ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Moonrise
Soul's Inner Pendulum
(2009, album studyjny)

1. Awakened (7:52)
2. Angels' Hidden Plan (6:57)
3. I Call My Soul (4:11)
4. Icarus (Full Moon 2) (6:09)
5. Empty Lines (6:31)
6. Night Sky (6:09)
7. Feeling Like I Lost My Mind (6:56)
8. The Greatest Miracle (13:18)

Czas całkowity: 58:03
Kamil Konieczniak - instrumenty klawiszowe, gitara basowa, gitary, dźwiękowe zapętlenia (loopy), chórki
Marcin Kruczek - gitara solowa
Darek Rybka - saksofon
Grzegorz Jakieła - perkusja, instrumenty perkusyjne

gościnnie:
Łukasz Gall - wokal
Paweł Kuźmicz - gitara basowa w "Feeling Like I Lost My Mind"
Wyświetlony 8388 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Krzysztof Baran piątek, 23 październik 2009 17:07 napisane przez Krzysztof Baran

    Pośród blasków Odległej Przystani, samotny żeglarz dopłynął szczęśliwie do portu. W portowej tawernie, szybko znalazł bratnie dusze, chętne do dalszej żeglugi, tym razem w jaszcze odleglejsze rejony muzycznego oceanu. Jak to miło, gdy życzenia które składa się drugiej osobie, spełniają się. Rok temu, w swej recenzji dotyczącej debiutanckiego albumu projektu Kamila Konieczniaka, Moonrise, życzyłem multinstrumentaliście, żeby jak najprędzej odnalazł ludzi, chętnych wspomóc jego ciekawy pomysł muzyczny. Kamil nie potrzebował dużo czasu. Szybko odnalazł kogoś, kto przewinął się przez nie jeden muzyczny okręt. Mam na myśli Marcina Kruczka, utalentowanego gitarzystę, który z niejednego pieca jadł chleb. W jednym z zakątków muzycznej Tawerny odnalazł się, grywający tu i ówdzie saksofonista, Darek Rybka. Człowiek o bogatym wykształceniu muzycznym, podobnie jak i perkusista Grzegorz Jakieła, przygrywający w Tawernie na werblu. Z taką załogą kapitan Kamil spokojnie mógł znów wypłynąć w daleką podróż. Drużynie muzycznych marynarzy postanowił nadal towarzyszyć bard Łukasz Gall. Ocean stał przed nimi otworem...

    Podróż musiała przebiegać pośród najpiękniejszych zakątków muzycznego świata, skoro jej dziennik przełożył się na tak wspaniały album, jakim nas muzycy nowego składu Moonrise niedawno uraczyli. I choć Kamil w ostatnim wywiadzie dla naszego serwisu podkreślał, że album nie zawiera koncepcyjnego tematu, to ja się będę upierał, że koncepcja w tym materiale jest! To sentymentalna podróż w odległe rejony duszy człowieka…
    Jeśli pierwszy album "The Lights Of A Distant Bay" był udanym debiutem, to co powiedzieć o nowym, drugim dziele zespołu? Płyta "Soul's Inner Pendulum" jest materiałem wprost znakomitym! I to pod każdym względem! Nowi muzycy wnieśli bardzo dużo do pomysłu Kamila. Nie oznacza to, że chcę zganić lidera Moonrise za jego grę na wszystkich instrumentach, na pierwszym albumie. W żadnym wypadku! Zmierzam do tego, że każdy z muzyków porusza się po swojej dźwiękowej orbicie, dzięki czemu brzmienie formacji uległo znacznej, przestrzennej rozbudowie. To ogromny postęp w stosunku do debiutu. Druga sprawa, to soczysta gitara Marcina. Jego gra, wyciskająca emocje, sok i łzy ze strun fantastycznie wkomponowała się w muzykę Moonrise. Nie inaczej jest z partiami prawdziwego saksofonu, który bardzo ubarwia stronę melodyjną materiału. Również perkusja bije w sposób bardzo dojrzały. Jeśli do tego dodać ogromne umiejętności multiinstrumentalne lidera, Kamila Konieczniaka, to rekomendować dalej płyty nie trzeba. Albumem rządzi nostalgia, refleksja i księżycowy klimat. To znów bardzo nocna płyta, podobnie jak debiut. I to bardzo dobrze, że Kamil z kolegami rozbudowali materiał, na wypróbowanym już pomyśle, zatopionym w Światłach Odległej Przystani. Muzyka robi ogromne wrażenie! Podobnie jak świetny głos Łukasza Galla, znanego nam choćby z wokalu w krakowskim Millenium.

    Płytę rozpoczyna kompozycja "Awakened". Znakomicie rozbudowuje nastrój, i rozbudza umysł do żeglugi po, jak by nie było naszym wnętrzu. Świetnie śpiewa jak zwykle Łukasz Gall, którego zdolności wokalne są przeogromne. Od początku słychać jak bardzo rozbudowana została przestrzeń w grze zespołu. W "Angels' Hidden Plan" usłyszymy jak ważnym dodatkiem jest prawdziwy saksofon i solowa gitara Marcina Kruczka, śpiewająca dla nas jak instrument mistrza Rothery. Zaczynamy, zatem słuchać wołania naszej duszy, niesionej przez muzykę. Inaczej być nie może, skoro następny utwór nosi tytuł "I Call My Soul". To bardzo nostalgiczna kompozycja, zarazem najkrótsza na płycie, przepełniona ogromną dozą spokoju. Kolejny utwór, to dość żywiołowy kawałek. Kompozycja "Icarus (Full Moon 2)" na chwilę wybudza nas z księżycowego snu. Również Łukasz śpiewa nieco mocniej, nawet chwilami drapieżnie. Znów smaczku dodaje zmysłowa gra saksofonu. Docieramy do zakątku świata, którego nie ma na mapach. Są tylko linie, prowadzone po pustej mapie ("Empty Lines"). Wprawna ręka kapitana Kamila, prowadzi jednak okręt bardzo spokojnie poprzez nieznane wody. Pomaga mu w tym choćby akustyczna gitara, której bardzo dużo jest w tym utworze. Sama końcówka utworu przypomina mi nieco zakończenie "Entengled" mistrzów z Genesis. Utwór przechodzi niespodziewanie w kolejny temat "Night Sky". Jak wiemy nocne niebo, to także mapa, pełna wskazówek dla żeglarzy. Również tych muzycznych. Sporo tajemniczości wkrada się do materiału. Instrumentalny utwór, okraszony jest wtrąceniami wszystkich instrumentów, które co jakiś czas, każdy z osobna, przejmują rolę wiodącą w melodii. Całość robi wrażenie do tego stopnia, że w kolejnym utworze Łukasz musi nam wyłożyć jak odeprzeć uczucie, w którym gubimy gdzieś nasz umysł ("Feeling Like I Lost My Mind"). Każdy z nas ma przecież chwile zapomnienia… Znów Marcin Kruczek robi pokłon w stronę mistrza Rothery. Sporo nostalgicznego klimatu robi zmutowany głos wokalisty. Przed nami finał podróży. Zobaczymy w nim przepiękny, siódmy cud świata. Musi on być naprawdę zapierający dech w piersiach, skoro został muzycznie pokazany przez zespół w najdłuższej, aż 13-minutowej kompozycji "The Greatest Miracle".

    Żegluga dobiega końca. Znów zawijamy do portu, pełnego blasku. Załoga Kamila musi odpocząć, i nabrać sił do miejmy nadzieję - kolejnej dalekomorskiej przygody. Przyznam się, że nie martwię się o to, w jakim kierunku popłyną teraz. Wiem, że na muzycznym oceanie, którego mapę buduje Kamil Konieczniak i jego przyjaciele, jest jeszcze mnóstwo do zbadania, naniesienia na plan oraz zobrazowania dla nas, słuchaczy. Album "Soul's Inner Pendulum" to pozycja obowiązkowa dla fanów Marillion, Pendragon, Jadis, Genesis i Camel.
    Polecam z pełną gwarancją i nie boję się wystawić okrągłej 5, bo na nią płyta zdecydowanie zasługuje!

    Ps. Po raz kolejny wytwórnia Lynx Music wydała dzieło znakomite od strony dźwiękowej. Płyta jest nagrana w sposób perfekcyjny!

    5/5 - Krzysztof Baran

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version