ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Dream Theater
Live At Luna Park
(2013, wideo koncertowe)

Live At Luna Park
Oceń ten artykuł
(23 głosów)

01. Bridges In The Sky
02. 6:00
03. The Dark Eternal Night
04. This Is The Life
05. The Root Of All Evil
06. Lost Not Forgotten
07. Drum Solo
08. A Fortune In Lies
09. The Silent Man
10. Beneath The Surface
11. Outcry
12. Piano Solo
13. Surrounded
14. On The Backs Of Angels
15. War Inside My Head
16. The Test That Stumped Them All
17. Guitar Solo
18. The Spirit Carries On
19. Breaking All Illusions
20. Metropolis Pt. 1
Bonus Tracks
21.These Walls
22. Build Me Up, Break Me Down
23. Caught In A Web
24. Wait For Sleep
25. Far From Heaven
26. Pull Me Under

- James Labrie - wokal
- John Petrucci - gitary
- John Myung - gitara basowa
- Jordan Ruddess - instrumenty klawiszowe
- Mike Mangini - perkusja

 

Wyświetlony 3352 razy

Media

1 komentarz

  • Link do komentarza Konrad Niemiec poniedziałek, 18 listopad 2013 23:01 napisane przez Konrad Niemiec

    Wszyscy czekają - nowe DVD - nowe doznania. Przedsprzedaż, promocja, Blu-Ray itd.
    Kupiłem BR skuszony tym, że powinno być najlepiej. Jest tragedia.
    Jakoś ostatnio mam zaszczyt przejeżdżać się po zespole Dream Theater, choć bardzo ich lubię. Niestety ich doradcy i inżynierowie powinni być tarzani w smole i obsypywaniu pierzem.
    Ale od początku.
    Nowe wydawnictwo wizyjne wpisuje się w strategię zespołu - wydajemy CD i podpieramy go wizją. Ostatnio - co płyta to i koncert, więc dzięki temu w latach 2000-2013 ukazało się pełno płyt DVD z zapisami ich koncertów. Poza wydawnictwami oficjalnymi są tzw Official Bootlegs np. Bucharest 2002, Dreamavarium itp. I tak w okresie kilku lat mamy pełny wizyjny zapis jak muzycy Dream Theater przybierają na wadze (głównie gitarzysta i wokalista) i tyle.
    Każdy koncert to sterylna dawka rocka, bez żadnego brudu, choćby jednego fałszywego dźwięku. Wszystko starannie wyuczone, zagrane, wyczyszczone.
    Oczywiście to kawał geniuszu, ale dlaczego wszystko psują głusi???????
    Mówię po raz kolejny o głuchych inżynierach dźwięku, przez których każda muzyka staje się mało zjadliwa.
    Na najnowszym BR jest kawał wspaniałych utworów - cała płyta Dramatic Turn (bo to trasa promująca ten album), kilka staroci, przebój (Pull Me Under). Kawał grania i wirtuozerii. Nowe gadżety Ruddessa (nowe klawiatury dotykowe i nowa funkcjonalność podstawki do klawiszy, która już nie tylko kręci się wokół, ale i zgina się na boki); wyższe podnóżki dla Petrucciego; powyginany statyw mikrofonowy dla wokalisty-bez-głosu i imponujący zestaw perkusyjny Mike'a.
    Ale to wszystko widać. Widać wspaniale i tyle.... bo niestety nic nie słychać.
    Głuchota akustyków i inżynierów dźwięku powinna być karalna. W tym wypadku karą powinno być poza samą smołą i pierzem - zakaz pracy na tym stanowisku i to dożywotnio.
    Przykład - solówka końcowa w The Dark Eternal Night , Ruddess bierze nowy gadżet - klawisz w formie ust na fali i biega z nim po scenie wyczyniając podobno cuda, tylko, że my słyszymy w kółko gitarowy riff. Klawisz jak z piwnicy, bardzo słabo słyszalny, że już o jakiejkolwiek selektywności dźwięku nie wspomnę.
    Zresztą ten zarzut o wszędobylskie gitarowe riffy przyćmiewające wszelkie sola nie jest odosobniony, więc nie od parady pozostaje dodać, że Executive Producent to Petrucci. Perkusja kompletnie jest zasłonięta, bass w większości także. Najczęściej udaje się przebić klawiszom....
    Celowo nie opisuję utworów. Po co. Znamy je wszyscy i każde wykonanie jest podobne, wyuczone, solówki zaplanowane od a do z. Perfekcja.
    Ale jedynym dla mnie punktem dla której warto oglądnąć ten show i mieć tą płytę to FENOMENALNE solo na perkusji Manginiego. Tutaj nikt go nie zagłusza, a akustycy wreszcie ustawili bass na stopy. To działa.
    Należy jeszcze dodać informację o sekcji smyczkowej, która tworzy swoistą wersję Unplugged, kiedy z rockowych wyjadaczy zespół przeinacza się w melodyjnych nudziarzy.

    Reasumując - wszystko to już było, tyle tylko, że teraz wiadomo kto rozdaje karty. Już nie słychać na pierwszym planie perkusji Portnoya - teraz króluje Petrucci.
    A czy to dobrze czy źle - oceńcie sami.
    Dla mnie 3 na 5.
    Za technikę wykonania. Za resztę 0 lub miejscami minus 3.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version