Theories of Flight

Oceń ten artykuł
(10 głosów)
(2016, album studyjny)

 

01. From the Rooftops (6:52)
02. Seven Stars (5:33)
03. SOS (4:34)
04. The Light and Shade of Things (10:14)
05. White Flag (5:20)
06. Like Stars Our Eyes Have Seen (5:13)
07. The Ghosts of Home (10:31)
08. Theories of Flight (4:00)

Bonosowa płyta:
01. Firefly (3:15, previously unreleased)
02. Seven Stars (4:25, previously unreleased)
03. Another Perfect Day (3:25, previously unreleased)
04. Pray Your Gods (3:45, Toad the Wet Sprocket cover version)
05. Adela (2:25, Joaquin Rodrigo cover version)
06. Rain (4:03, Uriah Heep cover version)

 

- Ray Alder - wokal
- Jim Matheos - gitara elektryczna
- Joey Vera - gitara basowa
- Bobby Jarzombek - perkusja

oraz:
- Frank Aresti - gitarowe sola (1,5)

Media

1 komentarz

  • Łukasz 'Geralt' Jakubiak

    Minęły już trzy lata od wydania – obecnie już - przedostatniego albumu Fates Warning, za przyczyną którego grupa oficjalnie powróciła do stałej aktywności. Zarówno „Darkness In A Different Light”, jak i występy promujące płytę zostały świetnie przyjęte przez fanów, a panowie, niewiele myśląc, podczas tej trasy zaczęli pisać nowy materiał. Pomysły na utwory tworzyły się sukcesywnie, tradycyjnie w głowie Jima Matheosa, które z czasem zostały uzupełnione melodiami oraz tekstami Ray’a Aldera. Po zakończeniu tournee grupa weszła do studia, zebrała wszystkie koncepty i nagrała płytę – po cichu, bez wielkiej kampanii promocyjnej. Tak narodził się „Theories of Flight”, który – zupełnie niespodziewanie – okazał się kolejnym kamieniem milowym w twórczości Amerykanów.

    Pierwotnie album miał nazywać się „The Ghosts of Home”, ale w trakcie pisania materiału okazało się, że tematyka tekstów ma znacznie szerszy przekrój. Tytuł odnosił się do utworu mającego znaleźć się na płycie, a do którego lirykę napisał Jim Matheos. Muzyk przenosi się w nim do okresu swojej młodości, do czasów, gdzie kreowała się jego tożsamość. Wspomina tam o decyzjach, które odbiły na nim swoje piętno – ucieczkach, upadkach… i wzlotach. Konstrukcja tekstów na płycie jest bardzo paraboliczna. Z jednej strony mówią o porzucaniu konwenansów, a z drugiej są przestrogą przed lekkomyślnością naszych decyzji – Ray, wykorzystując punkt wyjściowy warstwy lirycznej „The Ghosts of Home”, stworzył refleksyjną opowieść o wznoszeniu się ponad własne słabości.

    Ostateczna decyzja o zmianie tytułu na „Theories Of Flight” (pol. „Teorie lotu”) została podjęta wraz ze znalezieniem prac pewnej amerykańskiej artystki. Obraz Graceann Warn, zdobiący okładkę albumu, pochodzi ze zbioru „Odległość i obserwacja” i łączy w sobie elementy natury oraz nauki. Ptaki znajdujące się na pierwszym planie symbolizują trzy etapy wznoszenia. Najważniejszym okazuje się być środkowy – wzięty „pod lupę” – w którym każdy człowiek podejmuje najważniejsze decyzje. Łacińskie słowa znajdujące się na pierścieniach wydają się niejasne, ale wprowadzają tajemnicę – to astronomiczne terminy, które autorka niejednokrotnie wykorzystuje w swoich pracach. Ta synteza obrazu i słów wyraźnie podkreśla programowość nowego wydawnictwa Fates Warning.

    Oddzielną kwestią jest brzmienie Teorii lotu. Za miks płyty odpowiada Jens Bogren ze studia Fascination Street, który współpracował wcześniej z takimi grupami jak: Opeth, Symphony X czy – całkiem niedawno - warszawskim Votum. Trzeba przyznać, że to jak dotąd najlepiej zrealizowany materiał Fates Warning, a słychać to już na rozpoczynającym „From The Rooftops”. Melancholijny wstęp stopniowo wchodzi na wyższe obroty, co doskonale oddają instrumentalne popisy (świetne gitarowe solo Franka Arestiego). W utworze czuć ducha ery „The Spectre Within” i fani słusznie zestawią go z zasłużonym „Epitaph”. Dalej panowie przygotowali najbardziej przebojowy numer od czasu „Monument” – „Seven Stars”. Melodyjny refren, uzupełniony wokalnymi harmoniami Ray’a, trudno będzie wyrzucić z pamięci. Na „SOS” znowu dominuje nośny charakter, choć w nieco cięższym wydaniu. Ukłon w stronę “A Pleasant Shade Of Gray” wyraźnie słychać w dziesięciominutowym “The Lights And Shade Of Things”. To najbardziej elegijny utwór na płycie, pełen emocji I przestrzennej prezencji. Drugą połowę albumu rozpoczynają dwa progmetalowe przeboje – „White Flag” oraz „Like Stars Our Eyes Have Seen”. W tym pierwszym ponownie warto zwrócić uwagę na solo Franka Arestiego, a na drugim, prócz pędzącego riffu prowadzącego, prym wiedzie sekcja rytmiczna – to popis Bobby’ego Jarzombka I Joey’a Very. Wcześniej wspomniany „The Ghosts of Home”, jak przystało na autobiograficzną opowieść Matheosa, niesie za sobą duże pokłady uczuć. To nie tylko zasługa tekstu i bogatej melodyki, ale przede wszystkim interpretacji wokalnej Ray’a Aldera. Jego wykrzyczane „home again” to jeden z najbardziej zapadających w pamięć momentów na płycie. Tytułowy „Theories of Flight” to instrumentalna improwizacja, słyszalnie odnosząca się do albumu „No Exit”.

    Panowie nie byliby sobą, gdyby w swoim mediabooku nie umieścili płyty bonusowej. Tym razem znalazły się na niej akustyczne wykonania ich przebojów („Firefly”, „Seven Stars” oraz „Another Perfect Day”), oraz trzy świetne covery (kolejno „Pray Your Gods” Toad The Wet Sprocket, „Adela” Joaquina Rodrigo oraz „Rain” Uriah Heep). Fani na pewno będą usatysfakcjonowani.

    „Theories Of Flight” to nie tylko esencja twórczości Fates Warning, ale też metalu progresywnego. Panowie zawarli na płycie najlepsze cechy tego nurtu – bogate harmonie, melodyjność, imponujące partie instrumentalne – a całość uzupełnili dojrzałą warstwą liryczną. Każdy element krążka, łącznie z obrazem widniejącym na okładce, tworzy jednolity koncept, wykraczający poza odbiór stricte muzyczny. Odkrywanie „Teorii lotu” okaże się dla wielu słuchaczy angażującym doświadczeniem – prócz refleksyjnego tonu, wprowadza też ducha nostalgii. Z tego ostatniego na pewno będą zadowoleni fani, bowiem na płycie można rozpoznać echa klasycznej twórczości grupy. Nie znaczy to wcale, że materiał ma charakter retro-progresywny (retrogresywny?), wręcz przeciwnie, brzmi bardzo nowocześnie. Atmosfera znana z dawniejszych albumów Amerykanów okazuje się zabiegiem spontanicznym, który podkreśla nie tylko wartość wydawnictwa, ale też kanoniczność grupy. Warto też dodać, że zespół jest w doskonałej formie, a na szczególne wyróżnienie zasługują popisy Ray’a Aldera. Muzyk ma prawie 50 lat na karku, a jego głos nie stracił na lekkości i emocjonalnej prezencji – po stonowanym występie na tegorocznej płycie Redemption („The Art of Loss” – przyp. aut.) okazało się to dużym zaskoczeniem.

    Wspomniany we wstępie „Darkness In A Different Light” można nazwać jedynie etiudą przed ostatecznym powrotem Fates Warning. Ciężko jest cokolwiek zarzucić ich nowemu wydawnictwu – to obecnie jedno z ich największych osiągnięć. Grupa, swoimi „Teoriami lotu”, zawstydza tegoroczną rock operę Dream Theater, a młodszym kolegom z Haken pokazuje, że nie trzeba ciągle odnosić się do korzeni prog rocka. „Theories of Flight” ma w sobie niebanalną treść, która nie potrzebuje monumentalnej prezencji – wystarczą sprawdzone formy przekazu. Muzyką uskrzydla słuchaczy, słowem zachęca do działania, a obrazem zmusza do refleksji – teoria geniuszy z Fates Warning zostaje oficjalnie potwierdzona.

    5/5

    Łukasz 'Geralt' Jakubiak środa, 22, czerwiec 2016 19:16 Link do komentarza
Zaloguj się, by skomentować

Recenzje Metal Progresywny

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.