ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Bright Ophidia
Fighting The Gravity
(2017, album studyjny)

01. Fighting The Gravity (2:18)
02. Corporate Part I (1:53)
03. Stronghold (5:54)
04. My Lust My Fear (5:19)
05. Swallow Me (3:38)
06. Volcano (4:50)
07. My Heart Tells No (4:17)
08. Corporate Part II (3:52)
09. It`s Time (5:04)
10. In Exile (20:29)


Czas całkowity - 57:22



- Adam Bogusłowicz – wokal
- Przemek Figiel – gitara
- Marek Walczuk – gitara
- Mariusz Rusiłowicz – gitara basowa
- Cezary Mielko – perkusja



Inne albumy wykonawcy: « Set Your Madness Free

1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński środa, 05 grudzień 2018 21:38 napisane przez Gabriel Koleński

    Kiedy już byłem pewien, że wygrzebałem się z zaległości z zeszłego roku, okazało się, że album „Fighting The Gravity” białostockiego zespołu Bright Ophidia ukazał się nie w styczniu tego roku, jak mi się wydawało, lecz pod koniec zeszłego. To poważne niedociągnięcie, które śpieszę skorygować, tym bardziej, że kapela zdecydowanie zasługuje na uwagę. Bright Ophidia powstała 20 lat temu, a „Fighting The Gravity” to czwarty krążek białostockiej prog metalowej hordy. Tempo nie jest może zawrotne, ale panowie nadrabiają jakością nagrywanych materiałów. Pierwszy raz o tej grupie usłyszałem w 2009 roku, gdy ukazał się album „Set Your Madness Free”, którego fragmenty były prezentowane między innymi na antenie Antyradia. Później o zespole słuch zaginął, ponieważ został on rozwiązany. Po reaktywacji, która skutkowała wzmożoną aktywnością koncertową, nadszedł czas na nowe wydawnictwo studyjne. Oto i ono.
    Opisanie muzyki zawartej na „Fighting The Gravity” jakąś jednoznaczną etykietką jest tyle samo trudne, co bezsensowne, ponieważ ciekawej i ambitnej muzyki nie warto szufladkować. Metal progresywny jest jakimś punktem wyjścia, ale określenie to już dawno się zdewaluowało i niewiele mówi. W twórczości Bright Ophidii jest zdecydowanie więcej metalu, a trochę mniej proga. Ten ostatni przejawia się przede wszystkim w dużym skomplikowaniu technicznym muzyki, licznych przejściach i mieszaniu nastrojów. Zapomnijcie jednak o wysokim „c” i solówkach unisono. Białostoccy twardziele serwują potężną muzykę naszpikowaną mocarnymi gitarowymi riffami, perkusyjnymi galopadami i sporo dawką wrzasków wokalisty. Mimo to, nie boją się melodyjnych refrenów (wyluzowany, nieco hard rockowy „My Lust, My Fear”, oparty na kontrastach „Corporate pt. II”) czy przemyślanych solówek („Stronghold”, „Swallow Me”). Wspomniane już sekcja rytmiczna i wokal to dwa najbardziej zróżnicowane elementy muzyki Bright Ophidii. Perkusista Cezary Mielko gra bardzo technicznie, ale z finezją, tworząc ciekawe szkielety rytmiczne, które dalej obudowują gitarzyści. Z kolei wokalista Adam Bogusłowicz zgrabnie przechodzi od śpiewu do ryku, ma bardzo ciekawą barwę głosu w obu przypadkach. Generalnie „Fighting The Gravity” to album eklektyczny, bogaty pod względem aranżacji. We wszystkich utworach bardzo dużo się dzieje. A żeby nie było łatwo, na koniec otrzymujemy ponad dwudziestominutową (!), epicką suitę. W „In Exile” zespół wykłada na stół wszystkie swoje karty i pokazuje na co go stać. Ciężkie riffy i krzyk przeplatają się z fragmentami melodyjnymi, nawet akustycznymi. Potężny utwór może na początku nieco przytłaczać, jak cały album zresztą, ale warto przebrnąć przez niego kilka razy, jak przez cały album zresztą, żeby poznać dokładnie wszystkie jego elementy i zrozumieć o co tu chodzi.
    Można śmiało powiedzieć, że Bright Ophidia wróciła z hukiem. Świetne koncerty, duża aktywność i przede wszystkim znakomity album. „Fighting The Gravity” to propozycja dla fanów nieco cięższych, ale zdecydowanie niebanalnych dźwięków. Brzmienie krążka jest ciężkie i surowe, ale odpowiednio organiczne, nie bezduszne i bardzo profesjonalne. To co tworzy Bright Ophidia to trochę jakby muzycy Machine Head lub Fear Factory słuchali King Crimson i Tool, zakładając, że ci pierwsi nie staliby się karykaturą samych siebie. I wcale nie trzeba sięgać po kapele amerykańskie, brytyjskie czy szwedzkie, żeby posłuchać tak oryginalnego metalu. Sięgnijcie po naszych.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2019 - ProgRock.org.pl
12 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version