ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Anubis
230503
(2009, album studyjny)

. The Deepest Wound (4:16)
2. Leaving Here Tonight (4:42)
3. Breaking Water (4:13)
4. Waterfall (5:25)
5. Anonymity (5:01)
6. The Bond of Mutual Distrust (9:36)
7. The Doctor (3:36)
8. Flying/Falling (2:54)
9. The Collapse (12:09)
10. Disinfected and Abused (17:37)

Total time 69:29
- Robert James Moulding / vocals, percussion, bass
- David Eaton / keyboards, vocals, guitars
- Douglas Skene / guitars, vocals
- Nick Antoinette / bass, vocals
- Steven Eaton / drums, vocals
- Dean Bennison / guitars, lap steel, vocals
Wyświetlony 2643 razy
Inne albumy wykonawcy: A Tower Of Silence »

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król sobota, 12 listopad 2011 08:31 napisane przez Aleksander Król

    Rock neoprogresywny w większości przypadków smakuje mi jak czterokrotnie odgrzewany kotlet mielony z zimnymi ziemniakami podany na mokrym talerzu w dworcowej restauracji. W trosce o swoje uszy i zdrowie psychiczne, generalnie staram się go unikać, chyba że jest poparty solidną rekomendacją. Owszem, mam kilkanaście grup uprawiających ten gatunek, które lubię i posunąłem się nawet do tego, że mam ich pełne dyskografie, ale są to wyjątki potwierdzające regułę. Jednak o tym, że i w krowiej kupie można znalezć diament przekonałem się już kilkukrotnie. Któregoś wieczora zawitał do mnie Mario. (to ten kucharz, który podobnie jak ja słucha włoszczyzny) i przyniósł coś co nazywało się Anubis. Zwlekałem jak tylko mogłem, puszczałem mu największe rarytasy z mojej kolekcji, zagadywałem, serwowałem zimne piwo - wszystko na nic! Będziemy słuchać Anubisa i koniec... Trudno, nie zawsze świeci słońce, niektóre dni nie maję szczęśliwego zakończenia. Włączyłem. Zaczęło się typowo, czyli krzyczący wokalista, mnóstwo tekstu, mało muzyki. Westchnąłem z rozpaczą - nie posłucham dziś muzyki, tylko Anabisa... Zająłem się piwem. Ale po chwili zaczęło być lepiej. Zaczęli grać! To płyta z gatunku 'im dalej tym lepiej'. 10 utworów, prawie 70 minut muzyki. Po niezbyt ciekawym początku grupa wyraznie się rozkręca. Pojawiają się pierwsze solówki gitarowe - a szarpidrutów w składzie mają aż trzech... Od czwartego numeru jest już świetnie! Zaczyna się Wielki Progres. Znakomite gitary, świetne klawisze, łamańce rytmiczne i bardzo fajne, nowoczesne brzmienia osadzone w mocno klasycznej konwencji. Neo-prog z głową! W sumie niezła płyta. Nie jest to "moja" muzyka, ale posłuchałem jej z przyjemnością i chyba postawię na półce... co prawdoodobnie jest najlepszą rekomendacją...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version