ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Cyan
The Creeping Vine
(1999, album studyjny)

1. Original Sin (8:47)
2. Valhala (3:42)
3. Gwenan (6:17)
4. I Will Show You Life (5:30)
5. Goodbye World (9:54)
6. The River (7:22)
7. Home (4:36)
8. The Creeping Vine (9:30)

Czas całkowity: 55:00
  Rob Reed - keyboards, guitar, bass, additional vocals
  Tim Robinson - drums
  Nigel Vole - vocals
  Pete Hurley - bass
  Guest:
  Nick Barret - guitar
  Danny Change - guitar
  Andy Edwards - guitar

Wyświetlony 3564 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Mikołaj Grażul poniedziałek, 06 kwiecień 2009 16:56 napisane przez Mikołaj Grażul

    Zapodając sobie płytę "The Creeping Vine" zespołu Cyan nie wiedziałem nic o grupie. Kiedy dowiedziałem się, że stoi za tym Rob Reed od razu było mi do niej bliżej. Magenta to także jego sprawka; najwidoczniej facet ma zamiłowanie do kolorów. Teraz o samej płycie:

    Miszmasz, to pierwsze moje posmakowe i posłuchowe zakreślenie odczuć słuchacza-badacza. Może dlatego, że każdy utwór jest z innej bajki. Od folkowych ballad przez funkowe beaty, do czystego rocka neoprogesywnego. Turbodoładowanie zapewnili gościnnie występujący gitarzyści. Instrumentarium jest rozszerzone o m.in. o piszczałki oraz flety. Oryginalne brzmienie. Moc (o której później).

    „Original Sin” - świetna kompozycja, w sam raz na opener. Przede wszystkim pokłon dla klawiszowca. Nieźle zabrzmiał też wokal Nigela Voyle'a. Kolejny utwór „Valhala”, to przepiękna ballada o charakterze epickim. „Gwenan” - bardzo oryginalna, folkowa kompozycja. Bez wątpienia nadaje smaczku całej płycie. Już w tym momencie wyraźnie słychać jak bardzo płyta jest różnorodna.

    „I will show you life” - kolejny, bardzo specyficzny utwór, brzmiący interesująco do momentu, gdy słyszymy duet przypominający wokalnie Franka Zappę z Jonem Andersonem. Towarzyszy im funkowy groove. Uważam, że trochę nie pasuje to do ogólnego charakteru płyty. Kompozycję bez wątpienia ratuje Chris Fry, który gra końcowe solo. „Goodbye World” - kolejny utwór z udziałem Chrisa. Momentami słyszę tutaj Pendragon, ale mimochodem dodaję sam co nieco, by było ciekawiej. Najbardziej przypadła mi do gustu współpraca klawiszy z wokalem. „The River” - to utwór dzięki któremu pokochałem tę płytę. Bardzo dynamiczny, rozkręcający się z każdą sekundą. Z wyciszonych zwrotek docieramy do pierwszego solo gitary, które odmienia utwór z lirycznej ballady w wesołą, żywiołową rockową kompozycję. Kończy to solówka bez wątpienia najmocniejsza na tej płycie. Twórcą tego arcydzieła jest Andy Edwards. Brawa i z lewa, i z prawa. „Home” - i znów słyszymy gitarę w najlepszym wydaniu. Kolejny występ gościnny, tym razem Nicka Barretta, znanego wszystkim z legendarnej grupy Pendragon. Klawisz i to jaki! Utwór ma podobną konstrukcję jak „The River”, jednakże wokal pojawia się dopiero pod sam koniec. „The Creeping Vine” - tytułowy utwór o wielu odgałęzieniach melodyjnych. Słychać tu m.in. świetne połączenie muzyki afrykańskiej z rockiem. Szkoda, że dopiero w ostatnim utworze naprawdę zaistniała gitara basowa. Utwór świetny z wyjątkiem wstępu. Wstęp przekręt!

    A w sumie sumy? Album na poziomie. Rob Reed potwierdza, że jego kompozycje to nie bylejakość. Jakość i jakoś - będę z utęsknieniem czekał na kolejne kompozycje. Każdy fan rocka neoprogresywnego powinien mieć ten album. Ja mam.



    Wycena na 4/5

    Mikołaj Grażul

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version