ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

AnVision
AstralPhase
(2012, album studyjny)

AstralPhase
Oceń ten artykuł
(33 głosów)

01. The Astronaut - 6:16
02. S.O.D. - 5:34 
03. Family Ties - 6:37
04. Mental Suicide - 7:51 
05. Mercitron - 7:16 
06. I Can’t Live Without My Love - 7:47 
07. I Have No Fear - 8:48

Czas całkowity - 50:09

 

- Marek Ostrowski - wokal
- Grzegorz Ziółek - gitara
- Łukasz Piwowoński - instrumenty klawiszowe
- Artur Serwin - gitara basowa
- Marcin Duchnik - perkusja

Wyświetlony 5427 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: Why Shouldn't I Get To Heaven »

1 komentarz

  • Link do komentarza Łukasz 'Geralt' Jakubiak sobota, 06 październik 2012 23:19 napisane przez Łukasz 'Geralt' Jakubiak

    Trzeba przyznać, iż polska scena progresywna ma się dobrze i z każdym rokiem ukazują się coraz to nowe wydawnictwa, które osiągają spory sukces, nie tylko w naszym kraju. Warto chociażby wymienić Division By Zero, Riverside, Votum, czy Joseph Magazine, które są w tej chwili integralną częścią naszej muzycznej elity. Całkiem niedawno pojawił się pierwszy longplay prog metalowej formacji AnVision, zatytułowany „AstralPhase”. Czy z jego pomocą zespół dołączył do tej czołówki?

    Album rozpoczyna „The Astronaut”, który już na wejściu zaskakuje nas kapitalnym intrem z dynamicznymi klawiszowymi partiami i świetną perkusją. Po melodyjnej zwrotce usłyszymy efektowny, dynamiczny riff, który będzie nam towarzyszył do końca numeru – a to dopiero początek. Ogromne wrażenie robi drugi utwór, czyli „S.O.D”, w którym rytmiczne, gitarowe riffy bardzo pomysłowo przeplatają się z syntezatorami. „Family Ties” już na początku zaskakuje nas wyniosłą, symfoniczną wstawką, by potem zaprezentować nam znacznie bardziej stonowaną stronę kapeli. Dalej usłyszymy dynamiczny „Mental Suicide”, w którym warto zwrócić uwagę na fantastyczną sekcję perkusyjną w części solowej. „Mercitron” zaczyna się dosyć powolnie. Melancholijny wstęp płynnie przechodzi w szybszą zwrotkę, by w refrenie zaskoczyć nas przebojowymi melodiami. W nostalgiczny nastrój wprowadza nas ballada „I Can't Live Without My Love” z piękną sekcją akustyczną i świetnym solem na gitarze. Utwór kończący, czyli „I Have No Fear” jest kwintesencją całego wydawnictwa. Znajdziecie tam fantastyczne melodie, dynamiczne riffy i złożone partie solowe, w których znajdzie się też nutka muzycznej psychodelii. Zdecydowanie jedna z ciekawszych kompozycji na płycie.

    „AstralPhase” to świetnie zrealizowany album - jest niezwykle wyważony i kapitalnie zagrany. W każdym dźwięku słychać, że muzycy to profesjonaliści i szczególne pochwały należą się duetowi Grzegorz Ziółek-Łukasz Piwowoński. Pomysłowe sekcje gitarowe idealnie uzupełniają się z melodyjnymi partiami klawiszowymi, tworząc nieodłączną, melodyjną całość. Nie zapominajmy też o sekcji rytmicznej, którą tworzy Artur Serwin (gitara basowa) oraz Marcin Duchnik (perkusja), gdzie wielkie brawa należą się drugiemu muzykowi. Dynamiczne sekcje perkusyjne idealnie napędzają cały album nadając mu szczególnego uroku. Album uzupełnia niezwykle melodyjny wokal Marka Ostrowskiego, który momentami wydaje się być tłem, ale mam cichą nadzieję, że w przyszłości pokaże na co go stać. Gościnnie usłyszymy też Sylwka Malinowskiego.

    Najnowsze wydawnictwo AnVision to kawał energicznej, profesjonalnie zrealizowanej muzyki, którą każdy, szanujący się fan prog metalu, powinien mieć na swojej półce. Od „AstralPhase” nie mogę się oderwać tak samo jak swego czasu od „Independent Harmony” Division By Zero i w tej chwili zespół umocnił czołówkę naszej rodzimej sceny progresywnej. Drodzy słuchacze… Marsz do sklepów!

    5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version