ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Palmer, Tony
All You Need Is Love "I Can Hypnotize 'dis Nation (Ragtime)"
(2009, album DVD)

Historia muzyki popularnej - część druga.

01.I Can Hypnotise 'Dis Nation/Joplin (3:22)
02.What Is Ragtime? Eubie Blake (3:31)
03.Black-Faced Minstrels (6:50)
04.Scott Joplin & Brothels (4:48)
05.The Maple Leaf Club & John Stark (4:06)
06.The Cakewalk (6:34)
07.Ragtime Insanity & Alexander (2:09)
08.'Elite Syncopations' (1:57)
09.'Treemonisha' a Failure (1:49)
10.Houses of Ill Repute & Madness (5:51)
11.'Treemonisha' Triumphant (10:42)
Wyświetlony 2527 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik poniedziałek, 13 lipiec 2009 10:15 napisane przez jacek chudzik

    Druga, a właściwie trzecia odsłona 'klasycznego' serialu Tony'ego Palmera All You Need Is Love nosi podtytuł I Can Hypnotise 'Dis Nation i poświęcona jest, przynajmniej teoretycznie, ragtime'owi. Czemu tylko teoretycznie - o tym za moment, wpierw rozwikłajmy zagadkę numeracji odcinków serialu...

    Kiedy oglądając odcinek pierwszy, zobaczyłem na ekranie podpis mówiący, iż jest to 'episode two', uznałem to za drobną pomyłkę. Teraz, gdy odcinek drugi, nazwany jest trzecim, postanowiłem sprawy nie bagatelizować i założyłem, że jeśli za numeracją Gwiezdnych Wojen kryje się sens, to być może i tu go odnajdę. Ponieważ założenie to okazało się być słuszne, przychodzi mi w tym miejscu posypać głowę popiołem i przeprosić za moje przeoczenie. Pozwólcie jednak, że posypię ją tylko w połowie (na przykład tak z tyłu trochę), bowiem logika twórców serialu (bądź autorów tego wydania) po raz kolejny okazała się... zadziwiająca. Rzecz w tym, że do każdego odcinka serialu dołączony jest, w ramach bonusu, dysk z zapowiedzią filmu ('includes series intro bonus disc' - jak przeczytamy na okładce DVD) i owe 'series intro' traktowane tu jest jako... odcinek pierwszy! Pisząc o epizodzie God's Children nie chciałem już wspominać o tej płytce z intro, bowiem i tak dużo krytycznych słów skierowałem pod adresem głównego filmu. Teraz jednak czuję się wywołany do tablicy...

    Przede wszystkim - po kiego grzyba tłoczyć dodatkowe DVD z intrem, jeśli każdy odcinek serialu trwa około pięćdziesięciu minut? Czy czterdziestominutowe intro nie zmieściłoby się na jednej płycie z filmem? Czy, pomijając już kwestię marnotrawstwa materiału i pieniędzy (w tym pieniędzy odbiorców), trwające tak długo intro nie jest po prostu zbyteczne? Czego się z niego dowiadujemy? O czym będzie serial, poszczególne odcinki, etc. Świetnie, ale taką informację można zmieścić w zapowiedzi trwającej pięć minut, a nie rozpychać film odrzutami, czyniąc go niemiłosiernie nudnym (jedyny warty odnotowania moment, to nazwanie Jerry'ego Lee Lewisa 'królem rock'n'rolla').

    Wracając jednak do odcinka drugiego (lub trzeciego) filmu Palmera, zwrócić trzeba uwagę na jedną podstawową rzecz: jest do teledysk, którego głównym bohaterem jest Scott Joplin. W tym prostym stwierdzeniu kryją się dwa moje główne zarzuty dotyczące tego filmu. Miał on być o ragtimie, a nie dowiemy się z niego, zbyt wiele na temat samego ragtime'a, czym różni się od jazzu, co dał jazzowi, co z ragiem zrobił Jerry Roll Morton i jak to wpisuje się w historię muzyki popularnej. Miał być, po drugie, dokumentem, a bliżej mu do teledysku, ze zmieniającymi się jak w kalejdoskopie obrazami i chaotycznym montażem. Pojawia się tu kilka osób próbujących snuć opowieść o ragtime'ie, ale ich wypowiedź są mało informacyjne. Koniec końców dostajemy opowiastkę o Joplinie (postaci niewątpliwie najważniejszej, gdy chodzi o ragtime), będącą bardziej zbiorem ciekawostek, niż pasjonującą i spójną historią.

    Kolejny problem związany - zdaje się z całym serialem Palmera - który tu się uwidacznia, to kwestia muzyki popularnej. Nie jest bowiem dla mnie do końca jasne, co autor rozumie pod tym pojęciem. Albo więc Palmer nie miał, tworząc ten serial, skonkretyzowanej wizji kultury popularnej, albo nie jest w stanie przeciętnemu widzowi wytłumaczyć dlaczego zalicza do niej współczesny balet, czy operę (a baletnica, Monica Mason, wymieniona jest nawet na okładce, jako jedna z głównych postaci biorących udział w filmie).

    Niewątpliwie jednak odcinek drugi serialu Palmera jest o niebo lepszy od części pierwszej i jeśli tak dalej pójdzie, to może jeśli nie trzeci (czwarty), to kolejny odcinek oglądany będzie przeze mnie z nieukrywaną przyjemnością.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version