ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Perihellium
Prototype
(2019, album studyjny)

01. Prelude To The Storm - 3:22
02. Termination - 5:07
03. Enemy: Unknown - 6:35
04. Rain - 6:01
05. Prototype: Day One - 9:05
06. Cyborgization - 6:01
07. Storm And Lights - 6:54

Czas całkowity - 43:03

- Gerard Wróbel - wokal, gitara, instrumenty klawiszowe
- Piotr Tokarz - gitara basowa
- Seweryn Błasiak - perkusja
oraz:
- Kuba Dębski - gitara (5)
- Krzysztof Walczyk - instrumenty klawiszowe (4)

Wyświetlony 657 razy
Inne albumy wykonawcy: « The New Beginning

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński środa, 04 grudzień 2019 19:35 napisane przez Gabriel Koleński

    Czasem, żeby zrobić coś dobrze, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i samemu się tym zająć. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, że Perihellium to właściwie w pełni solowy i autorski projekt Gerarda Wróbla, to teraz może już całkowicie się ich wyzbyć. Na najnowszym albumie, zatytułowanym „Prototype”, Gerard odpowiada za kompozycje, teksty, gitary, klawisze i po raz pierwszy za wokal. Skład uzupełnia sekcja rytmiczna – niezastąpiony perkusista Seweryn Błasiak i nowy basista Piotr Tokarz. Jeśli ktoś jest ciekawy jak brzmi ten „prototyp”, zanim samemu posłucha płyty, to zapraszam dalej.
    Perihellium w dalszym ciągu gra szeroko pojęty metal progresywny, w wersji bardziej nowoczesnej i nieco kosmicznej, z uwagi na charakterystyczne brzmienie klawiszy, co budzi skojarzenia chociażby z projektem Star One Arjena Lucassena. Gerard zdecydowanie postawił na mocną sekcję rytmiczną, miażdżące riffy i łagodzące wszystko melodie, z czego większość melodyjności nadaje tej muzyce wokal Wróbla. Muzyk pierwszy raz zdecydował się zaśpiewać na płycie swojego zespołu, a efekt jest tak dobry, że zastanawiam się czemu nie robił tego wcześniej. Lider Perihellium ma mocny, czysty głos i używa go z dużą pewnością siebie, doskonale wpasowując się w swoją muzykę. Utwory są nieco krótsze i bardziej zwarte niż wcześniej, ale to tylko zwiększa przystępność bardzo dobrze skrojonego materiału. Mimo to poszczególne kompozycje są odpowiednio rozbudowane i zróżnicowane, tak że nie nużą nawet na dłuższą metę.
    „Prelude to the Storm” to otwierająca album, instrumentalna miniatura, dosłownie akustyczna cisza przed burzą, która świetnie wprowadza w nastrój albumu. W „Termination” mamy już burzę z piorunami na całego. Rządzą ciężkie gitarowe riffy i sekcja rytmiczna, która momentami tłucze jak w thrash metalu, ale czysty wokal łagodzi wszystko i nadaje całości melodyjności. Dzięki temu kawałek jest bardzo chwytliwy i przystępny. Partia z growlingiem brzmi jakbyśmy słuchali Opeth, ale to jedyny taki fragment na albumie. Aż szkoda, bo bardzo dobrze brzmi. Pod koniec pojawia się jeszcze ostra, szybka solówka gitarowa. Zresztą, prawie każdy kawałek na płycie jest w ten sposób zacnie ozdobiony. „Enemy Unknown” wprowadza więcej klawiszy, które nadają mu wspomniane już kosmiczne brzmienie, ale w dalszym ciągu to nośny riff prowadzi utwór do przodu. „Rain” to murowany hit, najjaśniejszy punkt na albumie, z ultra-melodyjnym refrenem, który od razu wchodzi do głowy i zostaje w niej. Kawałek ten jest nieco lżejszy, ale nadal konkretny, zwłaszcza jak w połowie wchodzi melodyjna solówka na klawiszach w wykonaniu Krzysztofa Walczyka (Brain Connect, proAge, kiedyś przez chwilę Walfad). Najdłuższy na płycie „Prototype: Day One” ma zasadniczo dwie części. Pierwszą napędza wolniejszy, walcowaty riff o nowoczesnym, niemal industrialnym brzmieniu oraz przewaga krzyku nad śpiewem. Druga część jest instrumentalna, a po wyciszeniu jej głównym elementem jest ładne przejście z delikatną solówką gitarową. W „Cyborgization” wraca sieczka, a niezła młócka rytmiczna i odpowiedni do tego, cięty riff zachęcają do machania głową. Ciężki utwór osładza melodyjny wokal w zwrotkach i szczególnie w chwytliwym refrenie. Zamykająca album „Storm and Lights” to instrumentalna, zróżnicowana kompozycja, w której odnajdziemy podsumowanie albumu: sporo chwytliwych riffów, ale i klawiszy oraz wciągające melodie i motywy przewodnie.
    Gerard Wróbel rzeczywiście wziął sprawy w swoje ręce i zrobił to naprawdę dobrze. Nowy album Perihellium jest bardzo mocną pozycją na współczesnej polskiej scenie metalu progresywnego. W tym roku ukazało się niewiele tego typu albumów. Większość zespołów albo wciąż tęskni za Toolem albo eksperymentują i oddalają się mocno od klasycznego prog metalu, w którym głęboko unurzany jest „Prototype”. Trochę brakowało takiego bezpośredniego podejścia do cięższej odmiany muzyki progresywnej, dlatego bardzo dobrze, że wreszcie ktoś postanowił wypełnić tę lukę.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version