ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Arcansiel
Four Daisies
(1988, album studyjny)

1. Un arc dans le Ciel (6:05)
2. Four Daisies (9:03)
3. Evelyn (8:28)
4. When you're Right (11:38) 
5. Stories of a Lake (5:21) - bonus

Czas całkowity : 40:41
Piero Zancanaro (saksofon, klarnet)
Gianni Lavagno (perkusja)
Marco Galetti (instrumenty klawiszowe, wokal)
Nico Clerici (bass)
Claudio Baretta (gitary)
Wyświetlony 3452 razy
Inne albumy wykonawcy: Still Searching »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król piątek, 04 styczeń 2013 00:20 napisane przez Aleksander Król

    Arcansiel… rok 1988, a więc zły czas dla ambitnej muzy… zły czas dla proga, zły czas dla wszystkich , czujących muzykę sercem, a nie nogami… I nagle na przekór wszystkiemu pojawiła się grupa nawiązująca do świetnych tradycji włoskiej szkoły progresu, choć oczywiście grająca dużo nowocześniej (jak na tamte lata, oczywiście…). Arcansiel zaproponował coś co historia nazwała neoprogresem – czyli w ich wydaniu był to bardzo melodyjny rock symfoniczny z elementami art. rocka. Nie było to zbyt odkrywcze – Marillion działał już od kilku lat, ale…włosi powstali w 1982 roku, mieli tylko problem ze znalezieniem wydawcy… Gdyby ta płyta ukazała się właśnie wtedy, byliby sensacją równą Marillion, bo świat dopiero teraz zaczynał chłonąć taką muzę w coraz większych ilościach. Wzbogacili swoje brzmienie o dęciaki , co dodało im natychmiast oryginalności. I słoneczna Italia ich pokochała ! Podobnie jak inne kraje basenu morza śródziemnego, natomiast do europy środkowej i wschodniej, te dzwięki już nie dotarły. A szkoda, bo to naprawdę bardzo przyjemna płyta. 5 utworów (w tym jeden bonus) 40 minut muzyki. Muzyki bardzo ładnej (nie – bardzo dobrej, tylko bardzo ładnej…), melodyjnej, miejscami bardzo ciekawej, dobrze zagranej, kiepsko nagranej….. Materiał trochę sprawia wrażenia dobrej demówki a nie „wypieszczonego” debiutu. Dużym plusem jest angielski wokal, fajna gra gitary i klawiszy, nieco gorzej jest z bardzo schematyczną perkusją…, ale nie czepiajmy się – na Scrip’cie było jeszcze gorzej… Płytę zdecydowanie polecam wielbicielom neo-proga i spokojnych , melodyjnych dzwięków. Dla amatorów włoszczyzny - mus ! Oczywiście jak zwykle moim, cholernie subiektywnym zdaniem….

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version