ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Ponty, Jean-Luc
Aurora
(1976, album studyjny)

1. Is Once Enough? 4:52
2. Renaissance 5:45
3. Aurora, Pt. 1 2:45
4. Aurora, Pt. 2 6:11
5. Passenger of the Dark 4:14
6. Lost Forest 5:23
7. Between You and Me 5:54
8. Waking Dream 2:24

Czas całkowity: 37:28
- Jean-Luc Ponty (violin, keyboards, autoharp)
- Daryl Stuermer (guitars)
- Patrice Rushen (keyboards)
- Tom Fowler (bass)
- Norman Fearrington (drums)
Wyświetlony 4640 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Edwin Sieredziński niedziela, 21 grudzień 2014 23:18 napisane przez Edwin Sieredziński

    Jean-Luc Ponty to jeden z mistrzów skrzypiec. Porównywany bywa do Stephane'a Grapelliego, jednakże obydwaj panowie prezentowali inne podejście do muzyki. Ponty to prawdziwy gigant w obrębie fusion, który na swoim instrumencie potrafił robić cuda, nawet zmusić je do współpracy z MIDI (w latach osiemdziesiątych). Był również pionierem użycia elektrycznych skrzypiec. Dowodzi to niezwykle innowacyjnego podejścia tego twórcy.

    Album Aurora to bardzo przyjemne, klimatyczne fusion, również nieco wirtuozerskiego grania; przez to powinien zwrócić uwagę miłośników przykurzonych albumów rockowych czy jazzowych. Muzyka ta leży na pograniczu tych nurtów i ciężko się wypowiadać o przynależności rodzajowej takiej hybrydy. Sam Ponty i jego sposób myślenia osadzony jest dosyć mocno w jazzie; pierwszy album wydany przezeń w 1964 roku był całkowicie akustyczny. Gra nieco w stylu Stephane'a Grappelliego, przez co może być uważany za jego kontynuatora. Obok wyżej wzmiankowanego, Lockwooda czy Katza najlepsze smyczki, jakie kiedykolwiek widziała muzyka jazzowa.

    "Is Once Enough" to mocne, dynamiczne wejście. "Rennaisance" to spokojniejsze interludium. Przechodzi ono w tytułową dwuczęściową suitę "Aurora", która stopniowo nabiera dynamiki; i tu mamy piękne, wirtuozerskie granie. "Passenger of the Dark" - to z kolei następny klimatyczny kawałek, wnoszący nieco suspensu. "Lost Forest" - nieco nostalgiczny i sentymentalny utwór, przywołujący zdarzenia z przeszłości... choć nie oznacza to, że kompletnie pozbawiony dynamiki. Dzieje się tu bardzo dużo. "Between You and Me" - inny klimat, raczej kawiarniany czy sypialniany, znowu bardzo nastrojowy utwór. Nie osiąga to co prawda takiego poziomu romantyzmu jak wykonanie Grappelliego "The nearness of you", ale mimo wszystko zachowuje ten klimat. "Walking Dream"... na zamknięcie płyty dostajemy utwór zdecydowanie mroczniejszy z odrobiną suspensu. Klawisze i bas budują wizję kroczącego bytu zmierzającego gdzieś przed siebie i nie wiadomo gdzie. Jakby zamglona postać ze snu... I tak kończy się ta płyta.

    Gdy się przesłucha Aurora, to płyta na całe życie. Jeżeli to pierwsze nagranie J.-L. Ponty'ego, to rychło dołączy on do ulubionych wykonawców. Z mojej strony solidne 5/5.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version