ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Retrospective
Latent Avidity
(2019, album studyjny)

01. Time - 0:49
02. Still There - 6:07
03. Loneliness - 5:12
04. The Seed Has Been Sown - 7:52
05. Stop For The While - 5:52
06. In The Middle Of The Forest - 6:50
07. Programmed Fear - 5:23
08. What Will Be Next - 10:40

Czas całkowity - 48:45

- Jakub Roszak - wokal
- Maciej Klimek - gitara
- Beata Łagoda - wokal, instrumenty klawiszowe
- Łukasz Marszałek - gitara basowa
- Robert Kusik - perkusja

 

 

 

Wyświetlony 1047 razy

2 komentarzy

  • Link do komentarza Bartek Musielak poniedziałek, 14 październik 2019 19:34 napisane przez Bartek Musielak

    Zaczynam pisać tę recenzję już po raz n-ty, bo zwyczajnie nie wiem jak zacząć. Oto staję przed zadaniem, którego ciężaru nie byłem świadom kiedy się go podejmowałem. Z zespołem Retrospective znam się niemal od początku jego istnienia, większość z Czytelników zapewne o tym wie. Grupę widziałem niezliczoną ilość razy na żywo, a po raz pierwszy jeszcze za czasów kiedy nazywała się Hollow. Śledziłem ewolucję grupy czasami biorąc w niej niemal czynny udział. A dziś słucham nowego wydawnictwa Retrospective "Latent Avidity" i mam dziwne wrażenie, które nawet trudno nazwać.

    Uczucie to porównać można do tego, które towarzyszy déjà vu. Czujemy wtedy, że coś czego doświadczamy zdarzyło się już wcześniej, często jesteśmy tego niemal pewni. Słuchając "Latent Avidity" jestem świadom, że materiał ten jest nowiuteńki i grupa długo nad nim pracowała. A jednak wciąż mam wrażenie jakbym to już gdzieś kiedyś słyszał. Nazwałbym to pułapką własnego stylu. Albo zboczeniem osoby, która nasłuchała się wcześniejszych nagrań na potęgę i zna je jak własne pięć palców. Czy tu złe odczucie? Raczej nie. Bo swój styl warto mieć i bardzo dobrze, że leszczyńskiej formacji udaje się go tak pielęgnować. Lecz kiedy pojawiają się gdzieś w tyle głowy melodie, którę brzmią jak "Ale to już było...", to pierwszy sygnał, że pora coś zadziałać. Retrospective na nowym albumie działać spróbowało, choć mam wrażenie, że trochę za mało odważnie.

    Kompozycje są raczej przewidywalne i to akurat dobrze, bo jak słusznie zauważył w swojej recenzji Gabriel - w Retrospective bardziej chodzi o klimat niż ekwilibrystykę. Klimat oczywiście jest, a zasługa tego największa w gitarze Macieja Klimka, który bodaj najodważniej wyszedł do przodu i zaprezentował całą gamę solowych popisów. Gitary solowej na tym albumie jest co nie miara i niemal każda kompozycja posiada ładną, bardzo ładną lub świetną solówkę. Są one oszczędne, skupione na dźwięku i melodii, czasami nieco płaczliwe, ale przez to ultra charakterystyczne. Nie chcę koledze specjalnie słodzić, bo może zdarzy mu się te moje wypociny przeczytać, ale tak jak nie rozumiałem nigdysiejszego porównywania Retrospective do Riverside, tak teraz z dumą mogę powiedzieć, że nieodżałowany Grudzień wreszcie znalazł w Polsce solidnych naśladowców. I w żadnym wypadku nie mam tu na myśli kopiowania, a chodzi mi bardziej o kunszt, klasę i styl gry, który aż chwyta za serducho.

    I to by był pierwszy wielki plus jaki oferuje Retrospective. Drugim są oczywiście wokale Kuby i Beaty. O tym pierwszym napisano już w lewo i w prawo, więc nie będę się rozdrabniał - Jakub ma głos, ma warsztat i ma charakter, co słychać już było nawet na "Lost In Perception". Ale w końcu Beacie pozwolono zagrać pierwsze skrzypce... to znaczy zaśpiewać. I tak oto "Loneliness" stał się jednym z najlepszych i najbardziej chwytliwych kawałków na płycie. Nareszcie Beata nie stanowi tylko i wyłącznie tła, ale jest jednym z głównych elementów stanowiących o stylu Retrospective. Tak jak w Anathemie pomysł ten od jakiegoś czasu się wypalił i kiedy Lee zaczyna śpiewać to (jak śpiewał klasyk) "wieje sandałem", tak w przypadku Retro patent ten coraz bardziej się sprawdza, a co najważniejsze: są tego doskonałe, słyszalne efekty, takie jak "Loneliness".

    Wspomniałem chwilę temu o odwadze, którą trzeba mieć tworząc jakąkolwiek sztukę. Przejawia się ona albo w próbowaniu nowości, albo w szokowaniu. Sztuki szokującej raczej nie trawię, bo zbyt często bywa tandenta, ale poszukiwania nowości w sztuce oczekuję. Tym bardziej kiedy chodzi o muzykę aspirującą do miana "progresywnej" (a tu chyba tak jest skoro wydawca nazywa się Progressive Promotion Records). Retrospective na "Latent Avidity" zaczęło poszukiwania, ale mimo wszystko pozostało w bezpiecznej dla siebie pozycji. Pojawiły się bowiem sample i trochę elektroniki. Subtelne dźwięki w tle potrafią umilić przesłuchanie i niektóre dźwięki ukryte gdzieś w oddali odkrywa się dopiero po kolejnym przesłuchaniu, co osobiście bardzo lubię. A niektóre z tych smaczków wcale kryć się nie chcą i tak też w "In The Middle Of The Forest" usłyszymy na pierwszym planie całą paletę leśnych dźwięków (ptaki, świerszcze i co tam jeszcze...).

    Na tym jednak koniec nowości, koniec też pochwał - przyszedł czas na moje narzekania. Nie wiem gdzie tkwi problem, ale zdaje mi się, że w sekcji rytmicznej. Krążek bowiem po kilku przesłuchaniach w całości staje się jakiś taki monotonny. Brakuje mu chwilami dynamiki i winę za to po części zrzucić można na niemal popową rytmikę jaka towarzyszy utworom. Może to przez to, że ostatnio nasłuchałem się nowego Tool i tego całego perkusyjnego bombardowania... Nie ratują sytuacji też bardziej energetyczne utwory takie jak singlowe "The Seed Has Been Sown" czy "Programmed Fear", które (oba) pod koniec nie wiedzieć czemu zwalniają. Przez to brakuje krążkowi przebojowości i - ponownie zgodzić się muszę z Gabrielem - utworów przykuwających uwagę bardziej niż pozostałe. A takie na albumie warto mieć, bo trzymają krążek w ryzach, pobudzają, budują dynamikę całości.

    "Latent Avidity" to zatem solidna dawka art rockowego grania. Bardzo stylowego i doskonale brzmiącego, przez co wyjątkowo wyróżniającego się na polskim rynku. Oj, życzyłbym sobie aby chociaż 1 na 10 polskich zespołów brzmiał tak dobrze, za co wielkie brawa dla Przemka Nowaka z Impressive-Art Studio. Niemniej krążek ten przez brak punktów zaczepnych szybko z głowy ucieka. Retrospective nagrało album bezpieczny, nie tak przebojowy jak "Lost In Perception" czy mocny jak "Re:Search", ale wciąż bardzo solidny. Bardzo jestem ciekaw jak na to wszystko spojrzałby krytyk z krwi i kości, nie zaś pasjonat czy znajomy...

  • Link do komentarza Gabriel Koleński czwartek, 03 październik 2019 20:00 napisane przez Gabriel Koleński

    Retrospective należy do tych zespołów, których karierę śledzę od dość dawna. Może nie od początku, ale pamiętam premierę „Lost in Perception”,a to chyba liczy się jako długo. Obserwuję rozwój grupy z Leszna z dużą przyjemnością, tym bardziej, że w przypadku tego zespołu postęp naprawdę jest zauważalny. Muzycy ewoluują na każdym kolejnym krążku i przesuwają granice o kolejne centymetry. Najnowszy album, „Latent Avidity”, również zapowiada pewne przemiany. Dokąd zostaniemy zaprowadzeni tym razem? A, nie ma tak łatwo. Czytajcie.
    Fani Retrospective z pewnością już dawno zdążyli się przyzwyczaić do bardzo nowoczesnego rocka progresywnego, w którym większy nacisk stawiany jest na klimat oraz zmiany tempa i nastroju niż ekwilibrystykę. I tu pierwsza zmiana, ponieważ na nowym krążku jest nieco więcej solówek gitarowych niż wcześniej. Oczywiście nadal są czyściutkie, oszczędne i precyzyjne, czyli całkowicie w stylu Macieja Klimka. Kolejna kwestia ponownie dotyczy pracy gitar. Trudno mi powiedzieć, czy odejście z zespołu gitarzysty Alana Szczepaniaka miało tu jakiekolwiek znaczenie, ale gdzieś zniknęły mocne, gitarowe riffy. Generalnie kompozycje są bardziej stonowane. Nawet jeśli zespół decyduje się na bardziej dynamiczne granie, tak jak w „Still There”, „The Seed Has Been Sown”, czy „Programmed Fear”, zachowuje się dość powściągliwie i nie pozwala sobie na większe szaleństwa. Mimo to, utworom nie brakuje energii, tylko została ona inaczej ulokowana. Wszystkie kawałki są bardzo mocno zrytmizowane. Cała aranżacja dzieje się wokół sekcji rytmicznej, do czego w sumie Retrospective zdążyło nas przyzwyczaić, może poza początkiem „Stop For A While”, gdy Jakub śpiewa tylko na tle pianina. Wokaliści, jak zwykle w przypadku tego zespołu, błyszczą najjaśniejszym światłem. Jakub Roszak przeszedł długą drogę od czasu wspomnianego „Lost in Perception” (że o jeszcze wcześniejszych krążkach nie wspomnę) i nadal się rozwija. Beata Łagoda śpiewa mniej więcej cały czas tak samo, ale przy takim głosie nie ma potrzeby, by cokolwiek zmieniać. To czego trochę brakuje mi na „Latent Avidity” to jeden lub dwa ewidentne, przebojowe hity na miarę „The End of Winter Lethargy”, „Lunch” czy „Heaven is here”. Nawet singlowe „Still There”, „The Seed Has Been Sown” i „Programmed Fear” są chwytliwe, ale bardziej rozbudowane, nie wchodzą do głowy tak od razu, co pewnie dla niektórych i tak będzie zaletą. „Programmed Fear” ma wprawdzie prosty, niemal dyskotekowy refren, ale jest dość długi i rozbudowany, przez co traci na przebojowości. Trudno jednak odczytywać to jako wadę w przypadku zespołu, bądź co bądź, progresywnego, ale przez to „Latent Avidity” wymaga znacznie lepszego osłuchania niż poprzednie krążki, by w pełni pokazać swoją moc.
    O jednej kwestii muszę jeszcze wspomnieć. Sposób wyprodukowania tego albumu jest po prostu nieprawdopodobny. Polskie zespoły zwykle tak nie brzmią. Ale Retrospective to się udało. Brzmienie płyty jest wprost idealne, niezwykle soczyste, selektywne, pełne, bardzo nowoczesne, ale nie bezduszne, bo nie zostało pozbawione organiczności. To przykład tego, że jak się chce, to można.
    „Latent Avidity” jest dowodem na to, że Retrospective nie chce stać w miejscu, tylko ciągle się rozwijać i eksperymentować z brzmieniem, wychodząc z założenia, że jeśli już raz coś zagrali, to teraz zrobią coś innego. Ta nieprzewidywalność jest fascynująca. Oczywiście nie oznacza to, że zespół nagle zacznie grać jazz, choć to mogłoby być ciekawe. Raczej filozofia przyświecająca muzykom z Leszna opiera się na tym, by w obrębie swojego charakterystycznego stylu poszukiwać nowych form wyrazu lub modyfikować te, które już udało im się wypracować. Świadczy to o dojrzałości i dużej świadomości. A tym, którzy nie lubią analizować i za dużo się zastanawiać, polecam, by po prostu posłuchali „Latent Avidity”.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version