ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Haken
Affinity
(2016, album studyjny)

Affinity
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Lista utworów:  
01. affinity.exe - 1:24
02. Initiate - 4:16
03. 1985 - 9:09
04. Lapse - 4:44
05. The Architect - 15:40
06. Earthrise - 4:48
07. Red Giant - 6:06
08. The Endless Knot - 5:50
09. Bound By Gravity - 9:29

Czas całkowity - 1:01:26
 
Skład zespołu:
- Ross Jennings - wokal
- Charles Griffiths - gitara
- Richard Henshall - gitara, instrumenty klawiszowe
- Diego Tejeida - instrumenty klawiszowe
- Conner Green - gitara basowa
- Raymond Hearne - perkusja
oraz:
- Einar Solberg - wokal (5)
Wydawca: Inside Out Music
Wyświetlony 2962 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « Restoration Vector »

1 komentarz

  • Link do komentarza Bartek Musielak niedziela, 08 maj 2016 20:27 napisane przez Bartek Musielak

    Haken jaki jest każdy widzi – kapryśny. Raz genialny („The Mountain”), innym razem bardzo dobry („Aquarius”), a czasami niestety wtórny i poważnie trącący nudą (EP „Restoration”). Najnowszy album tej brytyjskiej grupy ma w sobie każde z tych obliczy. Można by więc rzec, że nie zatracają swojego wypracowanego już charakteru, ale i z tym nie do końca tak jest. Grupa kombinuje z elektroniką i żongluje gatunkami, przy okazji na siłę chcąc trzymać się swojego „ja”. Co z tego wyszło? Generalnie wielka papka, całkiem przyjemna, ale wciąż papka.

    „Affinity”, bo tak nazywa się najnowsze dzieło brytyjczyków, to przeszło godzina ze wszech stron progresywnego grania. Dlaczego „ze wszech stron”? Bo czego tu nie ma: prog rock rodem z lat 80-tych, zresztą świetnie korespondujący z oprawą graficzną całości, jest i djent oraz matematyczny rock/metal, a więc nawiązanie do współczesnych trendów. Mamy trochę muzyki symfonicznej, popisy instrumentalne, poważną dawkę elektroniki, syntezatorów i wszelkiej maści muzycznych wywijasów. Wychodzi więc na to, że bogactw co nie miara – powinno być dobrze. Niestety nie do końca tak jest, bo kiedy Haken wzbija się na wysoki poziom, równie szybko loty obniża. Zespół zdaje się bardzo chciał przeskoczyć zawieszoną wysoko poprzeczkę (przez „The Mountain”), a wyszło tak, że co się do niej zbliżą, to spadają z hukiem.

    Krążek rozpoczyna intro „affinity.exe”, czyli wariacja na temat tytułu całości, która ma sugerować komputerowo ukierunkowaną otoczkę płyty. Przyznaję, że cała akcja promocyjna bardzo mi się podobała i wciąż podoba – zespół niedawno umieścił na swoim fanpage’u zdjęcie dyskietek z okładką albumu. Czyżby taka wersja też się miała ukazać? Dodatkowo sama grafika bardzo trafia w moje gusta, jest bardzo sentymentalnie, choć sam w latach 80-tych jeszcze nawet nie istniałem. Zespół trafił w czas, bo oto tryumfy odnosi krótkometrażowy „Kung Fury”, oto znów na popularności zyskuje znany z lat 80-tych synthpop itd. Moda na retro w pełni, z taką okładką Haken może trafić do dużo szerszego grona odbiorców niż tylko progresywna publiczność. Bo przecież na okładkę też się zwraca uwagę.

    Tyle jednak o grafice, pora na konkrety. Płynnie wchodzący po intro „Initiate” to krótki, piosenkowy utworek, których Haken już często próbował, a którymi mnie kompletnie nie przekonuje. W kontekście całego albumu całkiem nieźle takie utwory wypadają, ale tutaj przez pierwsze prawie 10 minut albumu nic się nie dzieje. Dopiero kolejna minuta „1985”, które jawnie nawiązuje do twórczości Rush, pokazuje hakenowskiego pazura. Ale i tutaj coś mi nie gra – połączenie djentowych riffów i syntezatorowego prog rocka nie do końca do mnie przemawia. Poza tym z tak melodyjnym djentem Haken spóźnił się i to dość poważnie, bo podobne granie proponowało już całkiem spore grono zespołów, z Vola na czele, żeby daleko nie szukać. Dopiero fragment „solówkowy” to taki Haken na jaki czekałem – odważny, zwariowany, melodyjny i technicznie doskonały.

    Następny w kolejności „Lapse” bardzo fajnie się rozwija, choć trwa tylko niecałe 5 minut. Tutaj akurat nie mogę przyczepić etykietki „utworek”, bo cała kompozycja wypada naprawdę nieźle. Mamy piosenkowy wstęp, mocniejszy refren, przyjemne solówki i mocny finał. Natomiast kolejnym utworkiem jest z pewnością „Earthrise” – okraszony wręcz popową melodyką i manierą (szczególnie pod koniec, Coldplay?). O wiele bardziej porusza mnie duet „Red Giant” oraz „The Endless Knot”. Pierwszy z tych tytułów to stonowana, prowadzona synkopowym rytmem kompozycja, bardzo klimatyczna zresztą i zakończona mocnym finałem. Drugi natomiast jest bodaj największą petardą na tym albumie, iście koncertowym numerem, z fantastycznym fragmentem instrumentalnym. Ten połamaniec w środku robi mi naprawdę dobrze, a podbicie wszystkiego elektroniką w stylu starego Celldweller tylko dodało całości uroku. „The Endless Knot” to zdecydowanie jeden z najlepszych utworów na płycie. Album podsumowuje rozciągła, ale przyjemna balladka „Bound by Gravity”.

    Każdy kto słuchał już albumu i doczytał do tego momentu mojej recenzji pewnie zauważył co pominąłem. Mianowicie opus magnum całego albumu, czyli „The Architect”. Ta przeszło 15-minutowa kompozycja to Haken w najlepszym wydaniu. Początek niczym Dream Theater z najlepszego okresu (1999-2003), wstęp ponownie romansujący z progiem z lat 80-tych, następnie dłuższe wyciszenie z ciekawą solówką basu i potężny finał z gościnnym udziałem Einara Solberga z Leprous. Mam zresztą nieodparte wrażenie, że ostatni album Norwegów, czyli „The Congregation” wywarł na Haken olbrzymi wpływ, ale takie wrażenia zostawiam każdemu do własnej oceny.

    Jaki więc jest „Affinity”? Strasznie nierówny, to na pewno. Momentami ociera się o geniusz „The Mountain”, które ja wciąż uważam za pomnikowe dokonanie Brytyjczyków, którego mogą długo lub nawet wcale nie przeskoczyć. A momentami wieje nudą – w jednym momencie wywołaną wtórnością i rozciągłością, a w innym nadmiernym zbytnim kombinatorstwem. Tak czy inaczej, po ten album z pewnością warto sięgnąć, choćby dla „The Architect” czy „The Endless Knot”. Oczekiwałem jednak czegoś więcej po tak fantastycznym albumie jak „Góra”.

    Ta i inne recenzje również na http://www.pandino.pl - serdecznie zapraszam!

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version