ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Galahad
Beyond The Realms Of Euphoria
(2012, album studyjny)

 

01. Salvation I - Overture - 4:11
02. Salvation II - Judgement Day - 6:08
03. Guardian Angel - 10:31
04. Secret Kingdoms... - 5:31
05. ..And Secret Worlds - 7:26
06. All In The Name Of Progress - 7:14
07. Guardian Angel - Reprise - 6:08
08. Richelieu's Prayer 2012 - 8:40


Czas całkowity - 55:49



- Stuart Nicholson - wokal
- Roy Keyworth - gitara
- Dean Baker - instrumenty klawiszowe
- Neil Pepper - gitara basowa
- Spencer Luckman - perkusja


Wyświetlony 3345 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Aleksander Król środa, 24 październik 2012 17:28 napisane przez Aleksander Król

    Galahad… Ciekawa grupa. Początki ich twórczości nie bardzo mi przypadły do gustu. Ale im dalej tym lepiej. Ostatnia pozycja, „Beyond the Realms of Euphoria” jest już całkiem niezła… klasyczny neoprogres, dużo fajnych pomysłów, kupa efektów specjalnych….i niespodziewanie dużo muzyki. Miejscami jest ostro, miejscami nowocześnie. Miejscami lirycznie… i epicko. Dużo elektroniki, ale i dużo „żywego” grania. Zespół zawsze był pod wpływem takich grup jak Marillion, Pendragon i IQ jednak dopiero lekki skręt w kierunku elektronicznego popu w wersji jego mixu z neo-progiem (oczywiście z przewagą tego drugiego) sprawił, że ta muzyka nabrała barw i przestrzeni. I ta twarz Galahadu jest dla mnie zdecydowanie bardziej przyswajalna. Bez „puszenia się” i nadymania, grają to co lubią, nic na siłę i to jest OK… Słychać oczywiście cały bagaż progresu, ale jest też pewnego rodzaju „świeżość” i radość z tego co się gra… od Marillion do…Jean M. Jarre’a. A w tym jest siła. Dean Baker – nowa postać w grupie, wywarł ogromny wpływ na brzmienie zespołu. Zastąpił zmarłego klawiszowca – Neila Peppera. Jego gra jest kompletnie inna, bardziej „radosna” w pozytywnym znaczeniu, poza tym jest znakomitym pianistą. Niechcący wyszedł im naprawdę dobry album. W swoim gatunku, oczywiście… 7 utworów, 1 bonus… Jest na tej płycie „Anioł Stróż” – chyba najlepszy numer jaki ta kapela kiedykolwiek popełniła, z cudownym, kilkusekundowym hołdem wielkiemu Genesis… Jest więc to bardzo dobry album, który co prawda kanonem się nie stanie, wielbicieli klasycznego proga nie przekona, fanów staroci jedynie znudzi , ale amatorom neoprogresu mocno podniesie ciśnienie i wywoła uśmiech szczęścia…. Oczywiście, moim, jak zwykle cholernie subiektywnym zdaniem…

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version