ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

IQ
Ever
(1993, album studyjny)

1. The Darkest Hour (10:52)
2. Fading Senses (6:36)
     After All
     Fading Senses
3. Out Of Nowhere (5:10)
4. Further Away (14:30)
5. Leap Of Faith (7:22)
6. Came Down (5:57)  

Czas całkowity: 50:27
- Paul Cook ( drums )
- Peter Nicholls ( lead and back vocals )
- Mike Holmes ( electric and acoustic guitars, guitar synth)
- John Jowitt ( bass, backing vocals )
- Martin Orford ( keyboards, vocals )



Porozmawiaj o płycie IQ Ever
Wyświetlony 7580 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Krzysztof Baran sobota, 06 czerwiec 2009 02:45 napisane przez Krzysztof Baran

    Muzyka jest najpiękniejszą podróżą życia. Dla wielu ludzi jest życiowym konceptem, tematem przewodnim każdego kolejnego dnia, zupełnie tak jak ciekawa fabuła znakomitego albumu. Tak właśnie jest z tą płytą. 'Ever'. Zawsze, wciąż, kiedykolwiek...
    To taka właśnie płyta 'na zawsze'. W każdej sytuacji właściwa. Bez względu na nastrój, powagę sytuacji, okoliczności... Czaruje zawsze i wszędzie. Kiedykolwiek jej słucham, zawsze odczuwam ten sam dreszczyk.
    Porównania zespołu IQ do Marillion, Genesis, Camel itp. itd. zawsze były doklejone do istnienia tej zasłużonej formacji. Były, są, będą... Tyle tylko, że dla tych, którzy zagłębią się w tą płytę bez reszty, porównania te na zawsze zostaną rozwiane. W wypadku tego albumu mamy do czynienia z czymś zupełnie niepowtarzalnym. Z czymś o niesamowicie wysokim ilorazie inteligencji, czymś o nieprawdopodobnym brzmieniu, harmonii, melodii...

    'The Darkest Hour' już na starcie, da muzyce cudownego kopniaka. Moc, rytmika i ta niesamowita dbałość o każdy element tego utworu. Peter Nicholls śpiewa o raju? I te niebiosa są w muzyce, nawet w najciemniejszą godzinę życia. Wystarczy tylko sobie o niej przypomnieć, w najtrudniejszym momencie, a stanie się cudownym antidotum na wszystko.
    Przedstawienie trwa dalej! Kolejne jego minuty niosą nas coraz dalej, w muzyczną przygodę! Tę samą, która potrafi zamazać znikające sensy istnienia ('Fading Senses'). Z dobrą muzyką, każdy sens powraca. Bardzo tajemniczy to utwór. Najpierw dość smutno i nostalgicznie wyśpiewany przez Petera, a później fantastycznie rozwinięty instrumentalnie, w jedyny, pasujący doń sposób. Niesamowity odjazd z kolejnym najwyższym, muzycznym ilorazem inteligencji, jaki można sobie wyobrazić...
    I oto utracony sens powraca znikąd. Niesie go oczywiście muzyka! Tym razem brzmiąca dość optymistycznie, i chyba najbardziej komercyjnie na tym albumie. 'Out Of Nowhere' to utwór najkrótszy i w muzycznej formie najprostszy, rozładowujący znakomicie tajemniczą, mroczną atmosferę.
    Za chwilę zabrniemy o wiele dalej. Zawędrujemy do krainy muzyki na najwyższym poziomie. 'Further Away' to moim skromnym zdaniem, jeden z najwspanialszych utworów w krainie progresywnego rocka. Cudowny, baśniowy wstęp, rozwinięcie z soczystą mocą i fenomenalny finał. Brzmi to nieprawdopodobnie? Bo i takie jest! Poukładane w tak idealny sposób, że aż niemożliwy...
    Wiara czyni cuda, muzyka też. 'Leap Of Faith' pozwoli w nią uwierzyć dzięki kolejnym pojedynkom klawiszowo - gitarowym. To kolejny znakomity, rozbudowany utwór, który mógłby trwać i trwać...
    Tymczasem przechodzi delikatnie w finałowe, sprowadzające na ziemię 'Came Down'. To bardzo spokojny utwór, z melodyjnie brzmiącą gitarą która pozostaje na długo w pamięci, po zakończeniu płyty.
    Ówczesny skład IQ ustabilizował się po burzliwych przejściach, jakie nastały w zespole, po nagraniu 'Are You Sitting Comfortably?'. Do składu, w miejsce Paula L. Menela powrócił banita Peter Nicholls. Zespół po raz pierwszy nagrał materiał dla swojej własnej, dopiero co utworzonej wytwórni Giant Electric PEA. Radość grania słychać tu na każdym kroku. Soczyste solówki gitarowe, wyczarowane przez Mike Holmesa, oraz znakomita gra instrumentów klawiszowych, za którymi tradycyjnie zasiadł Martin Orford to moim zdaniem absolutny majstersztyk. Jeden z majstersztyków wszechczasów! Znakomitą parę rytmiczną odtąd stworzą perkusista Paul Cook i 'nowy' w zespole John Jowitt. Muzyka posiadła nową jakość. Tą kategorii 'S'!
    To jedna z tych płyt, która pozostanie w moim sercu na zawsze. Kiedykolwiek będę potrzebował strawy duchowej, zawsze będę miał ją w zasięgu ręki. Jest w tym albumie pewna moc, która wciąż zaskakuje. Każdy jej odsłuch przynosi pozytywne emocje, pomimo iż znam ten materiał na pamięć, dźwięk po dźwięku. Dużo tych 'Ever' prawda?! Ale to jest właśnie muzyka na zawsze...

    Bezapelacyjnie 5/5

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version