ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Pinn Dropp
Perfectly Flawed
(2019, album studyjny)

 

01. Significant Someone - 8:07
02. Unresolved - 10:03
03. Kingdom of Silence - 4:56
04. Cyclothymia - 14:31
05. Fluorescent Dreamscape - Part One - 5:17
06. Perfectly Flawed - 20:54
   . Illusion/Confusion
   . Almost Free
   . Victim Of Imagination
   . Disintegrate
   . Words Without Meaning
07. Fluorescent Dreamscape - Part Two - 7:21


Czas całkowity - 1:11:09



- Mateusz Jagiełło - wokal, instrumenty klawiszowe
- Piotr Sym - gitara, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe
- Paweł Woliński - gitara basowa
- Dariusz Piwowarczyk - perkusja, sample, programowanie, gitara
oraz:
- Syndrom N - instrumenty klawiszowe (2)




 

Wyświetlony 1350 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński wtorek, 12 luty 2019 22:16 napisane przez Gabriel Koleński

    Nonkonformizm niejedno ma imię. Taka myśl pojawiła się w mojej głowie już po pierwszym przesłuchaniu debiutanckiej, dosłownie długiej płyty zespołu Pinn Dropp, zatytułowanej „Perfectly Flawed”. Nawet w tak niedostosowanym do współczesnych standardów gatunku jakim jest rock progresywny, zdarzają się chwilowe mody, które czasem przemijają bezpowrotnie, a innym razem wpisują się na stałe w ramy gatunku i pozostają jego częścią. Muzycy Pinn Dropp zdają się mieć w głębokim poważaniu większość tego typu nowinek i grają ulubione dźwięki bez skrępowania i kompleksów. I nie jest to, skądinąd modny ostatnio, retro rock (tak, ja też nie lubię tego określenia) tylko pełnokrwisty rock progresywny z długimi rozwinięciami, pasażami, licznymi przejściami, zmianami nastroju i tempa. Czyli to co wszyscy już znamy i lubimy, ale nie zaszkodzi posłuchać kolejnej takiej propozycji.
    Album „Perfectly Flawed” składa się z kilku krótszych utworów, z których dwa i tak trwają ponad 10 minut oraz tytułowej, ponaddwudziestominutowej suity. „Significant Someone” i „Kingdom Of Silence” to takie progresywne hity z chwytliwymi melodiami i ładnymi, choć niebanalnymi refrenami, które można śmiało nucić, oczywiście po kilku przesłuchaniach. Nawet te bardziej przystępne utwory nie wchodzą od razu do głowy, tylko wymagają odrobiny czasu i uwagi. Progresywny hit, taki jak „Significant Someone”, trwa 8 minut i mieni się wieloma barwami, ale pozostaje w pamięci. Zawiera też wiele pastelowych, zróżnicowanych partii klawiszowych, które są jednym z najmocniejszych stron Pinn Dropp. Odpowiada za nie (do spółki z gitarzystą Piotrem Symem) wokalista zespołu, Mateusz Jagiełło, którego wokal to kolejny ważny element twórczości grupy. Mateusz ma mocny głos i dobrze śpiewa po angielsku. Jego sposób śpiewania czasem przypomina Jamesa LaBrie, przez co Pinn Dropp jest chyba jedynym zespołem, który może kojarzyć się z Dream Theater, nie grając w ogóle metalu progresywnego. Muzycznie bliżej im do Rush, IQ czy The Flower Kings. Takie skojarzenia budzą zawarte na „Perfectly Flawed” utwory o otwartej strukturze, bogato zaaranżowane, pełne różnej maści drobnych klawiszowych i gitarowych smaczków. Tytułowa, pięcioczęściowa suita jest wszystkich tych zabiegów ukoronowaniem.
    Rozbijanie każdego utworu na poszczególne partie i przechodzenie przez wszystkie pasaże w tej recenzji jest kompletnie bez sensu, ponieważ album trwa łącznie ponad 70 minut i trzeba naprawdę mocno przysiąść, by wszystko odkryć. Wspomniany na początku tekstu nonkonformizm ma niestety swoją cenę. Album „Perfectly Flawed” trafi w gusta przede wszystkim progresywnych maniaków, którzy kochają rozpływać się w wielowarstwowych teksturach i eklektycznych brzmieniach. I choć na krążku nie brak ładnych melodii i przystępnych fragmentów, wszystkiego jest tak dużo, że dobre partie trochę giną w zalewie dźwięków. Zabrakło odrobiny brutalnej selekcji, nawet nie kompozycji, tylko poszczególnych ich fragmentów. „Unresolved” i „Cyclothymia” spokojnie mogłyby być trochę krótsze.
    Nie sugerujcie się tak bardzo ostatnim akapitem. W tym przypadku negatywy nie przesłaniają pozytywów. „Perfectly Flawed” to jak najbardziej udany debiut i muzycy Pinn Dropp powinni być z niego dumni. Album przynosi potężną dawkę pięknych progresywnych dźwięków, które znajdą podatny grunt w uszach wytrawnych słuchaczy. Pozostali pewnie i tak nie wyjdą poza płyty Porcupine Tree i Dream Theater, choć fani tych ostatnich zdziwiliby się, jak bardzo może im się spodobać twórczość Pinn Dropp. Bez względu na to, do której grupy słuchaczy należycie, polecam wam znaleźć dłuższą chwilę, by posłuchać „Perfectly Flawed”.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version