ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Mr Gil
Alone
(1998, album studyjny)

1. Strange (6:17)
2. I Don't Believe (3:44)
3. Alone (6:38)
4. Wake Up (6:41)
5. Beggar (3:14)
6. Set Me Free (3:20)
7. War (3:52)
8. Mother Dream (4:09)
9. Enough (8:43)
10. Stay (3:49)
11. New Day (5:19)
12. Free (1:19)


Całkowity czas: 57:01


Bonus video tracks (dodane do reedycji z 2005 roku):

1. Beggar (videoclip)
2. You (live video)
3. Set me free – Shut up n' play guitar (live video)
4. Wake up (live video)


- Mirek Gil    (electric & acoustic guitars, lead vocal in "Free, backing vocals in "Enough")
- Olaf Łapczyński    (lead & backing vocals, acoustic guitar in "War")
- Krzysztof Palczewski    (keyboard)
- Włodek Tafel    (drums)
- Piotr Mintay Witkowski     (bass guitar, backing vocals in "Enough", whistling in "Baggar")

Goście:
- Agim Dzeljilji    (oriental keyboard solo in "I don't belive", keyboard arrangement ideas in "Straneg", "I don't  belive", "Alone", "Wake up", "Set me free")
- Piotr Iwicki    (percussion in "Wake up")
- Gosia Kościelniak    (angel sounds in "War", "Stay")

 


Wyświetlony 7814 razy
Inne albumy wykonawcy: Skellig »

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba poniedziałek, 26 maj 2008 02:02 napisane przez Paweł Tryba

    Zacznę od końca - daję 5. Mimo, że jestem świadom niedostatków tego albumu. 'Alone' gości jednak w moim odtwarzaczu na tyle często, że nieuczciwie byłoby ocenić go niżej. To miała być historia z cyklu 'umarł król - niech żyje król'. Mr Gil miał zapełnić świeżo powstałą po Collage lukę. Niestety okoliczności sprzysięgły się przeciw muzykom i skończyło się na jednej płycie. Dopiero niedawno Mirek Gil zapowiedział kontynuację. Trzon kapeli stanowili instrumentaliści Collage, więc niedaleko odszedł Mr Gil od dokonań tego zespołu. Różnica zasadnicza polegała na utracie głównego kompozytora w osobie Wojtka Szadkowskiego ( więc skrzydła rozwinął Gil) i bardzo charakterystycznego śpiewaka. Olaf Łapczyński własną tożsamość wokalną jak najbardziej posiadał, ale operował skromniejszym od Roberta Amiriana wachlarzem środków. Nie było podniosłych wokaliz - cały czas było cicho i intymnie. Gil spreparował 11 odpowiednio intymnych piosenek i śliczny instrumentalny temat. 'Piosenka' to zresztą słowo klucz przy omawianiu tej płyty. Chociaż w aranżacjach mamy cały progresywny sztafaż, to jednak 'Alone' równie dobrze można byłoby postawić na półce z bardziej wysmakowanym pop rockiem. Siłą tego albumu jest prostota i dobry gust. A także poziom materiału - może nie olśniewający, ale naprawdę solidny. Nie ma tu mielizn, jakie Kolarzom zdarzały się na ostatnim krążku 'Safe'. 'Alone', choć dość długie, nie nudzi. Ujmuje za to delikatnością i szczególną atmosferą. Najpiękniejsze momenty: singlowy 'Beggar', 'Wake Up', wesołe 'Set Me Free', itd., itd. Sporo ich. Do reedycji dodano jeszcze zbiór materiałów video - relacje koncertowe skupiają się na osobie lidera. Widać w nich, że Mirek Gil kocha swoją pracę. A teledysk do 'Beggar' miał być smutny i byłby, gdyby nie ostatnie 10 sekund. Ja rozumiem, że tytułowy Żebrak budzi się w innym, lepszym świecie. Ale dlaczego, na miły Bóg, ma tam widok na warszawską stację pomp - Grubą Kaśkę? 'Alone' ma według mnie pewną wartość, nazwijmy to, szkoleniową. Jeśli chcemy przeciętnego słuchacza radia przekonać do progresywnego rocka, możemy zacząć jego indoktrynację od tej płyty, bo to udany łącznik między mainsteamem a ambitniejszym graniem.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version