ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Wildebeest
Bushrock 1
(1981, album koncertowy)

  1. Tribal Fence (Ramsay MacKay) [4.36]
  2. Bokslaai (Trad. arr. Wildebeest) [4.46]
  3. Russian And Chips (aka The Kid He Came From Nazareth) (Ramsay MacKay) [3.59]
  4. The Horseman (Doc Barendse/ Piet Botha) [4.15]
  5. Pofadder (aka Slowly Towards The North) (Ramsay MacKay) [6.05]
  6. Living Drummers (Colin Pratley) [7.02]
  7. Here We Go Again (Piet Botha) [3.54]
  8. Hottentotsgot (Trad. arr. Wildebeest)[4.02]
  9. No Time In The City (Wildebeest) [6.31]
  • Piet "JP" Botha: Bass, harmonica
  • Boet Farber: Guitar, vocals
  • Colin Pratley: African drums, vocals
  • Karlien van Niekerk: Vocals
  • Dave Tarr: Violin, vocals
Wyświetlony 1912 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król sobota, 06 kwiecień 2013 17:37 napisane przez Aleksander Król

    Wildebeest… Rock z RPA nie jest w naszym kraju zbyt popularny. Właściwie to jest prawie nie znany. No dobra, jest kompletnie nie znany. A czemu? (jak mawia bardzo nieletni syn sąsiada…) Problemy z dystrybucją? Chyba tak, bo od lat 70-tych dzieją się tam fajne rzeczy. Jedną z nich jest Antylopa Gnu czyli Wildebeest. Grupa jest pomysłem Colina Pratley’a i Dave Tatty’ego – fantastycznego skrzypka. Colin gra na perkusji i śpiewa. „Bushrock 1” to zapis niesamowitego koncertu, a właściwie to dwóch koncertów w Upstairs (Sunnyside, Pretoria) 28 lutego i 1 marca 1981 roku. Podstawą są interakcje pomiędzy szalonymi skrzypcami Dave Tarra i świetną gitarą Boet Farber’a. Do tego dochodzą afrykańskie bębny i rytmy oraz anielsko irlandzki wokal Karlien van Niekerk – niezwykle popularnej wówczas, folkowej wokalistki. 9 utworów, 44 minuty muzyki. Melodyjnej, żywiołowej, z radosnym przesłaniem. Widać (słychać) że cały band się świetnie bawi, czuć wielką radość z gry, a czy przypadkiem nie o to w tym wszystkim chodzi…? W każdym razie fajna alternatywa dla naszego napuszonego rocka z dekadenckim przesłaniem, gdzie teksty ocierają się o futurystyczny bełkot i skargę jak artyście źle i jaka mu się dzieje krzywda. Ciężko w to uwierzyć skoro goście wleką za sobą na scenę sprzęt, za który można postawić mały domek, jeżdżą dobrymi furami… i nie wyglądają by kiedykolwiek byli głodni… Szczerości w tym jakoś nie widzę…. A tam – radość, że piękna pogoda, że wokół są przyjaciele, że można się spotkać… i wspólnie pograć. Oj pograli, pograli… Świetna płyta oparta w dużej mierze na improwizacji i na wspólnej zabawie na scenie, a że muzycy naprawdę wiele potrafili – słucha się tego wybornie. Polecam wszystkim znudzonym sztucznością i fałszem współczesnej muzyki, kochającym autentyczność i szczerość w przekazie… Amatorzy miksu folka z progiem również powinni być zachwyceni, oczywiście jak zwykle moim, cholernie subiektywnym zdaniem…

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version