ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Collage
Baśnie
(1990, album studyjny)

1. Jeszcze jeden dzien (One More Day) (4:10)
2. Ja i ty (Me and You) (3:20)
3. Kolysanka (Lullaby) (4:30) (fragment)
4. Basnie (Fairy Tales) (10:00)
5. Dalej, dalej (Farther and Farther) (7:00)
6. Stare sciezki (Same Old Paths) (6:45)
7. Fragmenty (Fragments) (4:28)
8. Rozmowa (Conversation) (4:45)

Czas całkowity: 47:28
- Tomek Rozycki ( vocal )
- Przemek Zawadzki ( bass guitar )
- Mirek Gil ( guitars )
- Wojtek Szadkowski ( drums, percussion )
- Jacek Korzeniowski ( keyboards )
Wyświetlony 5670 razy
Inne albumy wykonawcy: Nine Songs Of John Lennon »

1 komentarz

  • Link do komentarza Paweł Tryba poniedziałek, 28 kwiecień 2008 01:56 napisane przez Paweł Tryba

    Wiadomo - Collage to nasza duma narodowa, zespół, który do dziś jest zaliczany do klasyki neoprogresywnego grania. Bo nagrali wspaniały album Moonshine, bo mieli zaklepane supportowanie Dream Theater, do którego nie doszło tylko dlatego, że data pokrywała się ze ślubem basisty (dopiero kilkanaście lat później inni Polacy dostąpili tego honoru). Bo Gil miał brzmienie gitary jak nikt inny, bo Amirian tak cudnie śpiewał... No właśnie. Amirian. Jestem ostatnią osobą, która krytykowałaby wokal pana Roberta, ale niestety sukces składu Collage, który nagrał dwie ostatnie płyty (bo [i]Nine Songs Of John Lennon[/i] było tylko ćwiczebnym poligonem błyskawicznie zebranego nowego wcielenia zespołu) przyćmił ich debiut, również zasługujący na zainteresowanie. Może dzięki temu, że jest inny od reszty dokonań Collage? Nie tylko dlatego, że jako jedyna nagrana została po polsku. Baśnie to płyta zdecydowanie bardziej żywiołowa, mniej uładzona od dość statycznych Moonshine i Safe. W żadnym jednak razie nie gorsza. Dla niektórych słuchaczy trudna do zaakceptowania była nosowa maniera wokalna Tomasza Różyckiego. Niech im będzie. Na pewno jednak nie można mu odmówić autentyczności i pewnego osłuchania w dokonaniach gigantów. Miejscami pan Tomasz próbuje przemycać wokalny teatrzyk jak ze złotych lat Genesis. Jacek Korzeniowski miał swój własny styl, grał znacznie żywiej niż później Krzysztof Palczewski. A same kompozycje? Bardzo wysokiej próby. Tytułowy utwór to próba stworzenia wielowątkowej suity, próba udana. Wszystkie utwory skrzą się od popisów Gila. Klawisze rzadziej wychodzą przed szereg, ale zawsze sensownie. Moje dwa ulubione fragmenty to Fragmenty właśnie i Dalej,Dalej. W tych pieknych utworach słychać już zalążki późniejszej wielkości. Jestem właścicielem starej kasety wydanej przez Ars Mundi. Strona edytorska pozostawia wiele do życzenia. Mirka Gila przechrzczono na Marka, a Jacek Korzeniowski dowiedział się, że nazywa się tak naprawdę Korzeniewski. Dobrze, że w reedycji firmy Metal Mind wspaniała muzyka z Baśni zyskała godną siebie oprawę.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version