ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Retrospective
Stolen Thoughts
(2008, album studyjny)

Stolen Thoughts
Oceń ten artykuł
(189 głosów)

01. Defend Your Identity - 6:55
02. Stupid Joke - 3:26
03. Sitting In The Red Train - 5:35
04. Yesterday's Dream - 4:39
05. Memories - 3:02
06. It's Time To Grow Up - 9:42
07. sNoone - 4:53
08. Asleep - 8:25  

Czas całkowity: 46:37

- Jakub Roszak - wokal
- Beata Łagoda - klawisze
- Łukasz Marszałek - gitara basowa
- Maciej Klimek - gitara
- Robert Kusik - perkusja
- Alan Szczepaniak - gitara

Wyświetlony 7505 razy

Media

Retrospective - Stolen Thoughts (2008) [FULL ALBUM] Retrospective

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba sobota, 08 listopad 2008 22:11 napisane przez Rafał Ziemba

    Saper myli się podobno tylko raz. Ile razy może się pomylić recenzent? Pewnie więcej, dopóki go ktoś z pracy nie wyrzuci:). Ja staram się nie mylić - zresztą słuchu nie da się tak łatwo oszukać. Ale co do jednej rzeczy, przyznaję się, byłem bardzo daleki od prawdy. Minąłem się z nią, niczym nie jeden poseł stający przed komisją.
    Mój błąd polegał na tym, że jako prawdę przyjąłem założenie, że nigdy mi się nie spodoba album Retrospective.

    Kiedyś, w dawnych i zamierzchłych czasach recenzowałem pierwsze dokonanie tegoż zespołu. Nie porwało. 3,5 postawiłem trochę na wyrost, potem wywiązała się niezbyt przyjemna dyskusja... Straciłem wiarę w ten zespół. Aż do momentu, w którym usłyszałem dwa nowe utwory na myspace zespołu. Od razu mi się rzuciło w uszy, że muzycy, świadomie bądź nie, posłuchali mojej rady. Albo więcej proga, albo więcej metalu. W tym wypadku, nie da się upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu.
    Co się więc stało? Ku mojemu zaskoczeniu - prog przeważył.

    Pierwsze dźwięki są bardzo obiecujące. Gilmourowska gitara i delikatne klawisze. Kiedy wokalista zaczyna śpiewać jest Anathemowo. Ale tylko przez chwilę, bo od momentu wersu 'I wanna wake up' robi się bardzo Pink Floydowo. Poza tym, że oczywiście jest to dużo nowocześniej zagrane. Ale konstrukcja numeru przywodzi mi na myśl Dogs. Nawet mocniejsze uderzania w struny nie psują tego efektu. Gdzieniegdzie miga Iron Maiden - jak dla mnie super.
    Stupid Joke uspokaja atmosferę. Bardzo nostalgiczny numer, w którym słychać znów Anathemowe echa, trochę neo progresu i - hurra!! - zero metalu. Solówka na gitarze akustycznej wydaje się być inspirowana trochę High Hopes, ale może to moja nadinterpretacja:) Generalnie bardzo ładny numer.
    A jako, że proporcje muszą być zachowane, następnie mamy trochę cięższej jazdy. Tu kolejne zaskoczenie, bo Sitting In The Red Train pomimo swojej szybkości ma świetne solo na klawiszach, takie bardzo Doorsowskie w klimacie. Szkoda tylko, że takie krótkie. No, ale numer ten i tak jest dość skomplikowany, więc nie można było przypuszczam zmieścić wszystkiego. Acha - żebym nie zapomniał, bo to ważne - gitary są zaaranżowane w stylu nowych dokonań Iron Maiden, a nie ma już tępego riffowania. Plus pojawia się grungeowy fragment w okolicach 3 minuty. Znów mnie Retrospective kupił.
    Płynnie przechodzimy w czwarty utwór, który jest zbudowany na dźwiękach klawiszy. Dość ciekawie zaaranżowanych. Przy okazji zacząłem sie zastanawiać, jaki inny zespół mi się nasuwa przy okazji tych spokojniejszych fragmentów na myśl. Myślę, że mogło by to w tym wypadku być Lake Of Tears. Fragment który następuje po gitarowej solówce (nie zachwycającej, ale porządnej) przypomina też trochę Tiamat, ale z drugiej strony mi nawet Tajwański folk trochę przypomina Tiamat:) I znów płynne przejście...
    ...do kolejnego numeru. Słychać burzę, słychać fortepian... No nie, czyżby to zespół postanowił mnie zaraz po takim wstępie uderzyć riffem rodem z XIII Stoleti? Na szczęście nic takiego się nie dzieje, więc zostajemy ze smutną, choć ładną instrumentalną miniaturką. Panowie tym razem odpoczywają a płeć piękna obsługująca instrumenty klawiszowe sama wyczarowuje nastrój.
    Ale, że panowie są niecierpliwi chyba, szybko rozpoczyna się It's Time To Grow Up. Jest rockowo, ciekawie zaaranożwane. Nie jest w każdym razie metalowo. Może to zamierzenie realizatora dźwięku i zespołu, ale nawet w momentach w których pojawaiają się ostre gitary, mają taką lekkość, która z metalem raczej się rzadko kojarzy. Tylko jeden riff tutaj przypomina metal - to własnie takie tępe riffowanie, ale mogę puścić to w niepamięć, bo po kliku sekundach przykrywa go gitarowa solówka. Jeszcze raz powtórzę - cieszę się, że zespół położył taki nacisk na aranżacje - dzięki temu ładnie budują nastrój a i żaden z instrumentów nie pozostaje bezużyteczny. No i kompozycje są zapadające w pamięć. Retrospective na tej płycie osiągnął to, czego niestety innym się nie udało jeszcze.
    Programy płyty powoli się kończy. Przed ostatnim punktem jest sNoone. I w tym wypadku nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej - tutaj Anathema z okresu A Fine Day To Exit Antimatter z Saviour na całego. Utwór jest niesamowicie klimatyczny - dawno czegoś takiego na Polskiej progowej płycie nie słyszałem. Zbudowany na repetycji dźwięków mających udawać zegar, oraz okazjonalnych wejść klawiszy. Mam tylko wątpliwości co umiejscowienia go. Ja osobiści umieścił bym go na końcu. A tymczasem na końcu jest Asleep.
    I tutaj słyszę momentami Maiden, choć sam riif przypomina trochę Misson Impossible. Jest tu wszystko co mi tak zaimponowało w tym albumie. Przemyślana kompozycja, klimat, aranżacja... wszystko jest na swoim miejscu. Pojawia się też (już zresztą nei pierwszy raz na tej płycie) mówiony tekst, taka quasi narracja. I ostatnie minuty sa super, aż do wyciszenia. Może jednak dobrze, że to one kończą ten album?

    Jeszcze tylko słówko o tekstach i wydaniu.
    Słyszałem, że były jakieś zawirowania z okładką. No, cóż - szczęśliwi Ci, co mają egzemplarz z balonem na okładce, choć ja na tą obecną grafikę tez nie narzekam. Książeczka jest skromna, ale są wszystkie potrzebne informacje oraz teksty - co bardzo się liczy.
    A co do liryków... Znów mamy tu kolejną smutną opowieść. Rzecz nagminna u Polskich progowych wykonawców. Ciekawe, czy dużo się pomylę, obwiniając za to Marillion i ich Misplaced Childhood? No bo wcześniej, tego typu tematy nie były w rocku na porządku dziennym. Zresztą, z czego sie tak smucić? Czyż muzycy z Polski nie widzą, że 'za oknami świta, widać, że rozkwita'?? Ech... za gorsz poczucia humoru ludowego w tych dzisiejszych zespołach:)

    Żebym był zgodny z własnym sumieniem będę tym razem większym cwaniakiem niż zazwyczaj i postawię dwie oceny:) Jedna, to moja prywatna - 4,25/5. Inna - ta publiczna, to jednak 5/5. Nie mam wyjścia. Po prostu, jest to świetny album. Prawdziwie progresywny, choć (upraszczając) w znaczeniu neo proga. Nie ma słodkich i mdłych melodyjek, nie ma natrętnego riffowania. Są za to KOMPOZYCJE, ARANŻ, BRZMIENIE i UMIEJĘTNOŚCI. Nie cofając ani słowa z tego co napisałem powyżej, ani nie wycofując się z opini o poprzednim wydawnictwie, będąc zdrowym na umyśle (nie mniej niż zwykle w każdym razie) i z cała odpowiedzialnością wystawiam:

    5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version