ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Blind Ego
Liquid
(2016, album studyjny)

Liquid
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

01. A Place in the Sun - 6:11
02. Blackened - 5:44
03. What If - 6:24
04. Not Going Away - 7:32
05. Never Escape the Storm - 8:20
06. Tears and Laughter - 4:47
07. Hear My Voice Out There - 5:56
08. Quiet Anger - 6:31
09. Speak the Truth - 6:54


Czas całkowity - 58:19



- Kalle Wallner - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, dodatkowy wokal
oraz
- Arno Menses - wokal
- Erik Ez Blomkvist - wokal
- Aaron Brooks - wokal
- Sebastian Harnack - gitara basowa
- Ralf Schwager - gitara basowa
- Heiko Jung - gitara basowa
- Michael Schwager - perkusja


Wydawca - Gentle Art of Music


 

Wyświetlony 1623 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « Mirror Liquid Live »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksandra Leszczyńska środa, 08 lipiec 2020 16:56 napisane przez Aleksandra Leszczyńska

    Siłę napędową zespołu Blind Ego stanowi osoba Kalle Wallnera (RPWL) i jego inspirujący wpływ na niekoniecznie zawsze progresywny wydźwięk tej grupy. To on powołał ten zespół do życia i nadał mu wyrazisty, wielowymiarowy charakter. Wydawać by się mogło, że wszystko zmierza do tego, by nieco złamać pewne zasady i pójść drogą bardziej soczystego grania, ale pamiętając wciąż o nieszablonowych progresywnych rozwiązaniach.
    Album Liquid charakteryzuje eklektyzm repertuarowy. W utworach pojawiają się różne barwy głosu. W większości tych mocniejszych i bardziej szorstkich - gości wokal Erika Ez Blomkvista, a w tych nieco stonowanych (jeżeli można w ogóle pokusić się tu o takie określenie) - Arno Menses i Aaron Brooks. Różnorodność słychać także w doborze brzmień, bowiem zarysowuje się tu mieszanka heavy metalu z hard rockiem i oczywiście prog metalem, choć już w nieco mniejszej częstotliwości.
    A Place In The Sun to satysfakcjonujące otwarcie albumu. Chociaż na początku aranżacja sprawia wrażenie nieco komercyjnej. Może to tylko pierwsze wrażenie. Lawirując w codzienności, tekst eksponuje jakże jasną, odkrywczą stronę życia. To melodyjny, chwytliwy numer prowadzony przez przyspieszające drapieżne riffy. Numer jest zaakcentowywany przez małe i większe wariacje gitarowe, które występują w harmonicznym trio.
    Blackened łagodnie akustycznie rozpoczęty, w swojej kulminacji serwuje porządne, gitarowe tąpnięcia. Nadszedł ten moment kiedy trzeba się rozliczyć z samym sobą lub z kimś, zmierzyć się z czymś niejasnym, może rozstrzygnąć...Na gitarowych solówkach na pewno można wznieść się do takich konfrontacji. Numer ma swój własny, zapamiętywalny drive, podbity przez wyczuwalne, znakomite porozumienie między muzykami.
    W What If wyrażona jest silna gorycz bezsilności i chęci uniknięcia starcia z tym co musi nastąpić. Tekst niebanalny i idealnie zestawiony z mocnym podkładem muzycznym. Potem gitarowo dzieje się tak, że słuchacz może być jak najbardziej zadowolony. Sprawiają to potężne, rasowe riffy i doszlifowane solówki (niekiedy zbudowane na kanwie inspiracji Iron Maiden). Trochę może drażnią mnie tutaj męskie chórki, tak całkiem subiektywnie lepiej dla mnie wypada pojedynczy, silny wokal.
    Never Escape The Storm to zupełnie inna, kontrastowa do poprzednich kompozycja. Często uciekamy. Czasem poprzestajemy na samym pragnieniu. Innym razem wbrew wszystkiemu usilnie to robimy, ale bywa i tak, że prawdziwa burza życiowa staje się czymś nieuchronnym. Przygniatająca refleksja w bardziej progresywnej odsłonie. Asymetryczne metrum, szarpiące gitary i floydowskie solówki. Pokazana jest tu metalowa dramaturgia, ale w nie narzucającej się manierą prezentacji. Nie można tu nie wspomnieć o doniosłym, metalowym, mocno ukierunkowanym sposobie śpiewania, co jest trafioną w punkt formą w tym numerze.
    Tears And Laughter brzmi mocarnie od samego początku. Mankament może stanowić zbyt długie osadzenie na jednostajnym rytmie. W tym numerze broni się dobre przesłanie:
    There might be tears in the darkest nights
    But tears might help us win our fights
    There might be tears in the darkest nights
    It all stays the same, if we forget about the highlights
    Polecam także krążącą w Internecie wersję akustyczną tego utworu.
    Quiet to mój instrumentalny faworyt. W trakcie trwania Quiet mamy do czynienia z dość ciekawą kombinatoryką gitarową w wyrazie i napędzaniu utworu. Znalazły się tu nawet zagrywki na basie trochę w stylu funky i różne basowe szaleństwa, a także popisy solówkowe.
    Jeśli szukamy stymulacji wyrażonej w intensywnym brzmieniu ściany gitar, dynamicznych riffach, metalowych aranżacjach, to właśnie Liquid jest tym wszystkim wypełniony po same brzegi. Blind Ego wykonał tu kawał dobrej roboty.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version