2. Julie Anne (4:43)
3. Live And Learn (9:54)
4. Dentist Song (4:19)
5. Pictures Of Bliss (2:06)
6. Before, After And Beyond (6:08)
7. Exorcising Demons (9:15)
8. Middleground (6:03)
9. Amaranth (11:43)
Czas całkowity: 66:30
- Roy Keyworth / guitars
- Spencer Luckman / drums
- Karl Garrett / keyboards
- Mark Andrews / keyboards
- Neil Pepper / bass guitar
- Tim Ashton / bass guitar
1 komentarz
-
Sleepers to określenie bardzo względne. Z przymrużeniem oka można słowo to dopasować do co najmniej kilku bardzo odległych od siebie znaczeń. Jego zdrobniała forma 'śpioszek', na pierwszy rzut oka kojarzyć się może z dzieciństwem, nocnym wdziankiem w słoniki, kolorową kołderką, miękką poduchą i ulubionym misiem. Śpiochem może być facet, który zaspał do roboty przesadzając z kilkoma głębszymi poprzedniego wieczoru, albo po prostu ktoś, kto ma alergię na budzik lub właśnie ma urlop i odpoczywa w najlepsze. Na drugim biegunie, jakże odległym od błogich lat dzieciństwa, czy też przytulnej sypialni i błogiego lenistwa jest miejsce przeszywające zimnem. Miejsce, do którego chyba nikt trafić nie chce, a zapewne część z nas nawet się go boi. Tam także zapanował sen. Tyle, że sen totalny, na zawsze, bez możliwości wybudzenia, przytulenia ukochanego misia, rzucenia budzikiem o ścianę, zaleczenia kaca... Brrr! Kostnica. Czar prysnął. Zrobiło się zimno, lodowato, strasznie...
Krzysztof Baran niedziela, 04, lipiec 2010 02:12 Link do komentarza
Stuart Nicholson to facet bardzo charyzmatyczny. Myśliciel rocka, który potrafi o wszystkim napisać dobry tekst i pokierować swoich kumpli z zespołu do nagrania muzyki, która wraz z tekstem wprost staranuje duszę słuchacza. Odkąd pamiętam, zespół Galahad zawsze miał papiery na granie. Nigdy nie schodził poniżej pewnego pułapu. Muzycy nie nagrywali niczego na siłę, dzięki czemu określenie 'gniot', to jedno z pojęć najodleglejszych od dokonań tego zespołu.
W wypadku płyty o której mowa, muzyka miała za zadanie ściąć krew w żyłach. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy usłyszałem utwór 'Sleepers', skojarzył mi się on z nocnym koszmarem, który targa bezradnym śpiochem, wyciskając z niego resztki potu. Od tego momentu minęło 15 lat, a wrażenie to niezmiennie targa moim umysłem. A gdy jeszcze spojrzeć na charakterystyczną okładkę albumu, z którego utwór ten pochodzi... Jest na niej twarz dziewczyny, która zasnęła na zawsze. Leży w bieli, szaro-blada. Jej długich włosów nigdy już nie będzie błogo rozwiewał wiatr. Jej usta nigdy nie wyszepczą żadnego słowa. Biedaczka, już się nie obudzi. Brrr! Lód, bezdech, strach. I koszmar gotowy. Paradoksalnie uwielbiam ten koszmar. Albumu 'Sleepers' mogę słuchać pasjami!
Na każdym kroku rządzi i przeszywa nas tu lodowaty chłód. Koszmarny sen w tytułowym 'Sleepers', potęgowany przez kolejne, 'koszmarne' (nie myląc pojęć) zagrywki instrumentalistów to prawdziwy majstersztyk! Wyliczane przez Stuarta chłodne kazanie, że na swych błędach uczymy się przez całe życie ('Live and Learn') to taki moralny kopniak dla naszej, czasem bardzo rozrzutnej, codzienności. Następnie postać psychopaty, który za życia dręczył i maltretował dzieci ('Exorcising Demons') i ostry protest w tekście Stuarta, który wytknął socjologiczną bolączkę ludzkości. Do tego gra instrumentów klawiszowych owiana nutą horroru. A jeśli już uda się Galahad zagrać coś pozornie brzmiącego optymistycznie, to czar spokoju rozwieje... dźwięk dentystycznego wiertła, przeszywający lodowatym impulsem całe ciało słuchacza ('Dentist Song'). Któż przecież kocha siedzieć na fotelu u stomatologa? Nawet, gdy wiertło w dłoni trzyma urocza kobieta, o przepięknych oczach. Nasza dusza łka ze strachu, a lampa nad fotelem, swym zimnym blaskiem, zamraża krew w żyłach. Pozorny spokój bije także z urzekającego utworu 'Julie Anne'. Pozorny, bo zagłębiając się w tekst wspomnimy ze Stuartem piękną Julie Anne, która za życia była dla nas bardzo droga, a teraz już jej wśród nas nie ma. Znów zimno, lód i raczej mroczna puenta. Potęguje ją bardzo smutny głos wokalisty. Najbardziej spokojnym, takim rozmrażającym utworem, jest niewątpliwie 'Middleground'. Głęboko osadzony w klimacie lat 70, z urzekającym, dość podniosłym refrenem i przyjemną grą pianina. Jest też niemal 11-minutowy finał w postaci utworu 'Amaranth', z pierwszymi, jeszcze trochę archaicznymi samplerami, w których za jakiś czas lubował się będzie późniejszy klawiszowiec Galahad, Dean Baker. Póki co, na albumie 'Sleepers' zagrał na nich Karl 'Karlos' Garrett.
Muzycznie 'Śpioszki' to klasyk rocka neoprogresywnego. Mamy tu dłuższe, rozbudowane formy, oraz krótsze, ale bogato zaaranżowane utwory z budową zwrotka - refren - zwrotka. Jest także miniaturowa forma, w której najważniejszy jest głos wokalisty, a muzyka jest tylko tłem ('Pictures Of Bliss').
Płyta rozpoczyna się jak u Alfreda Hitchhocka, trzęsieniem ziemi w postaci absolutnego majstersztyka na tym albumie, tytułowego utworu 'Sleepers'. Od początku usłyszymy, że Galahad to zespół, który tworzy na wzorcach sprzed lat, ale ma swój niepowtarzalny pomysł na muzykę. Te wzorce to niewątpliwe Genesis i Marillion. Trzeba przyznać, że Galahad, zapatrzony w te dwie legendy jednak po dziś dzień robi muzykę autentyczną, swoją własną, owianą tylko duchem czasów minionych. I moim zdaniem, ze wszystkich zespołów, które w latach 90 obrały podobny kierunek, robił i wciąż robi to zdecydowanie najciekawiej. Do tego stopnia, że można mu z czystym sumieniem przypiąć łatkę chlubnego kontynuatora tej symfoniczno-neoprogresywnej historii.
Innym ważnym utworem jest wspomniane 'Exorcising Demons', z szokującym tematem i muzyką, która ten szok potęguje. Ostre gitarowe riffy, szalone solówki na gitarze, a za chwilę wyciszenie i delikatna gra pianina, brzmiąca jednak jak marsz żałobny. Do tego Spencer Luckmann szalejący jak w transie za perkusją i zmieniający tym samym oblicza klimatu.
W dość podniosły, chwilami wręcz dramatyczny sposób brzmi utwór 'Before, After and Beyond', z udaną grą rytmiczną na gitarze Roya Keywortha i wtórującym mu, szperającym w głębi basie Neila Peppera.
W bonusie otrzymujemy jeszcze jeden znakomity utwór, zatytułowany 'Suffering Silence'. W pierwotnej wersji nagranie to nie wchodziło w skład albumu. Kawałek ten był zrobiony nieco wcześniej, dla potrzeb... uwaga! Jednego z pierwszych magazynów komputerowych, do których dołączano płytę cd-rom! Był to rok dokładnie 1994. O wielki 'sidiromie'!!! To już tyle lat?!
Na albumie tym jest kilka małych wpadek. Choćby, moim zdaniem nieco za długi utwór 'Amaranth'. Przekombinowany instrumentalnie, ale za to z kilkoma świetnymi fragmentami. Choćby finał tego tematu wprost przykuwa do fotela! Zresztą utwór ten znakomicie brzmiał na koncertach. Historia zna wiele takich przypadków, w których studio chowa się ze wstydu przed sceniczną ekspresją. Chwilami także brzmienie płyty mogłoby być nieco lepsze, ale z drugiej strony autentyczność Galahad polegała także na tym, że zespół zapatrzony we wzorce sprzed dekady i dwóch dekad starał się jak najmniej zmieniać w charakterze wzorcowej muzyki. Wpadki te, przy całościowym spojrzeniu na tą płytę, są jedynie maleńkim ziarenkiem. Zespół brzmi charyzmatycznie i z pomysłem. Jest o niebo dojrzalszy, niż na pierwszym, zupełnie niezłym zresztą albumie 'Nothing Is Written'.
Śpioszki Stu Nicholsona i jego kolegów z Galahad były moim zdaniem jednym z najlepszych i najciekawszych albumów neoprogresywnych w latach 90. W ogóle, w historii tego progresywnego podgatunku płyta ta jest jedną z jego wizytówek. Tak jak wspomniałem na wstępie, uwielbiam ten horror i paradoksalnie, za każdym razem, gdy słucham albumu 'Sleepers', chcę w tym dreszczowcu uczestniczyć. Ani koszmarne Śpioszki, ani pani stomatolog, ani wreszcie demony z kryminalną przeszłością nie są mi straszne. Tylko trochę szkoda tej ładnej dziewczyny, która leży w kostnicy i raczej się nie obudzi...
Pomimo kilku niedociągnięć, moja ocena to 5/5 - w końcu to klasyk przez duże K.
Krzysztof Baran
Albumy wg lat
Recenzje Rock Neoprogresywny
- Reedycje kolejnych albumów Quidam budzą wiele pozytywnych emocji, ale są… Skomentowane przez Gabriel Koleński Baja Prog - Live In Mexico '99 (Quidam)
- tRKproject czyli poboczny, ale nie do końca solowy projekt lidera… Skomentowane przez Gabriel Koleński Odyssey 9999 (tRKproject)
- Czasem myślę sobie, że najtrudniej słucha się zespołów, które co… Skomentowane przez Gabriel Koleński Strange Thoughts (Loonypark)
- Z pewnym smutkiem stwierdzam, że rock neoprogresywny w dzisiejszych czasach… Skomentowane przez Gabriel Koleński Crime Scene (RPWL)
- Jedno spojrzenie na okładkę i od razu pojawia się radość… Skomentowane przez Dariusz Maciuga Over And Out (Collage)
- O niektórych muzykach zwykło się mówić, że są jak wino...… Skomentowane przez Krzysztof Baran Love Will Never Come (Mr Gil)
- Rycerze Progresywnego Stołu znów wracają na suchy ląd. Po długim… Skomentowane przez Krzysztof Baran The Last Great Adventurer (Galahad)
- Świat art rocka oferuje pokaźną gamę albumów, które w sposób… Skomentowane przez Dariusz Maciuga The Masquerade Overture (Pendragon)
- Parę lat temu przeczytałem gdzieś takie oto słowa Artura Chachlowskiego:… Skomentowane przez Dariusz Maciuga Baśnie (Collage)
- Krążek ten nabyłem kilkanaście lat temu za dosłownie parę złotych.… Skomentowane przez Dariusz Maciuga Alone (Mr Gil)
- Właściwie „Moonshine” to chyba ostatnia płyta, którą zdecydowałbym się recenzować.… Skomentowane przez Dariusz Maciuga Moonshine (Collage)
- Zacznę od tego, że nigdy nie skreślałem muzyków Marillion. Zawsze… Skomentowane przez Krzysztof Baran An Hour Before It's Dark (Marillion)
- Tym razem zrobię wyjątek i odpuszczę sobie wprowadzenie, bo nie… Skomentowane przez Dariusz Maciuga Everything to Everyone (Riis, Bjørn)
- Wojciech Szadkowski powiedział kiedyś w jednym z wywiadów, że podczas… Skomentowane przez Dariusz Maciuga A Street Between Sunrise And Sunset (Satellite)
- Pochodzący z Lublina, zespół Acute Mind powrócił po dziesięciu latach… Skomentowane przez Gabriel Koleński Under The Empty Sky (Acute Mind)
- Dość niespodziewanie, bez szczególnej pompy i uruchamiania wielkiej machiny promocyjnej,… Skomentowane przez Gabriel Koleński Song of the Wildlands (Nolan, Clive)
- „The 7th Dew” to szósty album studyjny Loonypark, zespołu prowadzonego… Skomentowane przez Gabriel Koleński The 7th Dew (Loonypark)
- Ryszard Kramarski nie pozwala za sobą zatęsknić. Nowe wydawnictwa Millenium… Skomentowane przez Gabriel Koleński Books That End In Tears (tRKproject)
- Moja historia z Pendragonem nigdy nie była dostatecznie burzliwa, częściowo… Skomentowane przez Tomasz Stępień Love Over Fear (Pendragon)
- Nasza Redakcja lubi czasem stawiać sobie wyzwania. W ramach „zróbmy… Skomentowane przez Gabriel Koleński surREvival (Quidam)
- Standardowo powinienem napisać, że „The Sin” to x album Millenium,… Skomentowane przez Gabriel Koleński The Sin (Millenium)
- Siłę napędową zespołu Blind Ego stanowi osoba Kalle Wallnera (RPWL)… Skomentowane przez Aleksandra Leszczyńska Liquid (Blind Ego)
- W 1995 roku poszedłem do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Uczyłem… Skomentowane przez Gabriel Koleński Albion (Albion)
- Kolejne albumy solowego projektu Ryszarda Kramarskiego, którego nazwa została obecnie… Skomentowane przez Gabriel Koleński Kay & Gerda (tRKproject)
- Bjørn Riis wprowadza nas w bardzo osobisty i skryty świat… Skomentowane przez Aleksandra Leszczyńska Forever Comes To An End (Riis, Bjørn)
- Myślę, że nie tylko ja wyczekiwałem z utęsknieniem nowego albumu… Skomentowane przez Gabriel Koleński A Day At The Beach (Airbag)
- „Preaching To The Choir” to czwarty studyjny album zespołu Blind… Skomentowane przez Jan Włodarski Preaching to the Choir (Blind Ego)
- Myślę, że nie będzie przesadą, gdy napiszę, że najnowszy album… Skomentowane przez Gabriel Koleński Love Over Fear (Pendragon)
- Fani RPWL mają w tym roku obfite zbiory. Najpierw nowa… Skomentowane przez Gabriel Koleński A Way Out Of Here (Lang, Yogi)
- Istnieją takie zespoły, które mają niemalże tyle samo płyt koncertowych… Skomentowane przez Gabriel Koleński Live From Outer Space (RPWL)