ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Seven Impale
City Of The Sun
(2014, album studyjny)

City Of The Sun
Oceń ten artykuł
(11 głosów)

01. Oh, My Gravity! - 10:08
02. Windshears - 6:44
03. Eschaton Horo - 8:46
04. Extraction - 6:48
05. God Left Us for a Black-Dressed Woman - 14:41

Czas całkowity - 47:07


- Stian Økland - wokal, gitara
- Erlend Vottvik Olsen - gitara
- Håkon Vinje - instrumenty klawiszowe
- Benjamin Mekki Widerøe - saksofon
- Tormod Fosso - gitara basowa
- Fredrik Mekki Widerøe - perkusja

Wyświetlony 2514 razy

Media

1 komentarz

  • Link do komentarza Konrad Niemiec czwartek, 04 grudzień 2014 21:51 napisane przez Konrad Niemiec

    Stary już jestem więc mało co może mnie zaskoczyć. A tu koniec roku i kilka pozycji podniosło mi zdrowo ciśnienie. Nie wiem sam co się wydarzy do 31 grudnia bo jest coraz lepiej. Ale jest coś, czego raczej na pewno przebić się nie da.
    Płyta zespołu Seven Impale, która powaliła mnie na łopatki. Rzadko miewam takie stany, ale w tym przypadku to szczera prawda...
    Nowa płyta nowego zespołu z 2014 roku i najlepszy prog-jazz jaki słyszałem w ostatnich kilkunastu miesiącach.
    Grupa młodych, zwariowanych Norwegów o klasycznym muzycznym wykształceniu zrobiła album, który już przez wielu jest uważany za jedno z największych odkryć 2014 roku. Dla mnie to perła nad perły...
    Chłopaki odrobili zadanie domowe i dobrze posłuchali wielu wspaniałych wykonawców, z twórczości których zaczerpnęli kilka pomysłów brzmieniowych. Ale na szczęście kompozycje napisali sami...
    No i tak powstała płyta, niewiele ponad 45 minut, 5 utworów zdecydowanie przykuwających uwagę.
    Czego tu nie ma?? Jest wszystko co najlepsze - brzmienia Gong, Steva Hillage, Gentle Giant, Dream Theater, King Crimson, Jana Garbarka, Beardfish, Todda Roundgrena i wielu wielu innych - każdy z Was zapewne znajdzie coś znajomego.
    Kompozycyjnie - miazga! Znakomite kawałki o zmiennym tempie i metrum, zaskakujące rozwiązania harmoniczne, odpoczynek i agresja, partie solowe choć dokładnie zaaranżowane, zmienne klimaty i głośność...
    Każdy utwór to muzyczna perełka, bez słabych punktów i wypełniaczy.
    O poszczególnych utworach nie ma co pisać - płytę wchłania się w całości (ja jestem po 9 przesłuchaniu!!).
    Może tylko jedno słowo - perła nad perły - najlepszy prog-jazz-rockowy kawałek 2014 roku to ostatni utwór na płycie - God Left Us for a Black-Dressed Woman. Jeśli każdy kogo Bóg opuścił gra takie rzeczy, to niech tak już będzie do końca świata.
    Polecam gorąco wszystkim umiejącym słuchać.
    10/10

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version