ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Paranoid Mind
Ascendence
(2018, album studyjny)

01. Passing Nights - 3:10
02. Product Of Nature - 4:24
03. Blue - 3:32
04. Numb Days - 3:17
05. Once A Fool - 3:51
06. Weakness - 4:06
07. Atmosfera - 2:26
08. Throne Of Ivory - 3:21
09. The Non-Mechanic Rhythm - 4:27
10. Ripe Fruits - 4:06
11. The Weaver - 1:42
12. Sign Of Leo - 4:07

Czas całkowity - 42:29

- Michał Łakomy - wokal
- Piotr Wtorek - instrumenty klawiszowe
- Adam Wilczek - gitara basowa
- Jeremiasz Baum - perkusja

Wyświetlony 537 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński wtorek, 26 listopad 2019 22:10 napisane przez Gabriel Koleński

    Dotąd nie wyobrażałem sobie, że można nagrać prog rockową czy prog metalową płytę beż użycia gitary. Niby Mariusz Duda w Lunatic Soul nie używa gitary elektrycznej, ale wiemy jak to jest w praktyce – gitara akustyczna, mnóstwo elektroniki i przetworzonych dźwięków, w tym takich, które imitują gitarę elektryczną. A co by się stało, gdyby całkowicie usunąć ten instrument z brzmienia? Debiutancki album Paranoid Mind, zatytułowany „Ascendence” odpowiada na to pytanie.
    Podstawą twórczości Paranoid Mind są mocno połamane rytmy, dlatego też sekcja rytmiczna ma pełne ręce roboty. Perkusista i basista uwijają się jak w ukropie podczas licznych przejść i zmian tempa, ale robią to z wyczuciem, pozostawiając odpowiednią ilość miejsca na pozostałe elementy brzmienia. Nie stanowi to problemu, również z tego względu, że tych elementów nie jest znowu aż tak dużo. Tak naprawdę tylko dwa – wokal i klawisze. Pierwszy jest bardzo mocno wysunięty do przodu, praktycznie w każdym utworze na pierwszym planie. Z powodu braku gitary, która zwykle w muzyce rockowej odpowiada za melodię, wokal całkowicie wziął na siebie tę rolę. Z klawiszami jest różnie, choć generalnie na albumie jest ich bardzo dużo, ale pełnią różne funkcje. Czasem doskonale współgrają ze śpiewem, współtworząc warstwę melodyczną („Product Of Nature”, „Numb Days”), częściej jednak tworzą klimat, nadając kompozycjom odpowiedni nastrój („Once A Fool”, „The Non-Mechanic Rythm”, „Ripe Fruits”). Poza tym, w „Product Of Nature” odnajdziemy bardzo fajną, krótką wstawkę z jazzującym pianinem, a w „Throne Of Ivory” klawisze wręcz atakują słuchacza natarczywymi dźwiękami. Wisienką na torcie są dwie instrumentalne miniatury – „Atmosfera” i „The Weaver”. Szczególnie ten pierwszy jest wyjątkowo uroczy i tworzy dźwiękowe pejzaże. W końcu, tytuł zobowiązuje.
    Ta przedziwna mieszanka wręcz powinna być trudna, nieprzystępna i bezduszna. Na całe szczęście muzycy mają dużą wyobraźnię i chyba sporą samoświadomość, bo wiedzieli jak to poukładać, by dało się tego słuchać. Mimo sporego skomplikowania rytmicznego i licznych przejść, utwory są odpowiednio melodyjne i chwytliwe, zwłaszcza „Product Of Nature”, „Numb Days”, „Weakness”, „The Non-Mechanic Rythm” i „Ripe Fruits”. Po kilku przesłuchaniach, by przyzwyczaić się do jednak dość specyficznego brzmienia, całości słucha się bardzo przyjemnie. Duża w tym zasługa również organiczności, którą zapewniła odpowiednia produkcja albumu i rezygnacja z nowoczesnej elektroniki. Zamiast iść w industrialny chłód, panowie zdecydowali się na pianino nadające muzyce lekkości i kierujące ją w stronę fusion. Jedynym naprawdę syntetycznie brzmiącym utworem jest kończący album „Sign Of Leo”. Pokazuje on jak mógłby brzmieć cały album, gdyby zespół poszedł w tę stronę i chyba dobrze, że tak się nie stało.
    Dla mnie „Ascendence” jest dużym zaskoczeniem. Po pierwsze, wcześniej nie miałem do czynienia z Paranoid Mind, więc nie wiedziałem czego się spodziewać. Po drugie, nie sądziłem, że taki pomysł jaki zespół ma na siebie, może się udać i dobrze brzmieć. Debiut Paranoid Mind jest dla mnie zdecydowanym powiewem świeżości i pokazuje, że do nieco skostniałej formuły metalu progresywnego, inspirowanego Toolem można jeszcze sporo dorzucić i odcisnąć na niej własne piętno. „Ascendence” powinni posłuchać przede wszystkim fani takich kapel jak Frontal Cortex, Atme, ale też Wheel czy Rishloo, żeby usłyszeć, że istnieje życie poza mocnymi, gitarowymi riffami. Paranoid Mind zrobiło mniej więcej to samo co Votum i Abstrakt na swoich ostatnich płytach, czyli zastosowali sprawdzone patenty, ale dodali do nich coś od siebie i wykorzystali na swój sposób. Polecam „Ascendence” miłośnikom wszystkich zespołów wymienionych w tym akapicie, bez względu na powód słuchania.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version