ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Jinjer
Macro
(2019, album studyjny)

01. On the Top - 5:28
02. Pit Of Consciousness - 4:12
03. Judgement (& Punishment) - 4:19
04. Retrospection - 4:24
05. Pausing Death - 4:44
06. Noah - 4:13
07. Home Back - 4:20
08. The Prophecy - 4:01
09. lainnereP - 5:28

Czas całkowity - 41:09

- Tatiana Shmailyuk - wokal
- Roman Ibramkhalilov - gitara
- Eugene Abdiukhanov - gitara basowa
- Vlad Ulasevich - perkusja

Wyświetlony 1142 razy
Inne albumy wykonawcy: « King Of Everything Micro »

1 komentarz

  • Link do komentarza Bartek Musielak niedziela, 03 listopad 2019 18:13 napisane przez Bartek Musielak

    Zastanawiam się czy jest na świecie aktualnie inny zespół metalowy, na który nakręcony został równie olbrzymi hype jak na ukraiński Jinjer. Na ile to kwestia sprawnie działającego marketingu, na ile ultra-charyzmatycznej liderki w osobie Tatiany Shmailyuk, a na ile samej tylko i wyłącznie muzyki - ciężko ocenić, bo pewnie to wypadkowa wszystkiego po trochu. Trudno jednak nie trafić na nazwę Jinjer przeglądając muzyczne media w ostatnim czasie. Grupa jest dosłownie wszędzie.

    A wszystko to za sprawą intensywnego koncertowania, ale także wydanej niedawno EP pt. "Micro" i niedługo potem następującego albumu w postaci "Macro". Właściwie sama opcja wydania materiału w taki sposób bardzo mi się podoba. Powstało pewnie sporo materiału, którego było za dużo na pełny album, a za mało na dwa i tak otrzymaliśmy EP i LP w przedziale niecałego roku. Przyznać trzeba, że udane "Micro" poważnie narobiło apetytu przed głównym daniem jakim miał być zapowiadany pełnowymiarowy album. Ale czy "Macro" sprostało oczekiwaniom? I tak, i nie.

    Przede wszystkim od grupy, która w tak szybkim tempie zbudowała swoją wysoką pozycję oczekiwać można albumu, który potwierdzi, że rzeczywiście za tą popularnością idzie wartościowa muzyka. Poprzednie krążki stanowiły trzon popularności Jinjer i zawierają olbrzymi potencjał, prezentują kosmiczny poziom muzyczny i produkcyjny, a do tego jest na nich kilka prawdziwych metalowych przebojów, jak chociażby (zasługujący już chyba na miano virala) "Pisces". Grupa podeszła na "Macro" do tematu ostrożnie i zaserwowała chyba dokładnie to, czego spodziewali się wszyscy. Mamy więc kilka kawałków zakrawających na koncertowe petardy, jak "Pausing Death" czy "On The Top". Mamy też utwory budowane zdaje się wyłącznie pod wokalne popisy Tatiany, która przechodzi z growlu w czysty śpiew z lekkością godną pozazdroszczenia. Wszystko to oparte jest na imponujących, połamanych gitarowych riffach, których nie powstydziłaby się Meshuggah czy inne Dillinger'y.

    Otrzymujemy więc wszystko to, czego mogliśmy się spodziewać. I tutaj tkwi największy problem tego albumu: jest ultra przewidywalny kiedy się go słucha, i wyjątkowo szybko wypada z głowy kiedy jego przesłuchanie kończymy. Poza kilkoma jasnymi wyjątkami większość utworów jest bardzo do siebie podobna, zbudowana na powtarzanym do bólu schemacie: mocno, mocniej, chwila oddechu, najmocniej i znów od początku. Nie ma tu utworów tak wpadających w ucho jak wcześniejsze, typu "I Speak Astronomy" czy nawet "Teacher, Teacher!" lub "Parennial" z poprzedzającej album EP-ki, już nie mówiąc o wspomnianym gdzieś wcześniej "Pisces". Dwa utwory potrafią gdzieś zapaść w pamięć i są to "On The Top" oraz "Judgement (& Punishment)" z bardzo fajnymi wstawkami... reggae. Są też i wstawki nawiązujące do ukraińskiego folkloru, zaśpiewane nawet we właściwym języku - niestety dość krótkie, a aż prosi się o zbudowanie na nich większej części utworu. W takich momentach rzeczywiście mamy coś świeżego co przykuwa uwagę i zapada w pamięć, a mi osobiście bardzo dobrze się kojarzy. Kiedy słyszę tak ciekawe eksperymenty na linii choćby metal-reggae z tyłu głowy pojawia mi się bardzo lubiany przeze mnie album "Satellite" P.O.D. (znacie z niego przynajmniej jeden utwór). Brakuje jednak na "Macro" nieco bardziej chwytliwych melodii wokalnych. Refrenów, które potrafią w głowie utkwić nie ma, większość z nich jest jakaś taka... nijaka, jakby robiona na kolanie i w pośpiechu. A towarzyszące im imponujące wygibasy gitarowo-basowo-perkusyjne nie wywołują aż takiego efektu wow, bo któż z laików wyłapie wszystkie te muzyczne niuanse. Brakuje tu "tego czegoś".

    Jak to więc jest z tym nowym albumem Jinjer? Słucha się go przyjemnie, praca gitar nadal robi piorunujące wrażenie, a wokal Tatiany jest jedynym w swoim rodzaju i wciąż podziwiam możliwości tej drobnej kobietki. Grupa nadal pozostanie jednym z topowych aktualnie młodych zespołów metalowych, ale to raczej za sprawą rewelacyjnych koncertów, niż rewolucyjnych albumów. "Macro" do takich zdecydowanie nie należy, bardziej przypomina zbiór trochę przypadkowych utworów, z których każdy osobno jakoś się broni, ale wszystkie razem potrafią znużyć. Wychodzi więc na to, że "Macro" należy słuchać wybiórczo i może wtedy lepiej się sprawdzi. Muszę to przetestować, bo jednak preferuję odsłuchy albumów w całości i rzadko odpalam pojedyncze utwory ot tak. Być może wtedy zmienię trochę zdanie.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version