ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Jurczyński, Adam
My Love And My Passion
(2021, album studyjny)

My Love And My Passion
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

01. Open Mind - Intro - 2:21
02. Drinks And Drive - 3:38
03. I Remember - 2:14
04. Me, Angel And Coffee - 3:31
05. Balere il Vulcano - 3:22
06. The Lost Dream - 6:10
07. Window To The Stars - 4:49
08. Up And Down - 4:15
09. Evening With You - 2:53
10. Storm In Your Soul - 7:58
11. Dzoana - 2:57

Czas całkowity - 44:08

- Adam Jurczyński - gitara, gitara basowa, sitar, instrumenty klawiszowe, wokal
oraz:
- Bobi - perkusja
- Michał Borowski - saksofon
- Barbara Kaczmarek - wiolonczela

 

Wyświetlony 341 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « Beyond The Horizon

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński niedziela, 28 luty 2021 12:25 napisane przez Gabriel Koleński

    Adam Jurczyński, gitarzysta Oberschlesien (czy właściwie NeuOberschlesien, nie ukrywam, że średnio się orientuję) powraca z kolejną płytą solową. Ponownie, indywidualna twórczość artysty nie ma niczego wspólnego z dokonaniami jego macierzystego zespołu. Nie jest mi z tego powodu przykro, ponieważ solowe dokonania Jurczyńskiego są znacznie bardziej ambitne i zróżnicowane niż propozycja Oberschlesien w którymkolwiek wydaniu. Co więcej, na albumie „My love and my passion” słychać rozwój i dalsze kombinowanie z brzmieniem, ponieważ nowy krążek muzyka jest bardziej eklektyczny niż wcześniejszy „Beyond The Horizon”.
    Ogólne założenia stylistyczne są zbliżone do poprzedniej płyty Jurczyńskiego, bo nadal słychać dużo metalu progresywnego w nieco kosmicznym wydaniu, zwłaszcza w kompozycjach instrumentalnych. Jednak, „My love and my passion” to nie kolejna propozycja z typowym, gitarowym wymiataniem. Przede wszystkim, na albumie znajdziemy trzy utwory wokalne, w których śpiewa sam lider, co jest strzałem w dziesiątkę! Okazuje się, że Jurczyński śpiewa i to całkiem nieźle. Jego niski, posępny głos doskonale pasuje do kompozycji utrzymanych w stylistyce doom metalowej. Ponury klimat w „Me, angel and coffee” przywodzi na myśl kapele typu Paradise Lost czy My Dying Bride. „The lost dream” jest lżejszy i bardziej stonowany, złagodzony przez dość melodyjny refren, ale został zaśpiewany w bardzo emocjonalny sposób. I jeszcze ta energetyczna solówka na saksofonie sopranowym! Ostatni wokalny, „Storm in your soul” to jeden z najcięższych i najbardziej intensywnych kawałków na płycie. Utwór rozpoczyna masywny riff prowadzący, ale potem zostaje on zmiękczony melodią i refrenem. Nie mniej, dużo się w nim dzieje, łącznie z potężnym przejściem z growlingiem wokalisty w połowie.
    W utworach instrumentalnych odnajdziemy znacznie więcej wspólnych punktów z „Beyond The Horizon”, ale i tak uważam, że tym razem jest ciekawiej. Piękny i przejmujący „I rememeber” zaczyna się od pianina, do którego później dołącza wiolonczela. Próżno szukać takich atrakcji na poprzednim krążku Jurczyńskiego. Oniryczny „Evening with you” z gitarą na pierwszym planie również nie jest taki oczywisty. Z kolei „Window to the stars” wyróżnia się odmiennym klimatem. Rozbujana sekcja rytmiczna, pulsujący bas i nieco funkowa gitara w tle zdecydowanie zaskakują. Główna solówka gitarowa jest nieco bardziej rockowa niż metalowa, z bluesowymi i nawet trochę jazzowymi naleciałościami. Oczywiście, wszystko to zostało przefiltrowane przez kosmiczną wyobraźnię Jurczyńskiego, więc nadal słychać, że to jego muzyka, ale brzmi inaczej. „Drinks and drive”, „Balere il vulcano” i „Up and down” to chyba najmocniejsze na płycie nawiązania do poprzedniego albumu muzyka. Utwory wypełnione są riffami i długimi solówkami gitarowymi. Kompozycje są dynamiczne, chwytliwe i trzymają w napięciu. To idealna ścieżka dźwiękowa do pokonywania kolejnych kilometrów wszelkimi środkami lokomocji, łącznie z własnymi nogami.
    Z dużą przyjemnością obserwuję rozwój Adama Jurczyńskiego, który przygotował album niby w podobnej stylistyce co poprzedni, ale dodał mnóstwo nowych elementów i zdecydował się na kilka eksperymentów, które doskonale się sprawdziły. Świetnie się stało, że artysta postanowił odważyć się śpiewać, bo wychodzi mu to naprawdę dobrze. Moim zdaniem, w przyszłości Jurczyński powinien rozważyć możliwość nagrania albumu „pół na pół” lub nawet całkowicie wokalnego. Jestem przekonany, że byłoby to ciekawe doświadczenie.
    Gabriel Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version