ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Żmij
Bajki z ciemnego lasu
(2010, album studyjny)


01. Ogień (2:51)
02. Latam (2:58)
03. Beduin radzi synowi (3:45) 
04. Trans (2:20)
05. Ballada o złym królu (4:18) 
06. Rebelia (3:42)
07. Al Fatah (3:09)
08. Król Strach (3:22)
09. Hindu (3:41)
10. Zielineczki (4:02) 
11. Nie będę się żenić (2:21) 
12. Kukułeczki (2:20)

Czas całkowity: 37:48

Płyta do pobrania na MYSPACE zespołu.

- Jakub Zielina (vocal, guitar)
- Piotr"Dżony" Żaborowski (guitar)
- Małgorzata Kowalczyk (flute)
- Kuba Sieńczyk (bass)
- Michał Zawadzki (drums)
- Tatyana Bunyak (drums)
- Karol Wilkoszewski (drums, djembe)
Wyświetlony 4187 razy
Inne albumy wykonawcy: Ekstaza »

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba niedziela, 12 wrzesień 2010 23:19 napisane przez Paweł Tryba

    Jakub Zielina to niespokojny duch. W swoim CV ma występy w licznych krakowskich formacjach, jak Koza Nieboga czy Przerwa. Kapele te prezentują rozmaite style, ale widać Zielinie jeszcze za mało wrażeń, bo ma też swój autorski projekt Żmij, z którym penetruje dość nietypowe terytoria. Najbezpieczniej byłoby powiedzieć, że Żmij gra folk, ale ze sprecyzowaniem będą już pewne kłopoty. Chcecie mroku godnego Dead Can Dance i Blue Hour? Żmij dostarcza go pod dostatkiem. Chcecie ładnych melodii i inkrustacji ludowymi instrumentami na modłę wspaniałego, a niedziałającego już Kontraburgera? Dobrze trafiliście. Odrealniony klimat rodem z produkcji Za Siódmą Górą? Też się znajdzie. Aha, nie zapominajmy o rocku - mocne zagrywki gitary nie są tu ot tak, na doczepkę. Często stanowią podstawę kompozycji. Do tego tu i tam elektroniczne efekty i płynne skoki z jednego kręgu kulturowego do drugiego, z kontynentu na kontynent. Wrzucić najróżniejsze ingrediencje do gara potrafi każdy, ale zamieszać tak, żeby wyszło smaczne danie - już niekoniecznie. Uspokajam - Jakub Zielina sprostał zadaniu. I jeszcze sprawdził się jako wokalista. Jego baryton po prostu świetnie pasuje do klimatu Bajek..., dodaje im majestatu, ale też niepokojącej aury.

    Tytuł albumu jest dość przewrotny. Czy to na pewno bajki? Takie, którymi usypia się dzieci do snu? Oj, niekoniecznie! Raczej ludowe dumki przekazywane z pokolenia na pokolenie, czasem rytualne zaśpiewy. Pod tym względem Żmij przypomina czasem Hoboud - nie wszystkie historie opowiada się milusińskim. Weźmy taką Balladę o złym królu - przerażająca w warstwie tekstowej. Nie, nie chodzi mi o opisy krwawych podbojów, raczej o katusze, które cierpiał tytułowy władca. Całości nie zdradzę. Ballada obfituje w kapitalne skoki napięcia, przechodzi od spokojnych złowieszczych zwrotek do wybuchów w refrenach. Albo zwodnicze, orientalne Beduin radzi synowi, które skutecznie przestrzega przed jedzeniem dzikich pomarańczy. Ale mamy też utwory mistyczne, jak Latam czy Ogień - pogańską pochwałę bliżej nieokreślonej życiowej siły. Podkład tego drugiego utworu jako żywo kojarzy mi się z Legless In Gaza Galahad, choć wątpię, by Zielina inspirował się Brytyjczykami. Jest też miejsce na instrumentalne przerywniki z mocno wyeksponowanymi perkusjonaliami. Taki Trans to po prostu potrzebne po ponurym Beduin radzi synowi wyciszenie, ale już Hindu może zaintrygować. Owszem, zawiera w sobie sporą dawkę hinduskiej mantryczności, ale też w wokalizach Żmija i dźwiękach gitary miejscami przebija się... flamenco. Była kiedyś polska formacja Indialucia, płynnie łącząca te dwie kultury. Czyżby Zielina był jej fanem? Najbardziej słowiańsko - dokładnie: góralsko, także dzięki zastosowaniu gwary - brzmią Zielineczki. Ale oczywiście nie obejdzie się też bez rockowej erupcji.

    Zupełnie odmienny klimat ma natomiast koniec albumu. Opuszczamy krainę mrocznych opowieści, przenosimy się na inne terytoria. Nie będę się żenić oparte jest na ukraińskich kobiecych zaśpiewach, a Kukułeczki to utwór eksperymentalny, zaczynający się łagodnym motywem gitary przeplatany mocnymi, epickimi wejściami klawiszy, by przejść wreszcie w mocne, konkretne riffowanie. Czyli rock progresywny też się w arsenale Żmija znajdzie! Kukułeczki z jednej strony od albumu odstają, ale z drugiej to dobre podsumowanie płyty bogatej w style i inspiracje.

    Przyznam uczciwie, że miałem z recenzją Bajek z ciemnego lasu spory problem. Na tym albumie dzieje się tyle, że proste wypunktowanie ciekawych momentów nie zmieściłoby się na wołowej skórze. Tak więc przeanalizowałem Bajki...jedynie wstępnie, a słuchacze i tak mają na nich jeszcze sporo do odkrycia. Ale na razie odkrywać mogą co najwyżej dostępny na Myspace artysty download, bo Bajki...nie doczekały się jeszcze wydania - co niech stanowi wyrzut dla polskiego rynku fonograficznego, który boi się zaryzykować z ambitniejszym materiałem. Moja ocena: 4/5.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version