ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Riverside
Wasteland
(2018, album studyjny)

01. The Day After - 1:48
02. Acid Rain - 6:03
   . Where Are We Now
   . Dancing Ghosts
03. Vale Of Tears - 4:49
04. Guardian Angel - 4:24
05. Lament - 6:09
06. The Struggle For Survival - 9:32
   . Dystopia
   . Battle of Royale
07. River Down Below - 5:41
08. Wasteland - 8:25
09. The Night Before - 3:59


 Czas całkowit - 50:50



 - Mariusz Duda - wokal, gitara, gitara solo (5,8) gitara akustyczna, gitara basowa, piccolo bass, banjo 

- Michał Łapaj - instrumenty klawiszowe, theremin (8)
- Piotr Kozieradzki - perkusja
oraz:
- Maciej Meller - gitara solo (2b,4,6b,7)
- Mateusz Owczarek - gitara solo (3)
- Michał Jelonek - skrzypce (1,5,6b,8)


 


 

1 recenzja

  • Link do recenzji Bartek Musielak niedziela, 14 październik 2018 19:45 napisane przez Bartek Musielak

    Długo zabierałem się do napisania tej recenzji, kilka razy zaczynałem jej pisanie, wciąż w tle grał mi "Wasteland", a ja nie bardzo wiedziałem co i jak napisać. Bo ten album to nowy początek zarówno dla zespołu, jak i dla jego fanów. Oczywiście żaden z nas - słuchaczy, recenzentów czy znajomych grupy, nie przeżywał równie mocno śmierci Piotra Grudzińskiego jak Mariusz Duda, Piotr Kozieradzki i Michał Łapaj. Ale emocjonalny ciężar tego wydawnictwa poczuł chyba każdy w momencie kiedy Riverside ogłosiło, że ten album wyda. W końcu jest to pierwszy studyjny album bez nieodżałowanego "Grudnia". Obaw było wiele, pewnie równie wiele mieli muzycy Riverside przed przystąpieniem do pisania i nagrań, ale obawom trzeba było stawić czoła. I z obaw tych, ale jeszcze bardziej z emocji, a także odwagi, powstał jeden z najlepszych albumów tego roku.

    Znam zespół Riverside już ładnych kilka lat, zaczynałem przygodę z nim chwilę po wydaniu "Second Life Syndrom", szybko łyknąłem więc i debiutancki "Out Of Myself". Później było mi już z nim zawsze po drodze, rozkochałem się w "Rapid Eye Movement", poczułem moc "Anno Domini High Definition" i marudziłem sobie trochę na późniejsze płyty. W tak zwanym międzyczasie miałem przyjemność brać udział również w kilkunastu koncertach. Byłem na bieżąco. Ale kiedy nastała ta ciemność, która niewątpliwie przyszła wraz ze śmiercią Piotra Grudzińskiego, zadawałem sobie pytanie: co dalej? Z jednej strony wierzyłem w Riverside, a z drugiej miałem olbrzymie wątpliwości jak to będzie, czy reszta zespołu będzie miała siłę i odwagę, by dalej trwać. Przecież to był dla nich z pewnością koniec muzycznego świata. Czy znajdą motywację, inspirację, sens w dalszym tworzeniu? Otóż znaleźli, poniekąd właśnie w ów Końcu Świata.

    Post-apokaliptyczna tematyka albumu jest chyba najlepszą z możliwych jaką można było obrać. Zespół przetrwał swoją Apokalipsę i chce dalej trwać, więc jego życie musi rozpocząć się na nowo, i na nowo rozkręcać. Najpierw w świecie post-apokaliptycznym, a co potem... czas pokaże. Na ten moment wiemy jak aktualnie wygląda świat Riverside. Pełen emocji, wciąż bolesnych, ale opatrzonych ran. Są i wspomnienia, czasami gorzkie, czasami przepełnione uśmiechem, lecz jest też pełne nadziei spojrzenie w przyszłość i spojrzenie na teraźniejszość. Wszystko to otrzymujemy na "Wasteland". Dla mnie to przekrój twórczości grupy, zebrany w jedną spójną historię i pokolorowany na mroczne, post-apokaliptyczne barwy. To nie płyta pożegnalna, taką była ambientowa "Eye of the Soundscape", na "Wasteland" kończy się żałoba w Riverside i rozpoczyna na dobre nowy rozdział jego historii.

    Echa przeszłości jednak słychać, choćby w znakomitych, bardziej dynamicznych utworach, co z zapowiedzi muzyków było zresztą celowe. Riverside mimo wyrażanej przez muzyków niechęci do łatki progresywnego rocka, śmiało prezentuje takie kompozycje jak "The Struggle For Survival", "Vale Of Tears" czy tytułowy "Wasteland". A progresywnego rocka jest w nich olbrzymia dawka i tutaj właściwie przypomina się Riverside z czasów przed i na "ADHD". "The Struggle For Survival" przywołuje gdzieś w tyle głowy "Dance With The Shadow", a "Vale Of Tears" ma znamiona mocy zaprezentowanej w "Hybrid Times" czy "Hyperactive". Piąty na liście utworów "Lament" stanowi most między kompozycjami mocniejszymi i balladami, jest też najmocniej naznaczony obecnością na albumie Michała Jelonka, który swoimi skrzypcami dodał muzyce przestrzeni na wzór tej, którą wcześniej tworzyły gitarowe pasaże Grudzińskiego.

    Nie gorzej wypadają spokojniejsze pozycje. Te z kolei kojarzą się z nieco nowszymi albumami, takimi jak "Shrine of New Generation Slaves" czy "Love, Fear And The Time Machine", są jednak z powodu obranej tematyki dużo bardziej nostalgiczne. Piękne ballady takie jak "Guardian Angel", "River Down Below" czy "The Night Before" są potężną dawką emocji, chwytają za serce i pewnie potrafią u niejednego wycisnąć łezkę. Ciepły wokal Mariusza Dudy z jednej strony koi uszy, ale z drugiej przeszywa serce, kiedy uświadomimy sobie, że jest to głos mocno zranionej duszy. Pięknie w tych utworach wypada też gościnnie Maciej Meller, który swoimi solówkami nie tylko nie próbuje naśladować Grudnia, ale składa mu swoisty hołd.

    "Wasteland" to prezentacja umiejętności kompozytorskich całego trio, choć prym wiedzie tu oczywiście Duda. Jedyne co mnie trochę razi to nieco na siłę wstawione "przyśpiewki". Duda ma jeden z najlepszych głosów współczesnego rocka progresywnego i nie dziwi fakt, że chce go używać jako dodatkowego instrumentu. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takie przyśpiewki są w kilku utworach wyłącznie z myślą o koncertach i wspólnym śpiewie z publicznością, niewiele wnoszą niestety - a można by w ich miejsce spróbować zagrać jakieś ciekawsze solo, ot choćby na basie. Mimo wszystko jest to świetny koncept, muzyka towarzyszy tekstom, spójność zachowuje również szata graficzna czy teledyski. Czy to najlepszy album Riverside? Pewnie nie, choć właściwie w jaki sposób to stwierdzić... To niby wciąż ten sam zespół, a jednak kompletnie inny. Doświadczony traumatycznymi wydarzeniami, ale odważny i zdecydowany na dalsze działanie. "Wasteland" to ostateczne zamknięcie żałoby i spojrzenie w przyszłość. A przy okazji znakomite muzyczne opowiadanie.

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2019 - ProgRock.org.pl
12 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version