ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Ohlson, Curtis
Better Than Ever
(1989, album studyjny)

1. Hometown (3:37)
2. Every Day's Friday (bonus) (4:14)
3. It's No Surprise (4:30)
4. A Thousand Years (5:09)
5. Special K (3:49)
6. One More Try (4:08)
7. Better Than Ever (4:41)
8. Three Good Reasons (4:47)
9. Still Life (4:49)
10. Why (4:22)
11. Enough Is Enough (bonus) (5:26)

Czas całkowity: 49:32
- Curtis Ohlson (bass, keyboards, piccolo bass, drum machine, percussion programming)
- Marc Russo (saxophones)
- Peter Horvath (keyboards, piano)
- William Kennedy (drums)
- Karl Perazzo (percussion)
- Ray Obiedo (guitar, keyboards)
- Norbert Stachel (soprano saxophone)
- Steph Birnbaum (guitar)
- Billy Johnson (cymbals, percussion)
- Vernon Black (guitar)
- Paul Van Wageningen (drums)
- Sara Jennison (vocals)
Wyświetlony 2225 razy
Inne albumy wykonawcy: « So Fast

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik poniedziałek, 23 listopad 2009 23:11 napisane przez jacek chudzik

    ...ostatni utwór na płycie, to zupełnie inna para kaloszy - niepodobny do dziesięciu pozostałych kompozycji, zdecydowanie od nich lepszy, ciekawszy i najbardziej... progresywny. Powiedziałbym wręcz, że ów niezamieszczony na oryginalnym wydaniu kawałek zupełnie nie pasuje do końca lat 80. (wydaje się przynajmniej o dekadę młodszy), nie pasuje do Curtisa Ohlsona! Enough is Enough, bo o nim mowa, jako bonus potraktowany został trochę po macoszemu. Nie dowiemy się (a szkoda!) jacy muzycy brali udział w jego nagraniu - czy ci przewijający się przez pozostałe kompozycje? Czy może jest on wynikiem jakiejś osobnej sesji?

    Enough is Enough rozpoczyna bujanie basu, które do spółki z gitarą tworzy przyjemny klimacik, szybko zaburzony przez mocniejszy gitarowy riff, który - co ciekawe - wydaje się być muzyczną trawestacją Bolinowskiego riffu z Love Child, piosenki Deep Purple, pochodzącej z albumu Come Taste the Band (1975). Enough? Nie... Na przestrzeni tego zamykającego płytę utworu usłyszymy jeszcze ciekawe popisy gitarowe, a także dadzą nam się we znaki organy Hammonda! Gdyby w takim klimacie, delikatnego rocka kołysanego rytmami funky, utrzymany był cały album Ohlsona, zachwalałbym go pod niebiosa. A tymczasem...

    Cudów nie ma. Nie w tym przypadku. Najlepszy ponoć, a z pewnością najbardziej osobisty (dedykowany Bogu Ojcu, Jezusowi, rodzicom i dziadkowi) album basisty Curtisa Ohlsona, zatytułowany Better Than Ever, przynosi nam dawkę solidnego jazzu przemieszanego z muzyką pop. Choć może raczej wypadałoby odwrócić proporcje: jest to przyzwoity album pop z ciekawą domieszką elementów jazzowych. Fani Prince'a i soundtracków z minionej epoki będą zachwyceni. Dominują tu proste i wpadające w ucho melodie, które często utrzymane są w klimacie funk, czy r'n'b. Gra Ohlsona na basie jest bardzo wyraźna i ciekawa. Zdarzają się na płycie sytuacje, kiedy to bas, do spółki z saksofonem, jest instrumentem solowym, podczas gdy gitara wykorzystywana jest do wspomagania perkusji w budowaniu rytmiki. Ohlson, co należy docenić, potrafi też schować się za pozostałych muzyków, tworząc swoją grą przyzwoitą bazę do rozwijania partii solowych innych instrumentów.

    Po dwudziestu latach od premiery Better Than Ever wydawnictwo Voiceprint postanowiło przypomnieć nam o tym albumie. Czy jest to reedycja potrzebna? Podchwytliwe pytanie... Wydawanie starych płyt - rzecz doniosła, ale czy wszystkich? Czy na pop-jazz jest w tej chwili tak duże zapotrzebowanie, że koniecznie trzeba ponownie wydawać, i to hurtem, tego typu albumy (wcześniej w tym roku ukazała się reedycja albumu So Fast z 1987 r.)? A jeśli już mus wydawać, to może warto przy okazji rocznicową płytkę wzbogacić o estetyczną, bogatszą w informacje i zdjęcia książeczkę?

    Na Better Than Ever znajdziecie dużo fajnej muzyki. To jest właściwe słowo: fajnej. Niezobowiązującej, lekkiej, mile wypełniającej tło i przywołującej wspomnienia minionej epoki. W każdym takcie tego albumu słychać, że powstał on w latach 80. Może to być plus, może być i minus. Dla mnie - dziwne wydawnictwo. Polecam wyłącznie jako ciekawostkę i przyczynek do sentymentalnej podróży.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version