crescendo Festival we Francji, Posinger Open Air w Niemczech czy UNESCO World Youth Festival to tylko niektóre z nich. Obecnie zespół gra w składzie: Jonas Čiurlionis (wokal i gitary), Aleksandr Liutvinskij (gitara rytmiczna), Justinas Tamaševičius (bas), Božena Buinicka (instrumenty klawiszowe i wokal) oraz Ilja Molodcov (perkusja).

    Od samego początku przesłuchiwania najnowszego albumu 'Colours Of The Desert' moją uwagę przykuła niezwykła uniwersalność muzyki. Zaryzykuję stwierdzenia, że niemal każdy znajdzie tu coś dla siebie. Przede wszystkim rzucają się w ucho wpływy z przełomu lat 70. i 80. Przestrzenna gra instrumentów klawiszowych a'la Frank Bornemann z Eloy, bardzo dobry wokal niepozbawiony charyzmy oraz znakomita gra gitar z soczystymi solówkami a'la Gilmour i Latimer. Nie przesadzam! Wszystko tu naprawdę słychać! Dodatkowo dyscyplina rytmiczna i budowa krótszych utworów przywołują w pamięci Alan Parsons Project. Nie oznacza to wcale, że muzyka nie brzmi świeżo. Brzmi nowocześnie i bardzo eklektycznie. Taką drogą obecnie podąża między innymi australijska Unitopia mieszając bardzo uniwersalnie te różnorakie muzyczne wpływy i smaczki. Dodatkowo na płycie pojawiają się znakomici goście, jakich może Litwinom pozazdrościć nie jeden czołowy band w Europie! Ale o tym za chwilę.

    Na płycie mamy w sumie dziewięć utworów. Są formy dłuższe (6-9 minut) oraz utwory trwające poniżej 5 minut. Nie tworzą one jednak połączonej całości. Każdy z utworów zaczyna się i kończy sam w sobie. Najwięcej dzieje się oczywiście w tych najdłuższych nagraniach. Na pierwszy plan wybija się utwór numer cztery ('Walking Alone') zagrany z ogromnym polotem, pełen emocji i zmian. Okraszony świetnymi partiami wokalnymi Bożeny i Jonasa oraz z cudownym, gitarowo-klawiszowym rozwinięciem w finale, w którym za gitarę złapał m.in. sam Dave Kilminster współpracujący kiedyś z Roger Waters Band! Płytę rozpoczyna utwór tytułowy ('Colours of the Desert'), który świetnie wprowadza słuchacza w klimat muzyki The Skys. Mamy i utwory krótsze, w których dzieje się także bardzo wiele. Drugie nagranie ('Is This the Way?') schyla się brzmieniowo ku ostatniemu albumowi studyjnemu Pink Floyd ('The Division Bell'). W trzeciej, najkrótszej kompozycji ('I... He...') doszukamy się śladów fascynacji King Crimson ery 'Beat'. Utwór 'When the Western Wind Blows' to nagranie nieco spokojniejsze, nawet chwilami sielankowe, bujające w obłokach. Okrasi je m.in. gra na saksofonie samego Snake Davisa znanego nam ze współpracy z Eurythmics. Po nim następuje utwór 'Calling Out Your Name' z przebojowym refrenem i bardzo fajną, melodyjną grą instrumentalną. W tych dwóch utworach kłania się przede wszystkim Unitopia z krainy kangurów. Po chwilach sielanki znów mamy podniosłe emocje. Utwór 'The Pyramid' to kolejny prawdziwy smaczek tej płyty. Muzyka bardziej schyla się tu ku Pink Floyd i Eloy. Poznajemy też pełnię nieprzeciętnych umiejętności wokalnych Bożeny Buinickiej, która w tym utworze śpiewa z delikatnym, gotyckim posmakiem, chwilami niczym Anneke van Giersbergen (The Gathering) czy Amy Lee (Evanescence). Zespół raczy nas kolejnym, świetnym rozwinięciem, w którym rządzą gitara i klawisze. Choć nie tylko, bo pojawiają się też partie skrzypiec. Zupełnie inny jest utwór przedostatni ('Lethal Kiss'), w którym Jonas śpiewa do spółki z kolejnym gościem, Johnem Youngiem (ex-Scorpions, Bonnie Tyler) w bardzo spokojny, przestrzenny sposób przy wtórze muzyki płynącej jak gdyby z mozołem z głębi tytułowej pustyni. Dopiero w końcówce nagrania pojawia się głos Bożeny, który nawet chwilami dodaje nieco szaleństwa tej dotąd bardzo sennej kompozycji. Płytę kończy utwór 'What If' moim zdaniem idealny na pożegnanie ze słuchaczami. Znów pojawiają się saksy w wykonaniu Snake'a Davisa, otulone w miłej, przestrzennej melodii. Kłania się tym razem Alan Parsons ze swych najlepszych lat.

    Jeśli mowa jest o gościach na płycie, to należy nadmienić, że przez cały czas trwania albumu za instrumentami perkusyjnymi udziela się Martin Beedle, którego wnikliwi słuchacze skojarzą z pop-rockową formacją Cutting Crew, znaną szczególnie w drugiej połowie lat 80. Ponadto pojawiają się tez partie gitarowe w wykonaniu Tony'ego Spandy (Holding Pattern) oraz chórki Anne Marie Helder (Mostly Autumn, Panic Room). Usłyszymy też dźwięki bardzo oryginalnego instrumentu o nazwie tampura (czterostrunowy instrument szarpany), na którym gra Anatolij Lomonosov. Wszystko to sprawia, że brzmienie płyty jest niezwykle bogate.

    Okładkę płyty zdobi ciekawa grafika z dość wymownymi elementami. Widzimy pustynię i jej bardzo wyraziste kolory. Charakterystyczny, piaskowy kolor równą linią odcina się na horyzoncie, gdzie panuje błękit nieba. Jednak nie one są najważniejsze. Na pustynnym piasku bowiem niespodziewanie wyrósł symbol życia. Ów kwiat nam dość wyraźnie skojarzyć się może także jako symbol minionej epoki i systemu, który rozwiał się w naszym kraju ponad 20 lat temu. Tym kwiatem jest goździk, jeden z najstarszych, hodowlanych kwiatów. Według muzyków symbolizuje on historię przetrwania największych skarbów ludzkości takich jak: życie, miłość, pokój, radość i nadzieja. Sam przecież walczy o przetrwanie w surowym krajobrazie.

    Zespół The Skys przyjedzie do Polski w najbliższym czasie dwukrotnie. Pierwsza okazja by poznać muzykę zespołu nadarzy się 22 czerwca, w finale konkursu Rock Master organizowanego w Pabianicach. Będzie to jednak występ bardzo krótki. Zespół w pełnej krasie będziecie mogli poznać podczas VI Festiwalu Rocka Progresywnego w Gniewkowie, w dniach 6-7 lipca, którego Litwini będą gośćmi specjalnymi. Wówczas będą promować swój najnowszy album i po raz pierwszy zagrają go w Polsce w całości. Ciekawe jak poradzą sobie bez gościnnego udziału muzyków, których zaprosili do nagrania płyty? Sądząc z doniesień płynących od zespołu The Skys oraz bijącej z moich rozmów z członkami formacji aury ogromnej radości z przyjazdu do naszego kraju jestem przekonany, że ich występ będzie to ozdobą tegorocznej imprezy w Gniewkowie. Album 'Colours of the Desert' przez swoją muzyczną uniwersalność powinien z łatwością trafić do wielu słuchaczy rocka progresywnego. Według mnie to jedna z ciekawszych, ostatnio wydanych pozycji w tym gatunku. To materiał, który nie będzie musiał walczyć o przetrwanie jak kwiat na pustyni i wiem, że często jeszcze do tej płyty powrócę.

    Krzysiek 'Jester' Baran

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version