ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Loonypark
Deep Space Eight
(2019, album studyjny)

01. We Don't Wanna Die - 5:27
02. The Space Beetwen Us - 4:39
03. Time Lines - 5:09
04. Believe - 5:18
05. Little Girl - 5:24
06. Are We Alone - 4:45
07. Afraid Of Tomorow - 6:09
08. Odyssey - 6:57

Czas całkowity - 43:48

- Magda Grodecka – wokal
- Piotr Grodecki – gitara
- Krzysztof Lepiarczyk - instrumenty klawiszowe
- Piotr Lipka – gitara basowa
- Grzegorz Fieber – perkusja

 

Inne albumy wykonawcy: « Perpetual

1 recenzja

  • Link do recenzji Gabriel Koleński niedziela, 28 kwiecień 2019 13:50 napisane przez Gabriel Koleński

    W ciągu ostatnich kilku lat w obozie Loonypark zaszło sporo zmian. Przede wszystkim, wokalistkę Sabinę Godulę-Zając zastąpiła Magda Grodecka. Sabina jednak nie zakończyła definitywnie współpracy z zespołem, ponieważ wciąż pisze dla niego głębokie i niejednoznaczne teksty. Mimo to, grupa Krzysztofa Lepiarczyka mocno odcięła się od swoich dotychczasowych dokonań, ponieważ zmiany są znacznie głębsze niż tylko na stanowisku za mikrofonem. Chociażby przepiękna okładka „Deep Space Eight” która nie wyszła spod ręki Leszka Kostuja, lecz tym razem jest autorstwa Rafała Barnasia. Nowa, kosmiczna grafika nie jest lepsza ani gorsza od poprzednich obrazków, ale jest utrzymana w zupełnie innym stylu i pasuje nowego konceptu. Tym razem zespół postanowił udać się wysoko w górę, na orbitę i stamtąd roztaczać swoje piękne dźwięki.
    W tym miejscu należy podkreślić, że wspomniane dźwięki mają inny charakter niż do tej pory. Loonypark nieco odszedł od typowego, miękkiego, „krakowskiego” rocka neoprogresywnego na rzecz bardziej nowoczesnego, nie bójmy się tego określenia, pop-rockowego brzmienia, co jest spójne ze zmianą wokalistki. Sabina nadawała brzmieniu grupy dużej szlachetności, dostojności, ale brakowało jej nieco przebojowości. Magdę cechuje większa charyzma, śpiewa też wyżej i mocniej wyciąga końcówki. Najlepiej słychać to w tych najbardziej przebojowych kawałkach, które mają spory potencjał komercyjny. „We Don't Wanna Die”, „The Space Beetwen Us”, „Believe” i „Odyssey” to nowoczesne piosenki jakby skrojone pod stacje radiowe, w których zdecydowanie powinny hulać. A jak jest w praktyce, niestety wszyscy wiemy. Wspomniane utwory cechuje stonowanie, ale nie brak w nich dynamiki, do tego delikatne budowanie napięcia, piękne melodie i łatwo wpadające w ucho, wysoko zaśpiewane refreny z dużą ilością samogłosek. Niestety, nienajlepsza dykcja Grodeckiej i sporadyczne połykanie sylab trochę psują ogólny efekt. Nie mniej, całość lokuje Loonypark gdzieś w okolicach zespołów pokroju Florence And The Machine czy nawet naszego Spiral. Zarzut? Absolutnie, ale grupa Krzysztofa Lepiarczyka nigdy nie brzmiała tak lekko, zwiewnie i przystępnie. Oczywiście, jeśli wejdzie się w neoproga odpowiednio głęboko, to nie tak łatwo jest się od niego uwolnić. O poprzednim wcieleniu zespołu przypomina chociażby „Afraid Of Tomorow”, w którym tajemnicze, skradające się zwrotki zostały zestawione z ciekawym refrenem i kosmicznie brzmiącymi klawiszami, a całość wieńczy intensywna solówka gitarowa. Zresztą, udane popisy Piotra Grodeckiego słychać w prawie każdym utworze na płycie. Poza tym, jednak jest sporo nowości, jak optymistyczna, wręcz wiosenna aura w „Little Girl”, brzmienie polskiego rocka z lat 80-tych (klawisze) w „Time Lines” czy bardzo intensywny rytm w „Are We Alone?”.
    Mimo wszystkich zmian, które nastąpiły w szeregach i brzmieniu Loonypark, nie sądzę, by liczba ich fanów miała się w jakikolwiek sposób zmienić, chyba, że bardziej przebojowe oblicze zespołu przemówi do większego grona odbiorców. W dalszym ciągu mamy do czynienia z pieczołowicie zaaranżowanymi utworami, w których ładne melodie urzekają, a partie instrumentalne koją nerwy. Rozwój i odświeżenie brzmienia należy traktować jako zaletę, progres, który przecież powinien być w tej muzyce najważniejszy. Poszukiwanie własnej tożsamości tym razem zaprowadziło Loonypark w kosmos, który nie musi być rozumiany dosłownie, co zresztą odkryjecie w jak zawsze interesujących tekstach Sabiny Goduli-Zając. O, przynajmniej to jedno się nie zmieniło. Ja, również niezmiennie, zachęcam do zapoznania się z płytą, w celu samodzielnego wyrobienia własnej opinii.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by dodać recenzję

© Copyright 2007- 2019 - ProgRock.org.pl
12 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version