ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Lang, Yogi
A Way Out Of Here
(2019, album studyjny)

A Way Out Of Here
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

01. Move On - 9:28
02. A Way Out Of Here - 5:30
03. Shine On Me - 5:45
04. Don't Confuse Life With A Thought - 4:30
05. Love Is All Around - 4:35
06. Freedom Of The Day - 4:20
07. Early Morning Light - 6:25
08. The Sound Of The Ocean - 4:30
09. I'll Be There For You - 5:20

Czas całkowity - 50:23

- Yogi Lang - wokal, instrumenty klawiszowe
oraz:
- Torsten Weber - gitara
- Kalle Wallner - gitara (4,9)
- Klaus Reichart - pedal steel, mandolina
- Yvo Fischer - gitara basowa
- Stephan Treutter - perkusja
- Conny Kreitmeier - dodatkowy wokal
- Bine Heller - dodatkowy wokal

Wyświetlony 375 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « No Decoder

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński czwartek, 21 listopad 2019 22:31 napisane przez Gabriel Koleński

    Fani RPWL mają w tym roku obfite zbiory. Najpierw nowa płyta ulubionego zespołu, niedawno jej koncertowe wcielenie, wreszcie nowe solowe dzieło wokalisty niemieckiej formacji. Po dziewięciu latach przerwy od wydania debiutanckiego „No Decoder”, Yogi Lang powraca z krążkiem zatytułowanym „A Way Out Of Here”. Trzeba przyznać, że jest to idealny tytuł dla albumu, na którym ktoś robi skok w bok i ucieka od utartych ścieżek. Czy tak do końca się dzieje? Dowiecie się z tekstu. Nie ma lekko, trzeba czytać.
    No właśnie z tym uciekaniem i odrywaniem się od macierzystej formacji u Yogiego bywa różnie. Różnice znajdują się bardziej w podejściu do muzyki niż w niej samej. Wokalista RPWL raczej nie potrafi stworzyć czegoś co nie będzie się choć trochę kojarzyło z Pink Floyd i tak jest również i tym razem. Niemal w każdym utworze odnajdziemy delikatne, nienachalne melodie, rozmarzoną atmosferę i otwartą strukturę. Każdą płytę RPWL też można tak opisać. Jednak zespół, w którym Lang udziela się na co dzień, gra muzykę bardziej skomplikowaną formalnie, w której nie zawsze jest miejsce na improwizację. Na „A Way Out Of Here” też jej nie ma, ale jest znacznie więcej przestrzeni, luzu i swobody.
    Otwierający płytę „Move On” jest akurat słabym tego przykładem, ponieważ brzmi jak odrzut z „World Through My Eyes”. Co ciekawe, jest to najdłuższa kompozycja na albumie. Mocniejsze gitary w stylu Pineapple Thief przeplatają się ze spokojnymi zwrotkami, w których na pierwszym planie słychać przede wszystkim kojący głos Yogiego. Zwracają uwagę również dodatkowe damskie wokale, w których Lang musi być zakochany, bo umieścił je w prawie każdym utworze na płycie. Słychać też solówki Kallego Wallnera, gitarzysty RPWL, ale tylko w dwóch utworach – „Don’t Confuse Life With A Thought” i „I’ll Be There For You”. Większe zaskoczenie stanowią utwory z nieco innej bajki. Tytułowa kompozycja brzmi jakby powstała w latach 80-tych i wyszła spod palców Petera Gabriela. Mocny rytm buja też zwrotkami „Love Is All Around”, ale refren, przejścia i solówki znacznie zmiękczają całość, która jest tak urocza, że aż chce się ją przytulić. Spośród utworów wyróżniających się brzmieniowo, warto wspomnieć też o „Freedom Of The Day”, z dużą ilością gitar akustycznych, choć i tu pobrzmiewają echa wczesnej twórczości Pink Floyd. W podobnym, niby folkowym duchu jest również „The Sound Of The Ocean”, opowiadający wzruszającą historię przy akompaniamencie gitarowej techniki grania slidem oraz wsamplowanych dźwięków oceanu. Ogromnej urody jest też instrumentalny „Early Morning Light” z pięknie rozbudowanymi, emocjonalnymi solówkami gitarowymi. Pozostałe utwory to szlachetnie brzmiące, eleganckie progresywne ballady, często mocno sentymentalne. Kompozycje te pełne są natchnionych solówek, damskich wokali i podniosłego nastroju.
    Okazuje się, że samodzielnie Yogi Lang nagrał całkiem niezłą płytę. Muzyka, którą wokalista zaproponował na „A Way Out Of Here”, jest prostsza od twórczości jego macierzystej formacji, ale też bardziej eklektyczna i różnorodna, ponieważ Yogi nie boi się czerpać z różnych stylów muzycznych. Powstała ciekawa i niezwykle przyjemna w słuchaniu mieszanka, po którą powinni sięgnąć nie tylko wierni fani RPWL, ale generalnie miłośnicy dobrego, miękko brzmiącego rocka neoprogresywnego. Tacy ludzie zwykle nie poszukują rewolucji, tylko czegoś przyjemnego, co umili im czas czekania do kolejnej prog rockowej premiery. A to jest idealny wybór na tę okoliczność.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version