ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Mr Gil
Alone
(1998, album studyjny)

Alone
Oceń ten artykuł
(27 głosów)

01. Strange - 6:17
02. I Don't Believe - 3:44
03. Alone - 6:38
04. Wake Up - 6:41
05. Beggar - 3:14
06. Set Me Free - 3:20
07. War - 3:52
08. Mother Dream - 4:09
09. Enough - 8:43
10. Stay - 3:49
11. New Day - 5:19
12. Free - 1:19

Czas całkowity - 57:01

- Olaf Łapczyński - wokal, gitara akustyczna (7)
- Mirosław Gil - gitara, gitara akustyczna, wokal (12), dodatkowy wokal (9)
- Krzysztof Palczewski - instrumenty klawiszowe
- Piotr Witkowski - gitara basowa, dodatkowy wokal (9), gwizd (5)
- Włodzimierz Tafel - perkusja
oraz:
- Agim Dzeljilji - instrumenty klawiszowe (2)
- Piotr Iwicki - instrumenty perkusyjne (4)
- Gosia Kościelniak - głos (7,10)

 



 

Wyświetlony 8420 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: Skellig »

2 komentarzy

  • Link do komentarza Dariusz Maciuga środa, 15 czerwiec 2022 21:28 napisane przez Dariusz Maciuga

    Krążek ten nabyłem kilkanaście lat temu za dosłownie parę złotych. Nawet nie pamiętam, czy go w ogóle przesłuchałem. Rock progresywny jakoś mnie wtedy aż tak nie fascynował, więc nowy nabytek szybko wylądował na półce. Przypomniałem sobie o nim ostatnio i po kilku przesłuchaniach, mając też znacznie większe obycie w tym gatunku uznałem, że to warty uwagi materiał. Rzut oka na nazwiska muzyków biorących udział w jego nagraniu nie pozostawia złudzeń. Mamy do czynienia z większą częścią Collage. Z założenia miała to być kontynuacja tego, co robił ów zespół. Choć może bardziej, jak to ktoś trafnie ujął – wypełnienie luki powstałej po rozpadzie grupy. W recenzjach, które czytałem przeważa opinia, że istotnie muzyka brzmi jak Collage. Jednak ja nie słyszę tam za dużo Collage. Faktem jest, że ta collage'owość jest na płycie obecna, ale tylko w pewnym stopniu. Dzieje się tak właściwie tylko za sprawą, jakże by inaczej, gitary Mirka Gila. Jej brzmienia przywołują na myśl te znane z „Moonshie” i „Safe”. Jednak to nie wszystko, bo każdy, kto zna zespół, usłyszy też dźwięki charakterystyczne dla „Baśni”. Nie ukrywam, że to fajny, dość sentymentalny akcent.

    Co ciekawe, w przypadku Mr. Gila, grający na klawiszach Krzysztof Palczewski jest tym razem mistrzem drugiego planu. Kreowane przez niego dźwięki są ewidentnym tłem dla muzyki. Tylko, że tłem tak istotnym, że bez niego muzyka na „Alone” była by całkowicie pozbawiona charakteru. Palczewski udowadnia tu, że jest genialnym muzykiem. Pokazuje bowiem, że potrafi stworzyć brzmienia zarówno mocno rozbudowane, podniosłe, dominujące w muzyce, jak i takie, które są schowane pod powierzchnią dźwięków pozostałych instrumentów.

    Istotną kwestią jest też perkusja, na której zagrał Włodek Tafel. Jest to element, który w znacznym stopniu odcina „Alone” od muzyki Collage. W jaki sposób? W taki, że tutaj brzmi dość konwencjonalnie. Zaś, jak wiadomo Wojtek Szadkowski gra bardziej „gęsto”, co słychać na płytach Collage i Satellite.

    Na koniec co nieco o wokalu. W większości utworów brzmi po prostu bardzo dobrze. Jednak to, co Łapczyński robi w „Strange” i „I don't believe” jest po prostu mistrzostwem. Nie lubię określenia „epicki”, ale w tym kontekście jest ono najwłaściwsze. Wielka szkoda, że taka ekspresja nie pojawia się w większości utworów, bo podniosła by ona album do rangi świetnego. Ostatecznie można powiedzieć, że to całkiem niezła płyta, do której chce się wracać co jakiś czas. A takie kawałki jak wspomniane „Strange”, „I don't believe” a do tego „Beggars” znacząco podnoszą jej wartość artystyczną.

    P.S. Posiadam wersję wydaną przez Metal Mind z roku 2005. O ile okładka pierwszego wydania była nie najgorsza, to ta, mówiąc wprost: jest tragiczna. Mogę tylko zapytać: Dlaczego? Naprawdę nie dało się inaczej, tzn. ciekawiej, lepiej?

  • Link do komentarza Paweł Tryba poniedziałek, 26 maj 2008 02:02 napisane przez Paweł Tryba

    Zacznę od końca - daję 5. Mimo, że jestem świadom niedostatków tego albumu. 'Alone' gości jednak w moim odtwarzaczu na tyle często, że nieuczciwie byłoby ocenić go niżej. To miała być historia z cyklu 'umarł król - niech żyje król'. Mr Gil miał zapełnić świeżo powstałą po Collage lukę. Niestety okoliczności sprzysięgły się przeciw muzykom i skończyło się na jednej płycie. Dopiero niedawno Mirek Gil zapowiedział kontynuację. Trzon kapeli stanowili instrumentaliści Collage, więc niedaleko odszedł Mr Gil od dokonań tego zespołu. Różnica zasadnicza polegała na utracie głównego kompozytora w osobie Wojtka Szadkowskiego ( więc skrzydła rozwinął Gil) i bardzo charakterystycznego śpiewaka. Olaf Łapczyński własną tożsamość wokalną jak najbardziej posiadał, ale operował skromniejszym od Roberta Amiriana wachlarzem środków. Nie było podniosłych wokaliz - cały czas było cicho i intymnie. Gil spreparował 11 odpowiednio intymnych piosenek i śliczny instrumentalny temat. 'Piosenka' to zresztą słowo klucz przy omawianiu tej płyty. Chociaż w aranżacjach mamy cały progresywny sztafaż, to jednak 'Alone' równie dobrze można byłoby postawić na półce z bardziej wysmakowanym pop rockiem. Siłą tego albumu jest prostota i dobry gust. A także poziom materiału - może nie olśniewający, ale naprawdę solidny. Nie ma tu mielizn, jakie Kolarzom zdarzały się na ostatnim krążku 'Safe'. 'Alone', choć dość długie, nie nudzi. Ujmuje za to delikatnością i szczególną atmosferą. Najpiękniejsze momenty: singlowy 'Beggar', 'Wake Up', wesołe 'Set Me Free', itd., itd. Sporo ich. Do reedycji dodano jeszcze zbiór materiałów video - relacje koncertowe skupiają się na osobie lidera. Widać w nich, że Mirek Gil kocha swoją pracę. A teledysk do 'Beggar' miał być smutny i byłby, gdyby nie ostatnie 10 sekund. Ja rozumiem, że tytułowy Żebrak budzi się w innym, lepszym świecie. Ale dlaczego, na miły Bóg, ma tam widok na warszawską stację pomp - Grubą Kaśkę? 'Alone' ma według mnie pewną wartość, nazwijmy to, szkoleniową. Jeśli chcemy przeciętnego słuchacza radia przekonać do progresywnego rocka, możemy zacząć jego indoktrynację od tej płyty, bo to udany łącznik między mainsteamem a ambitniejszym graniem.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version