ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Eyesberg
Masquerade
(2016, album studyjny)

01. Joke On You - 5:17
02. Come And Take A Look At My Life - 6:32
03. Faceless - 5:12
04. Here And Now - 4:38
05. Storm Flood - 6:05
06. Steal Your Thunder - 5:21
07. Wait And See - 18:01
    .Overture
    .The Beginning Of The End
    .Talking To Father Time
    .I Told You So
    .The Last Demise


Czas całkowity - 51:06



- Malcolm Shuttleworth - wokal
- Georg Alfter - gitara, gitara basowa
- Norbert Podien - instrumenty klawiszowe
oraz:
- Jimmy Keegan - perkusja
- Oliver Wenzler - instrumenty perkusyjne



Wyświetlony 3333 razy
Inne albumy wykonawcy: « Blue

1 komentarz

  • Link do komentarza Gabriel Koleński poniedziałek, 22 styczeń 2018 21:58 napisane przez Gabriel Koleński

    Ciąg dalszy przekopywania redakcyjnych skrzynek i pudeł w poszukiwaniu zagubionych wydawnictw z 2016 roku. Tym razem wybór padł na jeden z moich ulubionych progresywnych krajów, czyli oczywiście Niemcy i ponownie Progressive Promotions. Chodzi o zespół Eyesberg i ich album „Masquerade”. Ten zespół gościł już na łamach naszego serwisu poprzez moją recenzję ich poprzedniej płyty, wydanej w 2014 roku „Blue”. Co się mogło zmienić w zespole o sporym doświadczeniu i wyrobionym stylu? Zaskakująco dużo.
    Stylistycznie dużo się nie zmieniło, wciąż mamy do czynienia z ultra melodyjnym rockiem neoprogresywnym, inspirowanym po równo Pink Floyd, Marillion, czy zwłaszcza późnym Genesis (głos Malcolma Shuttlewortha przypomina Phila Collinsa). Wszystko zostało jednak dużo bardziej dopracowane. Kompozycje nie są mocno skomplikowane, ale bardziej pieczołowicie zaaranżowane. Pojawiło się więcej dźwięków klawiszy, które ubarwiają te kawałki i budują dla nich tło. Brzmienie jest szlachetniejsze, bogatsze. W tych utworach po prostu więcej się dzieje, jest zdecydowanie więcej energii, a muzycy mają ciekawsze niż ostatnio pomysły. Więcej jest przejść, a to jakaś zmiana nastroju, kiedy indziej dobrze wykorzystana pauza albo wyciszenie. Do tego pojawiają się fajne solówki gitarowe, choć nie jest ich dużo i nie są szczególnie wymyślne, ale zazwyczaj melodyjne i dobrze dopasowane do poszczególnych utworów.
    Melodyjność i chwytliwość są ponownie najmocniejszym atutem zespołu. Przy tej okazji chciałbym pochwalić przede wszystkim wokalistę Malcolma Shuttlewortha, ponieważ bardzo podoba mi się właściwie wszystko co zrobił na tym albumie. Niemal w każdym utworze znajdziemy ciekawą partię wokalną opartą na chwytliwej melodii oraz intrygujący tekst. Warstwa liryczna poprawiła się, choć teksty piosenek wciąż dotyczą głównie spraw osobistych i uczuć, ale znajdziemy tu trafne podsumowanie współczesnego, cyfrowego społeczeństwa („Faceless”: „Faceless on Facebook/ I’m an enigma on Instagram/ what’s up with WhatsApp?/ I’ll google you when I get home”), czy fajnie skonstruowaną słownie analizę samotności („Here and now”: „a lot of ice in isolation/ a lot of lows in lonely (…) not many highs in hibernation/ nowhere to hide in my hiding place”).
    Dla urozmaicenia otrzymujemy również jeden utwór instrumentalny („Storm flood”), w którym najwięcej do powiedzenia mają klawiszowiec i gitarzysta, którzy wystrzeliwują co chwile kolejne partie. Wisienką na torcie jest mini-suita, trwający prawie 18 minut utwór „Wait and see”, który w dużym skrócie dotyczy problemu upływającego czasu. Długa kompozycja nie jest wybitnie zaskakująca, ale muzycy w udany sposób budują nastrój, dobrze żonglują poszczególnymi fragmentami i raczej nie powinni nikogo uśpić.
    Do „Masquerade” podchodziłem z pewną rezerwą. Poprzedni album Eyesberg nie był zły, ale obawiałem się powtórki z rozrywki lub czegoś gorszego, a tu takie miłe zaskoczenie! Tym większe, że skład grupy nie uległ zmianie, poza perkusistą, ale wątpię, żeby akurat to miało szczególne znaczenie, tym bardziej że w Eyesberg nie ma stałego członka na tym stanowisku, a tym razem wspierał ich w studiu Jimmy Keegan ze Spock's Beard. Podsumowując, obcowanie z „Masquerade” jest jak najbardziej przyjemne, aczkolwiek uważam, że w dalszym ciągu jest to propozycja przede wszystkim dla maniaków rocka neoprogresywnego.
    Gabriel „Gonzo” Koleński

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version