ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Magic Pie
Fragments Of The 5th Element
(2019, album studyjny)

01. The Man Who Had It All - 5:25
02. P&C - 5:33
03. Table For Two - 4:05
04. Touched By An Angel - 8:02
05. The Hedonist - 22:58

Czas całkowity - 46:02

- Eirikur Hauksson - wokal
- Eirik Hanssen - wokal
- Kim Stenberg - gitara, dodatkowy wokal
- Erling Henanger - instrumenty kawiszowe, dodatkowy wokal
- Lars Petter Holstad - gitara basowa, dodatkowy wokal
- Jan Johannessen - perkusja

Wyświetlony 328 razy
Inne albumy wykonawcy: « King For A Day

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński poniedziałek, 30 wrzesień 2019 20:28 napisane przez Gabriel Koleński

    Klasyczny rock progresywny z elementami symfonicznymi nie jest obecnie najbardziej popularny, nawet w świecie muzyki progresywnej, w której w dzisiejszych czasach królują ciężkie brzmienia metalowe. Zobaczymy jak długo przetrwa zasada „sterylne brzmienie, gitary jak brzytwy, dziwnie zaśpiewaj, połam nieco rytmy”. Na szczęście wciąż istnieją zespoły, które kultywują brzmienie powstałe niemal 50 lat temu i potrafią przełożyć je na współczesne dźwięki. Taką kapelą jest norweska Magic Pie, która jest już pełnoletnia i niedawno wydała nową płytę, zatytułowaną „Fragments of the 5th Element”.
    Tytuł albumu zdaje się nawiązywać do faktu, że jest to piąty album Norwegów. Na krążku znalazło się również pięć kompozycji, zróżnicowanych, ale utrzymanych w miarę spójnej stylistyce. Są to różne odmiany rocka progresywnego, z naciskiem na rock symfoniczny w stylu The Flower Kings, Wobbler czy wczesnych płyt nieodżałowanego Beardfish. Hard rockowe riffy, połamane rytmy, ale też piękne melodie, delikatne pasaże, ekwilibrystyczne partie solowe oraz elementy bluesa i jazzu. Czyli jak najbardziej pozostajemy w skandynawskich klimatach. Pierwsze trzy kompozycje trwają po 4-5 minut, czwarta 8, a ostatnia to prawdziwy kolos, wcale nie taka mini suita, która sięga prawie 23 minut. Zatem mamy tu klasyczny układ kilku krótszych utworów i jednego monstrualnego na koniec. Bo musicie wiedzieć, że choć brzmieniowo Magic Pie blisko do wcześniej wymienionych kapel o podobnym lub nieco dłuższym niż Norwegowie stażu, to inspiracje panowie czerpią raczej z lat 70-tych niż późniejszych. Otwierający album „The Man Who Had It All” oraz następujący po nim, singlowy „P & C” są bardziej dynamiczne, oparte na mocnej sekcji, ale niepozbawione melodyjnych refrenów i fajnych solówek gitarowych i klawiszowych. Następne kawałki, uroczy „Table For Two” oraz wzniosły „Touched By An Angel” mają nieco inny klimat. Tu większy nacisk położono na nastrój, a melodie są bardziej wzruszające niż przebojowe. Nie ma mowy o irytującej ckliwości, ale jest szansa, że co bardziej wrażliwym zakręci się łza w oku, zwłaszcza gdy usłyszą „you don’t have to be a star, to shine” w „Table For Two”. Album wieńczy potężny, majestatyczny kombinat dźwiękowy w postaci „The Hedonist”. Mając ponad 20 minut do dyspozycji, muzycy zaprezentowali absolutnie wszystko na co ich stać, a sroce spod ogona nie wypadli, więc jest czym się rozkoszować. Opisywanie wszystkich znajdujących się w tym utworze elementów mija się z celem. Tę przejażdżkę trzeba zafundować sobie samemu.
    Malkontenci powiedzą, że przecież to wszystko już było wielokrotnie wałkowane na wszelkie możliwe sposoby przez setki innych kapel przed i po Magic Pie. Zgadza się, ponieważ Norwegowie nawet odrobinę nie starają się wymyślać koła na nowo. Grają muzykę, którą kochają i nie eksperymentują zanadto, ale robią to naprawdę dobrze i szczerze. W porównaniu do poprzednich albumów, Magic Pie wreszcie nagrało płytę, która trwa poniżej 60-70 minut (i to dużo, bo około 45), jest spójna, zwarta i przechodzi jak burza przez nasze uszy. Ta przyjemność nagle się kończy i pozostaje tylko ochota, by przeżyć to jeszcze raz. Całe szczęście, bo poprzednie albumy potrafiły nieco zmęczyć słuchacza swoim długim czasem trwania i zawiłością. Czasem mniej znaczy więcej albo lepiej, tak jak w tym przypadku. Uwielbiam recenzować takie płyty, bo nie ma się nad czym zastanawiać. Od razu wiadomo o co chodzi i jak pisać. Zdecydowanie polecam, ale przede wszystkim miłośnikom takich dźwięków.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version