ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Traumhaus
Traumhaus
(2001, album studyjny)

1. Aufwärts (4:35)
2. Ausgeliefert (17:44)
3. Zu Spät (6:06)
4. Peter Und Der Wolf (5:09)
5.
Wandler (8:44)
6. Das Neue (
5:38)
7. Navanita (
5:21)
8. Am Abgrund (
6:55)

Czas całkowity: 60:12

- Alexander Weyland / vocals, synthesizers, piano
- Michael Dorniak / drums, bass, solo-guitar (2), backing vocals
- Bernhard Selbach / guitar, bass pedals, backing vocals
- Frank Woidich / synthesizer, organ, backing vocals

Guest:
- Nina Weyland / vocals (3 & 5)

Wyświetlony 2351 razy
Inne albumy wykonawcy: Die Andere Seite »

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński niedziela, 28 wrzesień 2014 13:44 napisane przez Gabriel Koleński

    Traumhaus, jak łatwo się domyślić, pochodzi z Niemiec i coraz bardziej wysuwa się na czoło tamtejszej sceny progresywnej. Stało się tak za sprawą płyty "Geheimnis" wydanej w zeszłym roku. Jednak zespół zaczynał swoją karierę około 15 lat temu, gdy nagrywał krążek wydany oryginalnie w 2001 roku, bez tytułu. W tym roku Traumhaus postanowił przypomnieć słuchaczom swoje wcześniejsze dokonania, wydając reedycje dwóch pierwszych albumów. Muzykę na obu krążkach ponownie zmiksowano i poddano masteringowi. Debiut dodatkowo otrzymał nową okładkę i tytuł - "Ausgeliefert" co zonacza "dostarczony". Jaką muzykę dostarczył Traumhaus na swojej pierwszej płycie?
    Fani zespołu doskonale wiedzą jaką, ale myślę, że warto przybliżyć tą kwestię osobom nieznającym twórczości niemieckiego kwartetu (prowadzonego przez jedynego stałego od początku członka grupy, jej niezmordowanego lidera Alexandra Weylanda). "Aufwärts" uderza nas potokiem bajecznych klawiszy, cały utwór jest dosyć skoczny i radosny, przepełniony kolorowymi dźwiękami syntezatorów. Tak zaczynał Traumhaus. Ale już drugi utwór tytułowy jest bliższy późniejszym dokonaniom Niemców. Mnóstwo symfonicznego rozmachu, fantastyczne partie klawiszy, potężne gitarowe riffy, wciągająca motoryka i dużo zrytmizowanych partii, do tego emocjonalny wokal Weylanda. Wszystko zamknięte w 17-tominutowym kolosie bez jednego zbędnego dźwięku. Na płycie przeważają utwory o raczej pozytywnym wydźwięku. "Zu Spät" i "Wandler" są oparte na podobnym schemacie. Spokojne zwrotki, bardzo ekspresyjne i melodyjne, łatwo zapadające w pamięci refreny, dodatkowo dłuższe partie instrumentalne z mozaikowymi zmianami rytmu, ciężkimi gitarowymi riffami i soczystymi partiami klawiszy. Na tym tle wyróżniają się "Das Neue" i "Am Abgrund", które brzmią nieco poważniej, może wręcz dojrzalej. Pierwszy z nich przepełniony jest gniewem słyszalnym w głosie wokalisty co dobrze współgra z mocną muzyką. W wieńczącym album "Am Abgrund" osobiście słyszę tęsknotę, poszukiwanie siebie, chęć zmian (częściowo to kwestia muzyki, resztę próbuję wyłapać z tekstu). Koncówka tego utworu to piękna klawiszowa partia, kojąca, ale też dodająca otuchy. Dodatkowo na płycie mamy dwa utwory instrumentalne. Pierwszy z nich, "Peter und der Wolf", to przede wszystkim dużo fajnie połamanych rytmów, ciężkich riffów i ciekawe ozdobniki klawiszowe. Drugi, "Navanita", to fajny hard-rockowy kawałek z ciekawymi mostkami i świetnymi solówkami na gitarze i klawiszach.
    Zespół często posługuje się ciekawymi kontrastami, choć z perspektywy czasu może są one trochę przewidywalne, bo masa zespołów tak grała i nadal gra. Inna sprawa, że na debiucie Traumhaus wszystko jest na swoim miejscu. Piękne, łatwo zapamiętywalne melodie, ciężkie gitarowe riffy, potoki bajecznych klawiszy (w tym oczywiście hammondy!), motoryczne, bardziej transowe partie, genialna rytmika. Sekcja rytmiczna "po niemiecku" trzyma fason, nie ma miejsca na uchybienia, ani też na szaleństwo, co dla niektórych może być wadą. Ale twórczość Niemców nie jest sztywna i twarda, poza wokalem oczywiście. To już jest kwestia do indywidualnego zaakceptowania. Mi śpiew Alexandra Weylanda odpowiada, ma dobry, mocny, nieco zachrypnięty głos, śpiewa dość wyraźnie. Dla mnie nie brzmi on jak oficer Wermachtu, choć zawsze będą takie zarzuty wobec niemieckojęzycznego śpiewu. Same kompozycje znajdują się na wysokim poziomie, nie brakuje pomysłów ani tym bardziej energii. W zremasterowanej wersji wszystko brzmi czysto, selektywnie i bardzo mocno, jak na dzisiejsze czasy przystało. Debiut Traumhaus jest jak najbardziej godny polecenia.

    Gabriel "Gonzo" Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version