ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Clepsydra
Alone
(2002, album studyjny)

Alone
Oceń ten artykuł
(100 głosów)
1. Tuesday Night (13:16)
2. Travel of Dream (10:54)
3. The Return (7:10)
4. The Father (7:31)
5. Alone (6:00)
6. The Nest (6:58)
7. God or Beggar (5:45)
8. End of Tuesday (5:03)

Czas całkowity: 62:27
- Aluisio Maggini ( vocals )
- Marco Cerulli ( guitars, keyboards )
- Nicola de Vita ( bass )
- Pietro Duca ( drums )
- Philip Hubert ( keyboards )
Wyświetlony 7771 razy
Inne albumy wykonawcy: Hologram »

2 komentarzy

  • Link do komentarza Gacek poniedziałek, 14 lipiec 2008 00:44 napisane przez Gacek

    Pewnie mało jest osób, które znają zespół Clepsydra. Do niedawna niestety sam należałem do tego grona nieuświadomionych. Pare dni temu jednakże znajomy polecił mi ten zespół i odpalił płyte Alone.
    Trzeba przyznać że Clepsydra to intrygujące słowo i nazwa zespołu zarazem. Jednak cała magia zaczyna się gdy usłyszymy pierwsze dzwięki wyłaniającej się gdzieś z mroku gitary w utworze Tuesday night. Solo rozpoczynające płyte bedzie nam towarzyszyło przez następne minuty i skutecznie przykuje do głośnika. Trudno jednoznacznie sprecyzować charakter i klimat tej muzyki, jest napewno intrygująca i nieco mroczna, chociaż chwilami także pogodna. Jest także mocno zakorzeniona w klasyce, czuć tutaj aure Marillion, kompozycje na tej płycie zresztą przypominają budową utwory z ery Fisha. Mnie również na myśl przychodzi Collage i płyta moonshine (ten mocno symfoniczny, klawiszowy posmak) - może panowie ją słyszeli.... kto wie.
    Na tym krążku trudno wydłubać cokolwiek, nie ma wpadek. Całości słucha się poprostu świetnie. Duży plus dla wokalisty, bardzo ciekawa i nie naśladująca nikogo barwa, która jednak wpada w ucho i bardzo pasuje do takich klimatów. Nareszcie ktoś nie naśladuje Gabriela ani Fisha! Jest to wykonalne i o dziwo muzyka nic na tym nie traci-jest wręcz przeciwnie. Instrumentaliści również pokazują klasę. Przede wszystkim solówki gitarowe robią wrażenie i zapadają w pamięć ale i klawisz daje ten specyficzny czyty, symfoniczny smak. I jeszcze coś, tutaj słychać bas. NARESZCIE. Tak powinna grać progresywna kapela! Do diabła właśnie tak!
    Nie znam innych płyt tego zespołu więc trudno obiektywnie ocenić czy ten krążek to kontynuacja obranej drogi czy jednorazowy wzlot, myśle jednak że tak wysoko wznoszą się tylko prawdziwi artyści. Alone jest napewno dziełem bardzo ambitnym i zrealizowanym w sposób bardzo ciekawy. Nie jest to rewolucja, ale czy taka jest dziś możliwa? W progresywnym świecie już (prawie!) wszystko zostało powiedziane. Teraz możemy cieszyć się głównie naśladowcami pink floydów, genesisów i king crimsonów. Chciałbym aby wszyscy byli chociaż tyle oryginalni co Clepsydra i nie kopiowali na potęgę dawnych patentów (jak nasz poczciwy Pendragon) a jedynie nieśmiało do nich zerkali. Ocena **** i trochę

  • Link do komentarza Krzysztof Baran poniedziałek, 14 lipiec 2008 00:44 napisane przez Krzysztof Baran

    Czym jest niesprawiedliwość? Dla muzyków zespołu Clepsydra zapewne to fakt, że nie zaistnieli na głębszych wodach progresywnego oceanu i musieli zakończyć działalność zespołu. No cóż, prawda jest taka, że to zespół mało znany - nieważne czy to z powodu małego zaangażowania w promocję samych muzyków, czy też innych, bardziej pokrętnych czynników. Ważne jest to, że mi udało się dotrzeć do tego zespołu i teraz bardzo chcę Was, Drodzy Czytający recenzję, zarazić czymś wyjątkowym. Czymś, co niewątpliwie płynie z głębi serca, z morza marzeń, oceanu miłości do prawdziwie pięknej, melodyjnej muzyki. Bo czegoś takiego nie da się stworzyć ot tak sobie, aby nagrać materiał w związku z zawartym kontraktem, albo chęcią zarobienia łatwej kasy. Muzycy tej szwajcarskiej formacji na pewno na tej płycie nie zarobili. Ba, któż wie, pewnie nawet do niej dołożyli. Zrobili to żeby się spełnić, a także dla tych, którzy być może do albumu dotrą i posłuchają tej niesamowitej ekspresji i emocji, płynącej z głębi serca znakomitych muzyków. 'Alone' to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych albumów neo-progrocka. Zawiera wszystko to, co zawierać powinien! Kompozycje są długie, ale nie przegadane, tworzące jedną, długą koncepcyjną całość. Nie nudzą słuchacza - wręcz przeciwnie! Z każdą minutą wciągają coraz bardziej w symfoniczną otchłań marzeń! Gitarzysta Marco Cerulli, mógłby z całą pewnością przywołać Steve Rothery'ego do porządku i przypomnieć mu, jak się robi użytek z tak genialnego wynalazku, jakim jest gitara! Pastelowe dźwięki klawiszy po prostu trafiają do samego serca. A głos Aluisio Magginiego, choć momentami nieco niewyraźny, no cóż... ten facet śpiewa prosto z serducha i to wystarczy! Bo chęć czasem potrafi zastąpić wszystko! W jego głosie jest tyle ekspresji, że czasem mogłoby to wystarczyć na kilka płyt. Wybierzcie się we wtorkową noc, w senną podróż wraz z Alusio - w świat jego niezwykłych, osobistych tekstów! Zajrzyjcie w oczy jego ojca, zobaczcie Boga i żebraka... Odkryjecie w tych opowieściach, że tak naprawdę jesteście samotni i nie wiecie, co Was czeka, gdy owa wtorkowa noc się skończy. Ale to nic, bo świat jest piękny! Tak piękny, jak muzyka zespołu Clepsydra. A w Życiu jest jeszcze tyle do zrobienia! O tym wszystkim zagra Wam niesamowity zespół Clepsydra! Dla takiej muzyki i takiego świata, warto obudzić się w środowy poranek i żyć pełnią życia.
    Zespół Clepsydra po tym cudownym albumie zawiesił swoją działalność. Czemu? Na to pytanie nie znam odpowiedzi (mogę się tylko domyśleć), ale mam nadzieję, że choć raz jeszcze trafią swą muzyką w moje serce.
    Kolejny album ponad skalą...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version