ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Grobschnitt
Ballermann
(1974, album studyjny)

CD 1: (40:00)
1. Sahara (5:33)
2. Nickel-odeon (9:14)
3. Drummer's dream (6:11)
4. Morning song (5:42)
5. Magic train (13:20)

CD 2: (33:26)
6. Solar-music part 1 (17:28)
7. Solar-music part 2 (15:58)

Czas całkowity: 73:26
- Stefan Danielak (Wildschwein) - lead vocals, guitar
- Joachim Ehrig (Eroc) - drums, percussion, voice (1), electronic f/x
- Volker Kahrs (Mist) - keyboards
- Gerd-Otto Kühn (Lupo) - lead guitar
- Bernhard Uhlemann (Bär) - bass
Wyświetlony 6619 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Rafał Ziemba poniedziałek, 27 sierpień 2007 16:02 napisane przez Rafał Ziemba

    Zdecydowanie najlepsza studyjna płyta Niemców. Pamiętam bardzo dobrze dzień w którym usłyszałem tę płytę. W pewnym nie istniejącym już komisie muzycznym w Lublinie, mój znajomy który jest wtedy tam pracował wydobył cd z napisem Grobschnitt i pyta: 'Słyszałeś to? Nie? No to słuchaj' i od momentu jak usłyszałem tą gadkę na początku utworu Sahara poczułem magię muzyki tego zespołu. A trzeba powiedzieć, że Sahara jest bardzo dziwnym utworem, gdyż z jednej strony jest to żart muzyczny (od strony wokalnej), a z drugiej naprawdę wspaniały kawałek rocka symfonicznego. Drugi w kolejności Nickel-Odeon zaczyna się jak trochę jak Macarena, ale można im to wybaczyć, w końcu skąd biedaczyska mieli przewidzieć że w ponad 20 lat później ktoś wyda taką szmirę oparta na podobnym motywie. Bo poza tym początkiem jest to kolejna znakomita porcja muzyki. Tu juz mamy ten charakterystyczny, trochę krautowy wokal i piękne, melodyjne gitary wspierane w tle przez klawisze. I jak zwykle ważna perkusja, w końcu to Eroc założył ten zespół. Drummer's Dream nie ma nic wspólnego z perkusyjną solówką jak można by wnioskować po tytule. To po prostu ładna balladka, taka trochę w stylu Yes. Ale tylko trochę. Morning Song to taki dziwny utwór, też balladka, ale bardzo ciekawie zaaranżowana. Klawisze i gitara wygrywające motyw który kojarzy się, przynajmniej piszącemu te słowa, z wesołym miasteczkiem. Ot, takie luźne skojarzenie. Magic Train przypomina Genesis. Przynajmniej te klawisze na początku. Potem wchodzi miarowy rytm perkusji, wokal i robi sie bardzo Grobschnittowo. Ale to i tak wszystko przedsmak przed utworem Solar-Music który został podzielony na dwie części (taki urok winyla;)). Suita trwająca 33 minuty, a podczas koncertów często ponad godzinę. Jedno z największych dokonań rocka. Tego utworu nie będę opisywał. To trzeba usłyszeć. Szkoda tylko, że bardzo ciężko tą płytę dostać w Polsce. Nakład cd już od jakiegoś czasu wyprzedany, a i na allegro trudno dostać (mi się akurat udało, ale było to dwa lata temu i od tamtej pory ani razu nie widziałem). W każdym bądź razie, trzeba poznać. Majstersztyk 5/5.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version