ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Loonypark
The 7th Dew
(2021, album studyjny)

The 7th Dew
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

01. The Earth - 5:05
02. The 7th Dew - 5:31
03. The Fever - 4:40
04. Virtuality - 8:10
05. The Tree Of Life - 6:05
06. Toxic Unity - 5:11
07. The Embarce - 7:20
08. The Truth - 4:43

Czas całkowity - 46:45

- Sabina Godula – Zając - wokal
- Piotr Grodecki - gitara
- Krzysztof Lepiarczyk - instrumenty klawiszowe
- Piotr Lipka - gitara basowa
- Grzegorz Fieber - perkusja
oraz:
- Jacek Szczepaniak - gitara(2)

 

Wyświetlony 1053 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « Deep Space Eight

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński poniedziałek, 24 maj 2021 21:09 napisane przez Gabriel Koleński

    „The 7th Dew” to szósty album studyjny Loonypark, zespołu prowadzonego przez niezmordowanego Krzysztofa Lepiarczyka, drugiego po Ryszardzie Kramarskim, największego tytana pracy związanego z krakowską wytwórnią Lynx Music. Poza macierzystą grupą, Lepiarczyk udziela się też w innych składach, a przede wszystkim ciągle rozwija swój solowy projekt, który ostatnio przybrał formę muzyczno-poetycką. Mimo to, Krzysztof znalazł czas by ponownie zebrać ekipę Loonypark i nagrać z nią kolejny album. A okazja do tego była dość wyjątkowa.
    Poprzednia płyta zespołu była przede wszystkim znakiem zmian, które zaszły zarówno w składzie, jak i w muzyce. Roszada na stanowisku wokalistki i dołączenie do składu Magdy Grodeckiej zbiegło się w czasie z chwilowym odejściem zespołu od typowo progresywnej stylistyki. Album „Deep Space Eight” pokazał Loonypark od bardziej pop rockowej strony. Efekt nie był zły, ale zdaje się, że nawet sami muzycy nie do końca dobrze czuli się w nowych butach. „The 7th Dew” przynosi powrót do korzeni i tego co grupa potrafi robić najlepiej. Do składu powróciła oryginalna wokalistka - Sabina Godula–Zając, dzięki której od razu słychać, że to Loonypark, a nie cokolwiek innego. Muzycznie też jest bliżej do pierwszych czterech płyt niż poprzedniej, ale muzycy i tak trochę kombinują, żeby choć trochę nas zaskoczyć.
    Na „The 7th Dew” znajdziemy osiem premierowych, dość rozbudowanych kompozycji. Jest równie klimatycznie i nastrojowo jak dawniej, ale jednak bardziej dynamicznie i zaskakująco ciężko. W poszczególnych utworach jest sporo dramatyzmu, ale bez zbędnego patosu. Raczej chodzi o budowanie napięcia, co wychodzi muzykom bardzo naturalnie. Duża w tym zasługa Sabiny, której wokal ma niemały udział w budowaniu klimatu kompozycji. Bardzo dobrze słychać to w utworach pozornie spokojniejszych, ale z podskórnym nerwem – chociażby tytułowym, otwierającym album „The Earth” i zamykającym go „The Truth” (wyczuwam tu celowo zastosowaną klamrę stylistyczną). Skoro już wspomniałem o dynamice, to muszę podkreślić doskonałą i bardzo mocno uwypukloną w miksie pracę sekcji rytmicznej, dobrze znanych w krakowskich kręgach fachowców – basisty Piotra Lipki i perkusisty Grzegorza Fiebera. Także w grze Piotra Grodeckiego pojawiają się drobne nowości, jak na muzykę proponowaną przez Loonypark, czyli przede wszystkim sporo fajnych, dość ciężkich gitarowych riffów, w tym ten lekko bluesujący w „Toxic Unity”. Solówki gitarowe na „The 7th Dew” również są wyśmienite, rozbudowane, często ekwilibrystyczne („The Earth”), mocne, niemal hard rockowe („The Fever”) czy po prostu bardzo emocjonalne („The Tree Of Life”). Ten ostatni kawałek mocno wyróżnia się na płycie wyjątkową urodą i romantyzmem, niekoniecznie ckliwym, ma też spory potencjał, jeśli chodzi o przebojowość.
    W czasach, gdy oczekujemy, że artyści będą na każdym nowym albumie wychodzić z siebie, by nas zadowolić i eksperymentować na tyle, by zaciekawić, ale broń Boże wykroczyć poza strefę komfortu słuchaczy, Loonypark postąpił niemal rebeliancko. Nie dość, że wrócili do pierwotnego składu i stylistyki, to jeszcze zrobili to szczerze i autentycznie, z głową i rozwagą, ale nie na siłę. Albumu „The 7th Dew” po prostu bardzo dobrze się słucha, co było zwykle znamienne dla zespołu – nie dało się go nie lubić, oczywiście jeśli ktoś porusza się w progresywnych kręgach. Wyszło w sumie idealnie – melodyjnie, wystarczająco dynamicznie, na wysokim poziomie technicznym, ale z sercem. Myślę, że większość fanów grupy Krzysztofa Lepiarczyka odetchnie z ulgą po przesłuchaniu jej nowej propozycji.
    Gabriel Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version