ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Emerson, Lake & Palmer
Emerson, Lake and Palmer
(1970, album studyjny)

1. The Barbarian (4:33)
2. Take A Pebble {Lake} (12:34)
3. Knife-Edge (5:08)
4. The Three Fates (7:45)
a) Clotho (Royal Festival Hall Organ)
b) Lachesis (Piano Solo)
c) Atropos (Piano Trio)
5. Tank (6:52)
6. Lucky Man (4:36)

Czas całkowity: 41:30
- Keith Emerson ( keyboards )
- Greg Lake ( vocals, bass, electric & acoustic guitar )
- Carl Palmer ( drums, percussion )
Wyświetlony 6967 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Konrad Niemiec środa, 13 luty 2013 19:52 napisane przez Konrad Niemiec

    Obok tej płyty nie można przejść obojętnie. To kanon muzyki rockowej lat siedemdziesiątych. To dzięki tej płycie zaczęto mówić, że zespół Emerson Lake And Palmer gra hard rocka!!!
    A tak, bo grał. Bo nikt wcześniej TAK nie używał organów Hammonda. Nawet sam Keith Emerson wcześniej tak nie grał. Co więc się stało???
    Ta płyta to w prostej linii dowód na zjawisko synergii. Suma talentu 3 muzyków grających razem daje więcej niż suma ich trzech z osobna...
    A muzycy tworzący tą grupę nie byli nowicjuszami. Choć byli młodzi, to już bardzo znani...
    Przypomnijmy:
    Keith Emerson przez kilka lat przewodził grupie The Nice, która położyła podwaliny pod szersze wykorzystanie brzmienia muzyki poważnej w rocku i która była jednym z prekursorów brzmień organów Hammonda.
    Carl Palmer - znakomity 20 letni pałker który już wcześniej bębnił w grupie Artura Browna i Atomic Rooster.
    I wreszcie pierwszy balladzista grupy - Greg Lake, który już zasłynął jako pierwszy wokalista King Crimson (to jego głos w utworze Epitaph wywoływał dreszcze emocji).
    Ta trójka stworzyła supergrupę, choć była za silna aby razem przetrwać dekady. Teraz już spotykają się sporadycznie i odcinają kupony po dawnej popularności, ale w 1970 roku to byli giganci.
    I ta pierwsza płyta to gigant. Każdy z utworów to arcydzieło.
    Ciężki jak walec - The Barbarian, monumentalny i zmienny jak kobieta - Take A Pebble; super-rockowy Knife-Edge; symfoniczny - The Three Fates; totalnie odjechany - Tank i przebój wszech-czasów - Lucky Man.
    Jedna całość. Kanon. Skała nie do ruszenia. Genialne. Jeśli jeszcze tego nie słyszeliście - POZYCJA BARDZIEJ NIŻ OBOWIĄZKOWA!!!!!!!!!!!

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version