ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Riverside
Memories In My Head
(2011, EP)

Memories In My Head
Oceń ten artykuł
(50 głosów)


01. Goodbye Sweet Innocence - 10:40
02. Living In The Past - 11:59
03. Forgotten Land - 9:57

Czas całkowity: 32:36

- Mariusz Duda - wokal, gitara basowa, gitara akustyczna
- Piotr Grudziński - gitara
- Michal Łapaj - instrumenty klawiszowe, Hammond, theremin
- Piotr Kozieradzki - perkusja


 

Wyświetlony 3778 razy

Media

1 komentarz

  • Link do komentarza Gacek środa, 09 listopad 2011 20:21 napisane przez Gacek

    Są zespoły na których albumy zawsze warto czekać. Od kilku lat taką grupą nieprzerwanie jest dla mnie Riverside i nie zanosi się na to żeby sytuacja nagle miała się zmienić.

    'Memories In My Head' to rewelacyjna okładka i 30 minut muzyki w formie 3 utworów. Jakie jest to 30 minut? Od początku dobre w połowie świetne a na końcu doskonałe.
    Na tej EPce słychać niczym nie skrępowane inspiracje. Jakie - każdy wie. Nade wszystko jednak słychać wyraźnie wyjątkowe zjawisko, jakim jest Riverside.
    Cała muzyka zawarta na MIMH dla mnie jest pewną całością. Na początku jest klimatycznie, słychać, że chłopaki ostatnio w samochodzie lubią Pink Floyd posłuchać. Jak zawsze spokojny i bezbłędny śpiew Mariusza pozwala powoli wsiąknąć w muzykę. Pomimo długiego czasu trwania kompozycji nie ma tu zbędnych rozbudowanych przejść i popisów. Jest klimat, chwilami jakby troszkę orientalny. Część środkowa jest już nieco 'gęściejsza', trochę słychać ostatni album, chłopaki dają trochę mocniej do pieca. No i niesamowita końcówka. Niby standard - toporna figura basowa a do tego wokal (tak tak to już było). Mija połowa 2 minuty i coś się dzieje, ale eksplozja nastąpi dopiero za chwilę. Grudzień za pomocą prostych dźwięków gitary sprawia że człowiek nagle chce oderwać się od ziemi, dzieła dopełnia jak zawsze doskonały wokal Dudy. Tylko dla tych kilku chwil warto kupić album a przecież muzyki jest tutaj pół godziny. Dalej opisywać nie ma po co, trzeba po prostu posłuchać.

    Riverside nagrał ponownie to co już zostało nagrane. Muzyka na EPce jest chwilami przewidywalna i niczym raczej nas nie zaskoczy. Wszyscy robią to co zawsze, nikt nie wyskakuje przed szereg. Dlaczego więc tak się zachwycam nowym materiałem? Bo nikt już tak grać nie potrafi. Nie interesuje mnie kto lepiej podrabia Pink Floyd, kto robi bardziej skomplikowaną czy odkrywczą muzykę. Interesuje mnie sztuka, którą robi zespół Riverside bo to muzycy doskonale wiedzący co chcą osiągnąć.
    Warto było czekać na ten album i wreszcie poczuć coś, czego cała reszta zespołów progresywnych dać nie potrafi - radość ze słuchania i poczucie obcowania z prawdziwą sztuką.

    Co prawda to tylko EPka ale daje ocene 4,5.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version