ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Defying
Demo 2010
(2010, demo)

01. Newborn Sun (9:12)
02. Silence (4:57)
03. When Fear Comes To Me (11:10)

Czas całkowity: 25:19
- Marcin Bielski  (vocals)
- Rafał Warnieło  (guitars)
- Piotr Stępiński  (guitars)
- Paweł Siemaszko  (bass)
- Tomasz Semeniuk  (drums)

Wyświetlony 4175 razy
Inne albumy wykonawcy: Portraits »

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba środa, 27 październik 2010 18:27 napisane przez Paweł Tryba

    Ależ miła niespodzianka! Wreszcie ktoś w moim mieście zagrał solidny progresywny metal. Trochę mi brakowało na lokalnej scenie porządnego gitarowego grania na modłę inną niż Big Day i Harlem z jednej, a Vader i Non Opus Dei z drugiej strony. No i dostałem com chciał. Demo Defying kręci się w odtwarzaczu od kilku dni i jakoś nie chce mi się go wyłączyć. Bo Defying celuje w te rejony progmetalu, które najbardziej mi odpowiadają.

    Dwadzieścia pięć minut, trzy kawałki. Mamy tu jeden w miarę zwarty utwór i dwa długasy. Czyli Defying to raczej długodystansowcy, niż sprinterzy. Co najbardziej cieszy, zespół stawia raczej na nastrój, niż na wyścigi po gryfie. I dobrze! Ja osobiście zawsze wolałem bardziej klimatyczne granie pod Evergrey czy Tool niż klonowanie Dream Theater. Zresztą kopistów Teatru Marzeń ci u nas w Polsce dostatek, a kto będzie nas czarował? Oprócz bohaterów tego tekstu chyba tylko Three Wishes łapią się do tej kategorii.

    Powolne, niespiesznie rozwijające się utwory, w których najważniejszy jest trans - tak z grubsza brzmi twórczość Defying. Powtarzane w nieskończoność zagrywki gitary, przeciągłe solówki, wyraźna linia basu, plemienna perkusja. Sporo w tym graniu szwedzkiego smuteczku, kojarzy mi się też trochę z tym wczesnym, surowszym Spiral z EPki Under The Cold (nie licząc oczywiście wokalu, o którym za chwilę). Wszystko to jest nieźle wyprodukowane jak na demo. Słychać na tej płycie przestrzeń, dobre ustawienie instrumentów. Newborn Sun to kawałek w sam raz do zagrania pierwszego listopada na cmentarzu, najlepiej żeby jeszcze padało. Nie jest to zarzut, w kreowaniu żałobnej, podszytej doomem atmosfery Defying jest bardzo kompetentne. O tym, że nieobce panom także żywsze łojenie przekonuje najkrótsze w zestawie Silence. Najbardziej jednak podoba mi się When Fear Comes To Me - ponura, ciągnąca się jedenaście minut ballada, w której całkiem ciekawie wykorzystano także gitarę akustyczną. Paradoksalnie, jest to też najbardziej melodyjna kompozycja w zestawie. Nie do końca przekonuje mnie wokal. Żeby było jasne - Marcin Bielski to właściwy człowiek na właściwym miejscu, ma odpowiednio ciemną barwę głosu, ale wydaje się jeszcze szukać własnego stylu. Trochę zbyt emocjonalna maniera czyni jego śpiew niepotrzebnie egzaltowanym. Ale tak jak jest - też wcale nie jest źle. Defying mają papiery na zostanie ważnym zespołem na polskiej scenie. A biorąc pod uwagę ich dość krótki staż, można się spodziewać dalszego rozwoju. Olsztyn trzyma kciuki, reszta kraju też powinna.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version