ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Stealing Axion
Moments
(2012, album studyjny)

1 Mirage Of Hope (04:00)
2 Solar (06:55)
3 Everything Or Nothing (06:08)
4 47 Days Later (5:28)
5 The Unwanted Gift (04:55)
6 Eventide (07:16)
7 Collapse (08:47)
8 It's Too Late Now (05:17)
9 Sleepless (05:28)
10 Moments Part 1 (09:46)
11 Moments Part 2 (13:12)

Dan Forbrich – Vocals, guitar
Josh DeShazo – Vocals, guitars
Phil Willmarth – Vocals, bass
Blake Ferris – Drums

Wyświetlony 1632 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Łukasz 'Geralt' Jakubiak piątek, 09 listopad 2012 14:02 napisane przez Łukasz 'Geralt' Jakubiak

    Eksperymenty… Wszędzie te eksperymenty w muzyce. Nie to żebym narzekał, bo w gruncie rzeczy dzięki łączeniu różnych inspiracji powstaje wiele interesujących projektów, które w przyszłości mogą namieszać w danym gatunku. Panowie z amerykańskiej formacji Stealing Axion przy tworzeniu swojego debiutanckiego albumu zdecydowanie stwierdzili, że warto jest pokombinować, odświeżyć kilka sprawdzonych konceptów i połączyć je w całość.

    Trzeba przyznać, że na ich premierowym wydawnictwie - „Moments” można usłyszeć masę inspiracji, charakterystycznych dla twardego gruntu metalu progresywnego. Niektórzy znajdą tu coś z Messhuggah, inni z Opeth lub Wolverine, a mi niektóre utwory przypominały twórczość naszego, rodzimego Division By Zero. Takich smaczków jest całkiem sporo i trzeba przyznać, że muzycy potrafią to dosyć umiejętnie połączyć w całość. Na płycie znajdziemy zatem agresywne, math metalowe kompozycje w stylu potężnego „47 Days Later”, lekko męczącego „Mirages Of Hope”, czy kapitalnego „Everything Or Nothing”. W każdym z tych numerów warto zwrócić uwagę na mocne, gitarowe riffy Josha DeShazo i Dana Forbricha, które wręcz wgniatają słuchacza w fotel - kawał dobrej roboty. Nie zabrakło też bardziej otwartych kompozycji, gdzie prym wiedzie bardzo przyjemny „Solar”, przebojowy i melodyjny „Eventide” oraz jedna z moich ulubionych kompozycji na płycie – „It’s Too Late Now”, która urzeka ładnymi akordami i piękną solówką na gitarze. Warto także wymienić fajny, typowo progresywny „Collapse”, czy hipnotyczny „Sleepless” z kapitalną sekcją rytmiczną (brawa dla Phila Willmartha i Bena Gendro). Najmniej podobały mi się dwa utwory końcowe, czyli „Moments Part 1 &2”, które fakt, zaskakują rytmiczną złożonością, ale zabrakło im ciekawego konceptu. Zakończenie jako całość jest niestety zbyt chaotyczne i mało satysfakcjonujące.

    Przyznam szczerze, że na początku „Moments” nie przypadł mi do gustu, dopiero po którymś przesłuchaniu przekonałem się do niego. To naprawdę kawał fajnej, dynamicznej muzyki, która pomimo kilku wad, posiada własny urok. Właśnie jak już jesteśmy przy wadach… Album cierpi na tzw. „syndrom debiutu” i to chyba największa bolączka tego wydawnictwa. Mamy masę, ciekawych pomysłów, świetnych muzyków i niestety niezbyt sprecyzowany kierunek. Nie wiem czego mam się spodziewać na ich kolejnym albumie – co może być jednocześnie jego wadą, i zaletą. Wybiorą agresywną muzykę z growlem, czy podążą bardziej stonowaną ścieżką? Nie wiadomo, ale mam nadzieję, że ich „eksperyment” okaże się w przyszłości czymś interesującym. Poza tym album nagrany jest bardzo przeciętnie i niskie stroje gitar w kilku momentach zgłuszają sekcję rytmiczną, przez co kompozycje mogą okazać się dla was ciężkostrawne. Pomimo tych drobnych potknięć, warto jest poświęcić im trochę uwagi – na pewno nie pożałujecie.

    To ciekawy, tegoroczny debiut z ogromnym potencjałem który można podsumować zdaniem: „eksperyment wypadł pozytywnie, czekamy na więcej wyników”.

    3.5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version