After

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
(2010, album studyjny)
Lista utworów:  
1. The Barren Lands (5:12)
2. A Grave Inversed (4:25)
3. After (4:47)
4. Frozen Lakes on Mars (5:54)
5. Undercurrent (10:00)
6. Austere (6:16)
7. Heaven's Black Sea (6:15)
8. On the Shores (10:12)
 


Czas całkowity: 53:01

Skład zespołu:
- Ihsahn - wokal, gitara, syntezatory, pianino
- Asgeir Mickelson - perkusja
- Lars K. Norberg - bas
- Jørgen Munkeby (Shining) - saksofon

Wydawca: Candlelight

Media

Ihsahn - On The Shores Ihsahn
Więcej w tej kategorii: « angL Eremita »

1 komentarz

  • Bartek Musielak

    Cóż za cudowną przemianę przeszedł w swojej muzyczej karierze Ihsahn. Lider Emperora, legendy black metalu, współtwórca Peccatum, członek Thou Shalt Suffer, ojciec chrzestny wielu młodych norweskich zespołów, w tym choćby świetnego Leprous. Człowiek orkiestra, choć oczywiście wyłącznie w pewnych określonych ramach gatunkowych. Ale zdecydowanie najbardziej ekscytująca jest droga jaką podąża w swojej karierze solowej.

    Na początku lat 90-tych. W mroźnej Skandynawii, ale również i w innych częściach Starego Kontynentu, rozwijał się prężnie mroczny i piekielny nurt black metalu. Hordy młodych ludzi o trupich twarzach czciło złe moce przy okazji ostro "znęcając" się nad swoimi mniej lub bardziej nastrojonymi instrumentami. Była to już drugi większy wysyp zespołów black metalowych (pierwszy miał miejsce w latach 80-tych), a wśród wielu powstałych w tym czasie zespołów wyróżnić można by pewnie kilkanaście, ale do najważniejszych należą: Burzum, Darkthrone, Dimmu Borgir czy Emperor. I to właśnie w tym ostatnim rozpoczynał swoją karierę muzyczną Ihsahn. Tyle tytułem wstępu, bo Emperor wiele razy zawieszał i wznawiał działalność. Ihsahn natomiast z powodzeniem nagrywa albumy solowe, całkiem udane, leżące często dość daleko od black metalu. Jednym z takich albumów jest wydany w 2010 "After".

    Moim zdaniem na tym krążku Ihsahn przerósł samego siebie płodząc dzieło ocierające się o ideał, które za kilka lat – mam nadzieję – zostanie uznane za wybitne. Na krążek składa się osiem kompozycji, dłuższych i krótszych, z których każda jest równie niepokojąca co fascynująca. Ihsahn tworzy świat, który trudno nazwać black metalem, trudno też nazwać progresywnym metalem, generalnie ciężko go zakwalifikować. Najpewniej byłoby napisać, że jest to zabarwiona na czarno progresywna awangarda, ale przecież taki gatunek nie istnieje (ukłony ku kwalifikatorom gatunków muzycznych).

    „After” to album kompletny od początku do końca, niebanalny i zaskakujący. Jeśli ktoś znał wcześniejsze solowe nagrania Ihsahna, spodziewać się mógł kombinowania z muzyką, od którego sam on nigdy nie stronił (nawet Emperor nie był „zwykłym” zespołem blackmetalowym, a zdecydowanie wyróżniającym się innowacyjnością). Ale chyba mało kto spodziewa się by muzyk wywodzący się z najbardziej cuchnących siarką otchłani muzyki sięgał po saksofon! Mało tego, na "After" usłyszeć można też i inne instrumenty dęte, a nawet organy Hammonda. I wszystko to do siebie pasuje jak ulał. W „On The Shores” czy „Undercurrent” saksofon plącze się powolnie nadając powagi kompozycjom, ale równie dobrze odnajduje się w szalonej burzy gitar w „A Grave Inverset”, nie ustępując im w zabójczym tempie ani na chwilę. Hammond doskonale komponuje się z dosyć spokojnym „Austere”, a cała ta różnorodność składa się na niesłychanie oryginalny wydźwięk całości.

    Kompozycyjnie utwory na „After” są bardzo rozbudowane i zmienne niczym obraz w kalejdoskopie. Zupełnie jak w rocku progresywnym są tu długie na około dziesięć minut, podniosłe, wielowymiarowe kompozycje takie jak „Undercurrent” czy „On The Shores”. Te natomiast przeplatane są krótszymi, ale równie zaskakującymi. Doszukać się można naprawdę sporej ilości różnorodnych styli, które zainspirowały Ihsahna do popełnienia tak doskonałego dzieła. Chociażby mknące w totalnie industrialnym rytmie „Heavens Black Sea”. Równie barwne są wokale, od zawodzących szeptów, przez czysto śpiewane partie aż po rozdzierające umysł wrzaski (znane wszystkim fanom Emperor, w którym tak właśnie grzmiał Ihsahn).

    Krótko i zwięźle stwierdzić należy, że „After” to doskonały, odważny i do bólu udany album, obok którego grzechem byłoby przejść obojętnie. Mnóstwo tu eksperymentu ale zarazem mrocznego klimatu, a nawet pewnej dozy przebojowości. Każdy kto docenia niebanalną muzykę i nie stroni od mocnego uderzenia z pewnością przychylnym okiem spojrzy na ten krążek. Bo jest to dzieło, które nawet Ihsahnowi trudno będzie przeskoczyć – poprzeczka została postawiona aż tak wysoko.

    Ta i inne recenzje również na http://www.pandino.pl - zapraszam!

    Bartek Musielak piątek, 12, czerwiec 2015 23:09 Link do komentarza
Zaloguj się, by skomentować

Recenzje Metal Progresywny

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.