ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Asia
Omega
(2010, album studyjny)

1. Finger on the Trigger (4:29)
2. Through My Veins (5:09)
3. Holy War (6:00)
4. Ever Yours (4:05)
5. Listen Children (5:56)
6. End of the World (5:32)
7. Light the Way (5:00)
8. Emily (5:12)
9. Still the Same (4:38)
10. There was a Time (5:57)
11. I Believe (4:43)
12. Don't Wanna Lose You Now (4:36)


Czas całowity: 61:17
- John Wetton  (vocals, bass)
- Steve Howe g(uitars)
- Geoff Downes  (keyboards)
- Carl Palmer  (drums)


Wyświetlony 6058 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Wojtek Ludwig wtorek, 27 kwiecień 2010 20:38 napisane przez Wojtek Ludwig

    'To dobry prezent na imieniny dla Wojciecha'- tak sobie pomyślał ktoś z moich znajomych kupując mi najnowszy album grupy ASIA, zatytułowany 'Omega'(światowa premiera 23 kwietnia 2010). A to wcale nie jest mój ulubiony zespól. Żadna z ich płyt nie podobała mi się w całości. Pojedyncze utwory - owszem. Tak wiec sceptycznie odłożyłem prezent na półkę. Ale gdy goście już sobie poszli włożyłem płytę do odtwarzacza. Pierwsze wrażenie: fajne brzmienie. Drugie: super melodie. Trzecie: jednak się nie nudzi. Ponad godzinna dawka melodyjnego AOR spod skrzydeł Frontiers, z głowa tygrysa na okładce, charakterystycznym logo grupy: dla fanów zespołu normalka - dla mnie pozytywne zaskoczenie. Z licznych recenzji płyt przeciwników grupy można było się dowiedzieć, że ASIA specjalizuje się w kiczowatej, muzykopodobnej, nadymanej mieszaninie stylu pop z rockiem progresywnym. Słowem: nie do słuchania. To oczywiście może nas źle nastroić. Posłuchajcie jednak 'Omegi'. Mike Paxman (Uriah Heep, Status Quo) wiedział, że ASIA musi brzmieć jak ASIA. Ponieważ sam nie lubił 'plastiku' nadal grupie rockowe brzmienie. Bębny Palmera nareszcie są na przodzie, gitary Howe'a nie da sie podrobić, głosu Wettona też nie. Downes jest słyszalny w rożnych wariantach. Chórki nadal dodają kolorytu muzyce (znak firmowy grupy). Pora na opis 12 utworów.

    1. Na dobry początek typowy 'bombascik' - 'Finger On The Trigger'. Co prawda jest to cover projektu Wettona i Downes'a ICON wybrany na życzenie szefa wytworni Frontiers, ale nie każdy o tym wie. A utwór jest bomba.

    2. Drugi na płycie to najczęściej najsłabszy kawałek (wg starej teorii P. Kaczkowskiego). 'Through My Veins' ma rzeczywiście charakter sączonego z mozołem wypełniacza.

    3. W 'Holy War' jednak wraca tempo: są przejścia, są smaczki z udziałem Downes'a i Palmera. Jest zaangażowany tekst, przeciwko fanatyzmowi religijnemu, odpowiednio odśpiewany przez Wettona.

    4. 'Ever Yours' to czterominutowa ballada jakby z repertuaru ICON (znowu?), ociekająca słodyczą, z klawiszami na pierwszym planie.

    5. 'Listen Children' jest już szybsze, z typowym 'asia-tyckim' refrenem, trochę kotleciarskie, trochę dziecinne, ale po dobrych 3 minutach coś fajnego zaczyna się dziać: Howe 'rzeźbi' jak na 'yesmana' przystało. Tak trzymać panowie.

    6. 'End Of The World' i od razu wiemy jaki to zespól gra. Spirytualny tekst (patrz N.Morse), fajna gitara, majestatyczna perkusja i 'yesowskie' zakończenie.

    7. W 'Light The Way' supergrupa 'dokłada do pieca'. Jest rockowo i gitarowo, ale nie za ostro (przecież to AOR).

    8. 'Emily' to rytmiczna ballada, całkiem sympatyczna, ale może trochę za długa. Jednak na miano wypełniacza nie zasługuje.

    9. 'I'm Still The Same' jest rzeczywiście średniakiem, jednak fajne brzmienie ratuje sytuacje.

    10. Epicki 'There Was A Time' to zupełnie inna bajka. Fortepian, flet, śpiew Wettona, później gitara, dramaturgia. Do tego utworu chce się wracać.

    11. 'I Believe' jest być może najbardziej w stylu dawnej Asii.
    Spokojnie pasowałby np. do płyty 'Alpha'. Na pewno będzie grany na koncertach. A europejska trasa już się przecież rozpoczęła 21 kwietnia w Helsinkach. W Polsce tym razem nie wystąpią (najbliżej będą w Pradze 26 kwietnia)

    12. 'I Don't Wanna Lose You Now' jest wyrafinowana pop-ballada (trochę w stylu B. Adamsa) w sam raz na zakończenie płyty. Smakowity kasek dla radia (z beatlesowska końcówka), a dla nas podpowiedz: musisz zagrać 'Omegę' od początku.

    Jak wspominał niedawno Carl Palmer - ASIA nie nagrywa już płyt dla pieniędzy. Poprzedni album 'Phoenix' sprzedał sie zaledwie w nakładzie 100 tys. sztuk. Tych 4 dostojnych muzyków spotyka się wiec tylko dlatego, bo jeszcze chcą tworzyć coś nowego. 'Stale te same dropsy tez się moga znudzić' - to dalej Palmer. Atmosfera w grupie się wyraźnie poprawiła, solówki Howe'a tym razem nie były dograne na innym kontynencie z trzymiesięcznym poślizgiem. Zespól nagrywał w komplecie...
    Nie wiem czy ta recenzja przekona was do kupna 'Omegi', wiem jednak, że ten zakup się opłaca.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version