ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Jevtovic, Dusan
Am I Walking Wrong?
(2013, album studyjny)

1. You Can't Sing, You Can't Dance (4:19)
2. Am I Walking Wrong? (4:36)
3. Drummer's Dance (4:38)
4. One On One (4:51)
5. In The Last Moment II (4:09)
6. Embracing Simplicity (6:13)
7. Third Life (5:27)
8. Tra-Ta-Ta-Ta-Ta (0:52)
9. Bluesracho (2:23)
10. If You See Me Again (4:39)

 

DUSAN JEVTOVIC: guitar
BERNAT HERNANDEZ: fretless bass guitar
MARKO DJORDJEVIC: drums

Wyświetlony 2628 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Konrad Niemiec czwartek, 16 styczeń 2014 11:31 napisane przez Konrad Niemiec

    No i to jest taka płyta jaką lubią tygrysy. Kolejna pozycja z MoonJune Records, które ku mojemu zadowoleniu wydaje muzykę do słuchania, a nie do tupania i skakania. Chwała im za to.

    Gitarzysta Dusan Jevtovic to Serb, stacjonujący w Barcelonie i tam tworzący. Tyle wiemy o nim na początek.

    O sile współczesnego gitarzysty nie świadczy już li tylko niebiańska technika, bo tak naprawdę coraz trudniej spotkać „nie wymiatającego wioślarza”. Technika w chwili obecnej to podstawa. Bez niej ani rusz. Ale samą techniką już się wiele nie zwojuje. Trzeba być osobowością - czyli albo robić skandale i być celebrytą, albo po prostu być dobrym kompozytorem i dawać światu coś od siebie. W przypadku tej płyty Dusan jest zarówno kompozytorem jak i producentem całości. Dzięki temu miał swobodę grania i komponowania tego co chciał i nikt nie mówił zrób to, tak a tak. I trzeba powiedzieć, że wyszedł z tego obronną ręką, bo płyta którą stworzył jest znakomita.

    Muzykę tworzy trójka instrumentalistów – niesamowity gitarzysta, superbasista i kapitalny perkusista. O i jaki to prosty przepis na stworzenie dobrej płyty…

    Kilka słów o samych towarzyszących liderowi muzykach. Basista grający także na fretless basie i gitarze to znakomity instrumentalista, który czasami swoimi brzmieniami przypomina Tonego Levina, a czasami Patitucciego. Punktualny i odjechany. Kiedy gra na fletlessie i gitara zaczyna zawodzić to wpadamy naprawdę w niesamowity młyn. Mięcho i odjazdy. Kawał czadu.

    Pałker – Marko Djordjevic to instrumentalista najwyższej klasy. Znakomita technika, kapitalne pomysły metryczne, wspaniałe brzmienie garczków. To wszystko daje mam frajdę słuchania naprawdę znakomitego bębnienia, które nie pozwala ani na chwilę na odwrócenie uwagi. Ta muzyka wciąga i cały czas mamy wrażenie, że czekamy co jeszcze chłopaki zagrają. Bo i dźwięki i rozwiązania harmoniczne to w tym przypadku rzeczy kompletnie nieoczywiste i zaskakują nas z każdym taktem.

    Celowo nie chcę się tutaj rozpisywać o poszczególnych utworach, bo wszystkie są najwyższych lotów. Nie ma tu słabych kawałków. 10 utworów, 42 minuty muzyki. Jakby kompletnie niedzisiejsza płyta, bo tak krótkich rzeczy już się nie nagrywa. A jednak.

    I dlatego warto zagłębić się w tą mieszaninę dźwięków, bo każdy z wytrawnych słuchaczy znajdzie w niej wiele odniesień do innych współczesnych gitarzystów (Fripp, Frusciante). Kawał agresywnego grania na wysokich jazz-rockowych poziomach zapewnią wspaniałą dawkę czystej adrenaliny.

    Polecam każdemu bardzo gorąco.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version